Niemiecka prasa: Kto podejmuje ryzyko, musi się liczyć z jego skutkami | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 25.07.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Kto podejmuje ryzyko, musi się liczyć z jego skutkami

Dzienniki w Niemczech odnoszą się w sobotę (25.07.2020) do decyzji ministrów zdrowia o dobrowolnych testach na koronawirusa na niemieckich lotniskach.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” przypomina, że ten, kto wraca z rejonu uchodzącego za ryzykowny, musi poddać się kwarantannie. Dodaje jednak, że wiele krajów popularnych wśród urlopowiczów nie znalazło się na liście ryzykownych destynacji. „Ryzyko istnieje, ale kraje te nie uchodzą za strefę ryzyka”. Dziennik wylicza, że taka sytuacja dotyczy Hiszpanii czy Chorwacji. Ocenia, że to właściwe, by była możliwość niezwłocznego testowania na koronawirusa powracających do kraju urlopowiczów. W ten sposób, według gazety, może udać się utrzymać rozprzestrzenianie się wirusa w Niemczech na niskim poziomie. „FAZ" nazywa decyzję podjętą przez szefów resortu zdrowia rządu i landów, aby testować na lotniskach podróżnych wracających do Niemiec „właściwym krokiem”. To jednak, zdaniem dziennika, nie wystarczy. „Wprawdzie wszyscy wracający z urlopów mają w ciągu trzech dni być testowani…Ministrowie uważają jednak, że wystarczy, by była oferta. Testy są dobrowolne. Nikt nie będzie do nich zmuszany”.

„Frankenpost” stwierdza, że „ten kto podejmuje ryzyko, musi się liczyć z jego skutkami” i dodaje, że można tego oczekiwać od dorosłego człowieka: „Tak funkcjonuje nasze społeczeństwo. Zazwyczaj”. Dziennik z Hof uważa, że „ten, kto chce spędzać urlop w strefie ryzyka, powinien móc to zrobić”. Pointuje, że „prywatna uciecha nie powinna jednak powodować kosztów, które jednoznacznie będą obciążać innych”.

„Heilbronner Stimme” wnioskuje, że bezpłatne testy na koronawirusa zatwierdzone przez ministrów zdrowia, nie zapobiegną temu, że spadające liczby dotyczące ilości zakażeń w Niemczech znów zaczną rosnąć. Dziennik stawia pytanie, „jak bardzo”. Twierdzi, że skoro testy mają być dobrowolne, wielu urlopowiczów w ogóle z nich nie skorzysta. Ocenia, że „bezpieczeństwo, które z kolei chcą zyskać wracający do kraju podróżni poddający się testom, jest złudne”. Gazeta przypomina, że pojedynczy test nic nie znaczy, bo okres inkubacji w przypadku koronawirusa może wynieść do 14 dni. „Ten, kto po powrocie uzyska negatywny wynik testu, może w kolejnych dniach, nie wiedząc tego, roznosić wirusa”.

„Reutlinger General-Anzeiger” pisze, że „żeby podróże urlopowe nie stały się przepustką dla koronawirusa, trzeba więcej testować”. Dziennik nazywa decyzję ministrów zdrowia o stworzeniu na wszystkich lotniskach punktów z testami, właściwą. Dodaje jednak, że to tylko połowa sukcesu. „Ryzyko przywiezienia w wakacyjnej walizce do domu wirusa jest niezależne od środków transportu. A finansowanie nie jest jeszcze do końca wyjaśnione”.

„Suedwest-Presse” podkreśla, że „mniej trafna” jest decyzja o tym, że szybkie testy mają jedynie być oferowane osobom wracającym z obszarów uznawanych za ryzykowne. W ten sposób, jak pisze dziennik z Ulm, będą testowani wracający z USA czy Izraela, ale już nie z Majorki czy znad Morza Czarnego w Bułgarii – „dwóch miejsc znanych z imprez bez zahamowań i rozprzestrzeniania się koronawirusa”. Gazeta stawia pytanie, czy wielbicielom pijackich imprez na Majorce uda się w ciągu 72 godzin znaleźć inne miejsce, gdzie przeprowadzane są testy?

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>