Niemiecka prasa: kolejne świadczenie rodzinne na kredyt | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 25.04.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: kolejne świadczenie rodzinne na kredyt

Spór o wprowadzenie premii wychowawczej i oszustwa bankowe w internecie to główne tematy środowych (25.04.12) komentarzy w niemieckiej prasie.

holding money © Marcio Eugenio #10192881

"Kto chce się dowiedzieć, dlaczego Niemcy przez dziesiątki lat żyli ponad stan, ten musi tylko prześledzić debatę, jaka obecnie toczy się w sprawie dodatku dla rodzin nieposyłających dzieci do przedszkola" - radzi Hessische/Niedersaechsische Allgemeine. Jak pod mikroskopem widać wtedy, jak pewne świadczenie, na które budżetu w ogóle nie stać, można przekuć w ustawę, ponieważ jego przeciwnikom obiecano inne dobrodziejstwo, oczywiście także finansowane na kredyt. Poszkodowanym jest w każdym wypadku podatnik, bo suma tych partykularnych interesów nie tworzy jeszcze dobra ogółu. Ale tak właśnie funkcjonuje nasza dłużnicza demokracja: zamiast poczuciem odpowiedzialności politycy kierują się krótkowzroczną kalkulacją polityczną. Nikt nie ma odwagi powiedzieć prawdy, nawet tej z gatunku, że długi nie są wcale zrządzeniem losu. Podobnie jak wynikające z nich problemy".

O dyskusji wokół premii dla rodziców wychowujących dzieci bez przedszkola pisze także Der Tagesspiegel: "Dwóch rzeczy nie wolno zapomnieć: siedmiogodzinny pobyt dwuletniego dziecka w przedszkolu nie daje gwarancji, że dziecko będzie się zdrowo rozwijać i kształcić, i że stanie się osobowością o dużych kompetencjach społecznych. Nie jest to też uniwersalnym rozwiązaniem dla indywidualnej sytuacji każdej z rodzin. Tyle nauki można było przynajmniej wynieść z doświadczeń, jakie poczynili mieszkańcy NRD. Natomiast zapłata za pracę w gospodarstwie domowym, bo tak można też traktować tę premię dla opiekunów, nie jest żadną polityczną mrzonką arcykonserwatywnych Bawarczyków. Dość byłoby więc powodów, żeby rząd, który sam mieni się mieszczańsko-liberalnym, oczyścił wreszcie całą tę dyskusję z ideologicznych naleciałości i przestał wahać się między dwoma biegunami: przekory i totalnego odrzucenia. Cała sprawa zaszła już tak daleko, że Zieloni i SPD grożą wręcz Trybunałem Konstytucyjnym".

Frankfurter Rundschau uważa, że "Gdyby jakiś polityk nie wpadł kiedyś na pomysł, by domagać się premii za domową opiekę nad dziećmi do lat trzech, to żadna kobieta, żadna rodzina, nie czułaby się pokrzywdzona z tego powodu, że buduje się przedszkola. Lecz to nieporozumienie ujrzało już światło dzienne i wywołało zażartą walkę ideologiczno-kulturową. Kiedy jeszcze ktoś w publicznej dyskusji rzucił hasło, że chodzi tu o "premię dla mamuśki", położyło to kres rzeczowej dyskusji. Teraz rzekomy postęp walczy z rzekomym zacofaniem. A uważani za wstecznych rodzice, którzy wychowują małe dzieci bez żłobka i przedszkola, po prawdzie w ogóle nie chcą tych 150 euro miesięcznie, tylko bronią się przed zniesławianiem ich modelu życia".

Klient zawsze winny

Orzeczenie sądu, że za szkody wynikłe w trakcie operacji bankowych w internecie odpowiada właściciel konta zaprząta komentatora Maerkische Oderzeitung: "Niektórzy klienci banku muszą bezsilnie przyglądać się, jak ich konto jest plądrowane przez oszustów, i co jeszcze gorsze, że oni sami winni są tego nieszczęścia, bo umożliwili te oszustwa przez podanie swojego PIN-u. Można by pomyśleć, że to jakiś obłęd. Ale emeryt, który skierował sprawę do sądu nie był jedyną ofiarą. Dzień w dzień ludzie padają ofiarami oszustów, na przykład kiedy prowadzą operacje bankowe online na stronach internetowych do złudzenia przypominających strony ich banku, lecz faktycznie podrobionych przez oszustów. W takiej sytuacji orzeczenie sądu, wedle którego użytkownicy sami winni są takich błędów, wydaje się być bardzo surowe. Ale niestety taka jest cena naszej nowej rzeczywistości, której nie da się już odwrócić. Kto chce korzystać z globalnej sieci, ten musi piekielnie uważać".

Małgorzata Matzke

Red. odp.: Bartosz Dudek

Reklama