Niemiecka prasa: Hollande może być lepszym partnerem od Sarkozy′ego | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 07.05.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Hollande może być lepszym partnerem od Sarkozy'ego

Poniedziałkowe (7.05.12) wydania gazet zajmują się wyborami w Szlezwiku-Holsztynie, w których liberałowie przełamali złą passę w wyborach regionalnych, oraz porażką Sarkozy'ego i jej konsekwencjami dla Niemiec.

France's newly-elected President Francois Hollande delivers his speech after results in the second round vote of the 2012 French presidential elections in Tulle May 6, 2012. France voted in elections on Sunday and Francois Hollande becomes the nation's first Socialist president in 17 years. REUTERS/Regis Duvignau (FRANCE - Tags: POLITICS ELECTIONS)

Francois Hollande

Frankfurter Allgemeine Zeitung komentuje zwycięstwo Francois'a Hollande'a w wyborach prezydenckich we Francji. "Droga do sukcesu stała się otwarta po upadku faworyta Dominika Strauss-Kahna po skandalu seksualnym w Stanach Zjednoczonych. To nie tyle entuzjazm, co jego wytrwałość utorowała Hollande'owi drogę do zwycięstwa. I też słabość jego rywala, prezydenta Sarkozy'ego. Hollande ciągle wypominał zły bilans rządów swojego przeciwnika, który nie dotrzymał swoich obietnic wyborczych. (...) Do tego doszła powszechna niechęć do osoby 'prezydenta bogaczy' i hiperaktywny styl rządzenia Sarkozy'ego. (...) Prezydentowi Hollande'owi nie będzie przysługiwać faza przyuczania się. Za dziesięć dni w Ameryce spotyka się grupa G8, zaraz potem odbędzie się szczyt NATO w Chicago: Hollande, który chce wycofać fracuskie oddziały z Afganistanu do końca roku, nie spotka się tam z entuzjazmem. Potem przyjdzie kolej na sprawy europejskie. Będzie to pierwszy sprawdzian tego, na ile Hollande spróbuje zmienić dotychczasowy kurs".

Süddeutsche Zeitung uważa, że

"Mądry Hollande powinien postawić na pragmatyczną, przyjazną Europie politykę. W żadnym razie nie będzie chciał zniszczenia euro. Lęki, które budzi u wielu, są nieuzasadnione. Oczywiście, że jako socjalista będzie obstawał przy tym, by politykę oszczędzania Unii Europejskiej uzupełnić o strategię rozwoju. Ale to przecież od dawna powszechna w UE opinia i nie jest ona podważana przez kanclerz. W czasie kampanii wyborczej Angela Merkel postponowała Hollande'a i stawiała na zwycięstwo Sarkozy'ego. A przecież Sarkozy w żadnym razie nie był tym wzorowym Europejczykiem, za którego dziś uchodzi w Berlinie. (...) Hollande może się okazać jeszcze lepszym partnerem. (...) Jeśli oboje będą harmonizować, to europejska historia sukcesu będzie kontynuowana. Jeśli poniosą porażkę to lęki, frustracja i wściekłość obywateli mogą w 2017 roku wynieść do władzy we Francji narodowego populistę".

Nürnberger Zeitung konstatuje:

„Jeśli chodzi o ratowanie euro - naturalnie, że Sarkozy był tym partnerem, jakiego życzyła sobie kanclerz Merkel. Od dawna z clowna przemienił się on w odpowiedzialnego sprzymierzeńca. Natomiast Hollande musi najpierw stworzyć podstawy do zaufania. A, że wieczorem, tuż po wyborach, chciał telefonować z Merkel, dowodzi, że zrozumiał, jakie są priorytety. Nawiasem mówiąc, uważa się, że najmocniejszymi sojusznikami Berlina w walce o utrzymanie dyscypliny w europejskim budżecie są nie zagraniczni politycy, lecz rynki”.

„Nieporównywalnie ciężko będzie Merkel przeforsować z prezydentem Hollande swoje wyobrażenie o ratowaniu euro”- uważa Mittelbayerische Zeitung z Regensburga.

„Recepta, która dobra jest dla Niemców, gdzie indziej może żałośnie zawieść – o czym Francuzi przekonują się właśnie na przykładzie swego południowego sąsiada, Hiszpanii. Pomimo to kanclerz i prezydent stworzą nowy tandem, w którym jedno będzie mocno naciskać na pedały, a drugie ostro hamować. Jeśli nie uda się im ruszyć z miejsca, euro wpadnie pod koła, a Niemcy znajdą się pod jeszcze większą presją finansową. Merkel jeszcze nie raz zatęskni za Sarkozym”.

Wybory do Landtagu Szlezwika-Holsztyna

Süddeutsche Zeitung komentuje nadspodziewanie dobry wynik liberałów i jej czołowego kandydata Wolfganga Kubickiego w niedzielnych (6.12.12) wyborach do parlamentu (landtagu) kraju związkowego Szlezwika-Holsztyna.

„Realnie istniejącą FDP (partia niemieckich liberałów, przyp. red.) można wyobrazić sobie jako nadmuchiwane gumowe zwierzątko, które dzieci mają zazwyczaj, gdy kąpią się w morzu. Można go napompować i wtedy lepiej utrzymuje się na wodzie. Tym, który pompuje powietrze jest Wolfgang Kubicki. Jest on nordyckim wydaniem mieszanki: Möllemanna, Seehofera i Westerwellego; nietypowy, nieobliczalny, egocentryczny polityk o wielkim, ale często destruktywnym talencie, taki, jakiego potrzebuje liberalne nadmuchiwane zwierzątko. Martwa FDP potrzebuje takich ludzi, bo w przeciwnym razie nie zdoła przeżyć nawet jako atrapa”.

W podobnym tonie komentuje przekroczenie progu wyborczego przez FDP General-Anzeiger z Bonn.

„Sukces jest ściśle powiązany z nazwiskiem Kubicki. Faworyt ten odniósł sukces w walce wyborczej z partią z Berlina. FDP nie będzie w najbliższych tygodniach prowadzić żadnych debat personalnych. Ale w partii wrze”.

„Absolutnym zwycięzcą jest niemiecka Partia Piratów, której udało się wejść do trzeciego parlamentu regionalnego” – pisze Mitteldeutsche Zeitung z Halle. "Wygodne zwycięstwo. Piraci nie muszą zastanawiać się, na jakie ustępstwa musieliby pójść. Również w parlamencie pozostaną partią, która protestuje. Pozostałe partie mogą się sprzeczać o rozmiar sukcesu czy porażki. W przypadku FDP można powiedzieć tylko jedno: Wbrew prognozom rychłego zgonu, jest ona bardzo żywotna. Również Zieloni mają lepszy rezultat, niż przypuszczano, niezależnie od tego czy wejdą w Szlezwiku-Holsztynie w skład nowego rządu".

Alexandra Jarecka

red.odp.: Bartosz Dudek

Reklama