Niemiecka prasa: Johnson ma pozamiatać skorupy po Brexicie | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 15.07.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Johnson ma pozamiatać skorupy po Brexicie

Piątkowe wydania gazet komentują nominację Borisa Johnsona na szefa brytyjskiej dyplomacji i zastanawiają się, co skłoniło do tego nową premier brytyjskiego rządu.

„Nümberger Zeitung” zauważa: „ Tylko nieliczni obserwatorzy na Starym Kontynencie spodziewają się tego po przyszłym ministrze spraw zagranicznych utrzymywania dobrych stosunków. Jego poczucie humoru oraz konsekwentne lekceważenie politycznej poprawności źle jest odbierane przez europejski mainstream polityczny. A prawdopodobieństwo, że Johnson porzuci swój styl bycia, jest małe. Jednak dowodząca na mostku kapitańskim Theresa May będzie już na to zważać, by jej minister spraw zagranicznych nie był odbierany wyłącznie jako krzykacz”.

„Dithmarscher Landeszeitung” pisze: „To, że Theresa May wybrała na ministra spraw zagranicznych Borisa Johnsona, jednego z głównych zwolenników Brexitu, jest krytykowane przez SPD. Przy tym wybór ten jest w gruncie rzeczy nader konsekwentny. Były burmistrz Londynu ponosi odpowiedzialność za to, że Zjednoczone Królestwo opuszcza UE. To ma sens, że Johnson sam wypije na tym odpowiedzialnym stanowisku piwo, którego nawarzył. Fakt, że nie jest zawodowym dyplomatą, nie musi być wcale ze szkodą dla zbliżających się negocjacji ws. Brexitu między Wlk. Brytanią i UE. Jasne stanowisko przynosi niejednokrotnie szybciej rezultaty, niż owijanie w bawełnę”.

„Kölner Stadt-Anzeiger” uważa, że: „Nominowanie Borisa Johnsona szefem MSZ zdradza, że Theresa May chce się skoncentrować na polityce wewnętrznej. A tam nie potrzebuje swego najostrzejszego rywala.

Zamiast tego wcisnęła mu w rękę miotłę: Johnson ma pozamiatać skorupy po Brexicie. Do pomocy ma dwie doświadczone sprzątaczki: Davida Davisa oraz Liama Foxa. Jeśli uda się przestawić politykę zagraniczną, May może się spodziewać w kraju pochwały za mądrą decyzję personalną. Jeśli nic z tego nie wyjdzie, przeciwnicy UE zdyskredytują się sami, a pani premier zyska swobodę działania."

„Volksstimme„ z Magdeburga stwierdza: „Jedno trzeba brytyjskiej premier Tehresie May przyznać: nie zwleka. Dopiero co objęła urząd premiera, a już przebudowuje dotychczasowy gabinet rządowy Camerona i zaskakuje z desygnacją Borisa Johnsona na nowego ministra spraw zagranicznych. Ten brexitowy krzykacz ma tyle wspólnego z zawodowym dyplomatą co zawodnik Rugby z baletmistrzem. Z powodu ekscentrycznej i obłudnej propagandy ws. wyjścia z UE cieszy się teraz w Europie złą reputacją. Ale May ma w rządzie przynajmniej kontrolę nad nim. W ten sposób może zapobiec zbytniemu mieszaniu szyków. Desygnując ministra ds. europejskich Davida Davisa na ministra ds. Brexitu zyskuje kolejnego zwolennika wyjścia Wlk. Brytanii z UE. Czyli ,w myśl opinii większości w Królestwie, odłączenie od Unii jest najważniejszym zadaniem nowego rządu – możliwie szybko, prawidłowo i uczciwie. Czy akurat takie osoby jak Johnson potrafią to i chcą, muszą najpierw udowodnić”.

„Mittelbayerische Zeitung” z Regensburga konstatuje: „Ten personalne decyzje będą bardziej zrozumiałe, jeśli się Johnsonowi dokładniej przyjrzeć. Ten 52-latek – cechy charakterystyczne: blondyn, rozczochrana czupryna i wymięte garnitury – dysponuje w tym kraju jak nikt inny politycznym kapitałem. Ponieważ może być wszystkim, ale ma szczególny atut: jest popularny. Każdy zna jego imię. Jest lubiany przez większość Brytyjczyków, nawet jeśli nie we wszystkim się z nim zgadzają”.

Alexandra Jarecka (opr.)

Reklama