Niemiecka prasa: kryzys grecki, ale i europejski | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 25.01.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: kryzys grecki, ale i europejski

Niemiecka prasa zwraca uwagę, że w walce z kryzysem zadłużeniowym w eurogrupie popełniono mnóstwo błędów. Są także komentarze nt. obserwacji Partii Lewicy przez służby specjalne.

default

Na łamach gazety Handelsblatt czytamy:

„W walce z kryzysem zadłużeniowym euro popełniono wiele błędów – nie uniknęli ich także Niemcy. Kardynalny błąd niemieckiego zarządzania kryzysem polega na tym, że rząd Niemiec skąpił podczas budowy parasola ochronnego euro. Uzgodniony wczoraj układ ESM (Europejski Mechanizm Stabilizacyjny euro, przyp. red.) przewiduje maksymalną kwotę pożyczki w wysokości 400 miliardów euro. Tymczasem prawdziwe wrażenie na rynkach finansowych, przywykłych do gigantycznych obrotów, wywołałaby dwa razy większa kwota. Pamiętajmy: tu chodzi głównie o psychologię. Uchodzi za mało prawdopodobne, by niemieccy podatnicy faktycznie mieli stracić swój udział w gwarancjach ESM”.

Z kolei Frankfurter Allgemeine Zeitung zwraca uwagę na Grecję:

„Wymuszona dobrowolna rezygnacja z wierzytelności inwestorów prywatnych raczej nie wystarczy, po niej nastąpić musi równie wielka rezygnacja ze strony wierzycieli publicznych. Na razie Europejski Bank Centralny stoi okoniem, także ministrowie finansów państw-donatorów najchętniej chcieliby przemilczeć podatnikom wysokość strat. Tymczasem wszyscy wiedzą, że dodatkowa pomoc dla Aten jest niezbędna, jak długo wyjście Grecji z unii walutowej nie stanowi opcji politycznej. (...) Wygląda na to, że elity w Atenach nie zdradzają ochoty oddania beneficjów i zwalczania korupcji i oszustw podatkowych. UE zapłaci Grecji także za niedotrzymane dostawy. I kto stoi pod pręgierzem? Od kogo żąda się 'więcej Europy'? Od EBC i solidnych państw, przede wszystkim od Niemiec”.

Märkische Oderzeitung zwraca uwagę, że:

„Jeszcze porozumienie ministrów finansów nie jest dopięte na ostatni guzik, a już wybuchła kłótnia o finansowe wyposażenie funduszu. Podział ról jest wyraźny. Stronnictwu, które opowiada się za wielką zaporą, stoi naprzeciw kanclerz, która z uwagi na niemiecką politykę wewnętrzną mocno naciska na pedał hamulca (...). Do tego mamy Grecję, dla której nadal brak rozwiązania, gdzie sytuacja nadal grozi wybuchem”.

Partia Lewicy pod obserwacją służb specjalnych

Gazeta Nürnbereger Nachrichten uważa, że neonaziści są większym zagrożeniem dla demokracji, niż neokomuniści:

„Nadal wydziały, zajmujące się skrajną lewicą, mają niemal równie liczną obsadę, co te, które zajmują się neonazistami. Nadal minister spraw wewnętrznych, Hans-Peter Friedrich, (CSU) i minister ds. rodziny, Kristina Schröder (CDU) stawiają znak równości między ekstremizmem prawicowym (neonazizmem, dop. red.) i lewicowym. Tym samym zamykają oni oczy na prawdziwych wrogów konstytucji”.

Z kolei dziennik Wesftfäliche Nachrichten uważa takie stanowisko na naiwne:

„W kolektywnej naiwności wielu politycznym prominentów daje się znowu nabrać komunistom. Ich przywódcy pokazują nam drastycznie, jak beznadziejnie są skłóceni. W takiej sytuacji pomaga jedynie manewr odwracający uwagę i jedyny, wspólny mianownik, jaki można znaleźć: jest nim inscenizacja świętego oburzenia z tego powodu, że wielu posłów (skrajnej lewicy, dop. red.) znajduje się pod obserwacją ze strony Urzędu Ochrony Konstytucji. „To skandal”, oburza się minister sprawiedliwości. Przy czym pomija fakt, że ta obserwacja wynika z orzeczenia Federalnego Trybunału Konstytucyjnego. Sprawdzać posłów, kiedy co najmniej część ich partii nie działa zgodnie z konstytucją? Jasne! I słusznie ma to miejsce także wobec posłów do Landtagu z NPD czy DVU”.

Andrzej Paprzyca

red. odp.: Bartosz Dudek

Reklama