Niemiecka prasa: Lek na drogie leki | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 20.10.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Lek na drogie leki

Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że sztywne ceny lekarstw w RFN są niezgodne z unijnymi przepisami. Komentatorzy pochwalają ten wyrok, bo mogą na tym skorzystać pacjenci.

Lokalny dziennik „Westfaelische Nachrichten” pisze, że: „Orzeczenie z Luksemburga pozwala przypuszczać, że Trybunał Sprawiedliwości UE świadomie zburzył jeden z filarów ujednoliconych cen lekarstw, by wymusić nowelizację rozporządzenia w sprawie obrotu lekami w Niemczech. Argumentacja sędziów, że indywidualne porady dla klientów w aptece stawiają je w korzystniejszej sytuacji niż handel internetowy, jest jednak dość cienka. Teraz musi zająć się tym polityka, która już w dniu wyroku została skonfrontowana z pierwszymi postulatami, by generalnie zlikwidować sztywne ceny leków”.

Także ponadregionalny dziennik „Frankfurter Rundschau” uważa, że „Swoim orzeczeniem Trybunał Sprawiedliwości UE namieszał na niemieckim rynku aptekarskim. W przyszłości zagraniczne apteki internetowe będą mogły konkurować na rynku leków wydawanych na receptę z aptekami, których pozycja jak dotąd była nie do ruszenia. Dobrze zorganizowane lobby farmaceutyczne będzie oczywiście podnosić wrzask. Jednak z punktu widzenia pacjentów nasuwa się pytanie, jak najlepiej będzie można chronić ich interesy. W interesie pacjentów są z jednej strony przystępniejsze ceny leków, ale z drugiej strony także znakomicie rozbudowana sieć aptek i indywidualne porady, które nie zawsze muszą kierować się interesem ekonomicznym. Czy do tego potrzebne są sztywne ceny, to sprawa drugorzędna. Ważne jest, by nie przeważyły względy ekonomiczne, bo tego nauczył nas już cały szereg medycznych skandali”.

Opiniotwórcza „Sueddeutsche Zeitung”uważa, że „Astronomiczne ceny lekarstw nie są usprawiedliwione ani kosztami produkcji ani badań naukowych. Koszty produkcji lekarstw są zazwyczaj śmiesznie niskie, a badania naukowe prowadzone są w większości na uniwersytetach i instytutach finansowanych przez budżet. Zasadą jest to, że stopień cierpienia determinuje cenę. Kiedy zagrożone jest ludzkie życie, można żądać za lek nawet 80 tys. euro albo i więcej. W tym punkcie polityka już dawno powinna była interweniować, ponieważ takie ekscesy w maksymalizacji zysku są niebezpieczne dla wspólnoty solidarnościowej pacjentów i jasne jest, że przy takim zawyżaniu cen, na dłuższą metę nie da się zagwarantować ludziom odpowiedniej opieki zdrowotnej. Ale tak długo jak ministerstwo zdrowia będzie przedłużonym ramieniem ministerstwa gospodarki, od niemieckiej polityki nie ma co oczekiwać jakiejkolwiek decyzji po myśli pacjenta. Teraz to orzeczenie z zewnątrz jest dobrym zrządzeniem losu”.

Regionalna „Stuttgarter Zeitung” podkreśla, że „Ludzie przewlekle chorzy, wciąż potrzebujący drogich leków, mogą cieszyć się z tego wyroku. Ci pacjenci skorzystają na tym, gdy zagraniczne apteki jak DocMorris legalnie będą mogły sprzedawać leki po niższych cenach. Holendrzy obiecują swoim klientom oszczędności rzędu kilkuset euro rocznie przez system bonifikat”.

Lokalna gazeta „Ludwigsburger Kreiszeitung” zaznacza, że „Sędziowie okazali się być znowu zwolennikami czystej gospodarki rynkowej. Może mieć to ogromne następstwa dla niemieckich aptek. Trzeba poczekać, co ustawodawca zrobi z tym wyrokiem. Jeżeli uwolni on zagraniczne apteki od sztywnych cen, podczas gdy utrzyma je dla niemieckich aptek, będzie tylko kwestią czasu, kiedy sędziowie znów będą musieli zająć się tym tematem”.

Opr.: Małgorzata Matzke

Redakcja poleca