Niemiecka prasa: islam zadomowiony w Niemczech | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 20.04.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: islam zadomowiony w Niemczech

Po berlińskiej konferencji ws. islamu niemiecka prasa komentuje rolę tej religii we współczesnym niemieckim społeczeństwie.

Braunschweiger Zeitung zauważa:

„Przysłużyła by się sprawie, mianowicie tolerancji i otwartości, bez popadania albo w skłonność do klaki, albo w ulubione uprzedzenia, dalsza budowa na już osiągniętym. Do tego należy też wystąpienie Wulffa (w przemówieniu 3.10.2010 ówczesny prezydent stwierdził, że islam jest elementem niemieckiej tożsamości, dop. red.), jeśli postrzega się ją jako apel do pokojowej współpracy. Nie ma co do tego wątpliwości, że wrogom demokracji należy zabrać możliwość agitacji”.

„I kto by pomyślał?” – pyta Delmenhorster Kreissblatt w komentarzu na temat konferencji islamskiej:

„Po sześciu latach wyśmiewana konferencja islamska stała się istotnym motorem integracji. Równie znaczące są oświadczenia islamskich przedstawicieli na temat przemocy domowej czy przymusowych małżeństw. Tym samym unaoczniają oni, że równouprawnienie kobiet w Niemczech nie jest kwestią wiary czy kultury, lecz dobrem uniwersalnym”.

Leipziger Volkszeitung zauważa:

„Szkoda, że Volker Kauder (szef klubu poselskiego CDU/CSU, dop. red.) nie przybył osobiście na sesję Niemieckiej Konferencji Islamskiej w berlińskiej dzielnicy Kreuzberg. Tam liczne meczety, liczni mieszkańcy tureckiego czy arabskiego pochodzenia na ulicach zaoferowałyby bardziej pasujące ramy dla jego wypowiedzi na temat islamu – który zdaniem szefa klubu poselskiego CDU/CSU nie jest elementem niemczyzny. Kauder dokonuje tym samym wyraźnego podziału między człowiekiem a religią, na co – jako wierzący chrześcijanin – nigdy by nie pozwolił. To właśnie tego rodzaju wypowiedzi dają gminie muzułmańskiej wiele do myślenia. Szkoda, że nie mają już swego orędownika, Christiana Wulffa”.

Emder Zeitung podkreśla:

„Dotąd uchodziło za oczywistość, że dwie monoteistyczne religie światowe, chrześcijaństwo i judaizm, tworzą niemieckość. Były prezydent, Christian Wulff, wprowadził do tego pojęcia islam, jako trzecią religię, zbierając za to słowa uznania i krytyki. Kolega partyjny Wulffa, przewodniczący klubu poselskiego CDU, Kauder, poczuł się w obowiązku temu zaprzeczyć. (...) Konferencja islamska nie nadaje się jako pretekst co ustawicznego podejmowania próby zamknięcia w butelce Dżina, wypuszczonego przez Wulffa”.

Cytat z gazety Neue Westfälische:

„Islam nie jest elementem niemieckości. Volker Kauder jest o tym przekonany. Równie przekonany był Kauder o tym, że w Europie wreszcie będzie się mówić po niemiecku. Kierownik klubu poselskiego CDU/CSU w Bundestagu odgrywa rolę zwolennika walenia prosto z mostu, a nie polityka umiaru i rozwagi. To wymagałoby głębszego zastanowienia, a zatem wysiłku refleksji. Ta jest jednak niezbędna, jeśli miałaby się udać i tak spóźniona próba integracji imigrantów z islamskiego kręgu kulturowego. To stanowi zadanie tak zwanej Niemieckiej Konferencji Islamskiej. Jeśli politycy zawsze od początku zajmować się będą kwestią standardów bezpieczeństwa wewnętrznego nie uda się osiągnąć tego celu. A jeśli do tego dochodzą wyskoki w rodzaju poczynionego przez Kaudera, to w pełni zrozumiały jest spadek zainteresowania (konferencją, dop. red.) mieszkających w Niemczech muzułmanów”.

Andrzej Paprzyca

red. odp: Bartosz Dudek

Reklama