Niemiecka prasa: hasła Pegidy są obrzydliwe | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 22.10.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: hasła Pegidy są obrzydliwe

Na kryzys uchodźczy w Niemczech nakładają się jeszcze problemy ze sporą częścią społeczeństwa, idącą na lep populistycznych haseł. To główny temat komentarzy czwartkowej (22.10.15) prasy.

„Mitteldeutsche Zeitung” z Halle pisze: „Prawdą jest, że nie każdy uczestnik demonstracji Pegidy jest prawicowym ekstremistą. Prawdą jest też, że nie jest nim każdy, kto martwi się o to, czy Niemcy poradzą sobie z kryzysem uchodźczym. Takie obawy zaprzątają myśli milionów ludzi. Tyle że ci, którzy łamią sobie nad tym głowę, nie stają się agresywni, tylko zastanawiają się raczej, co można zrobić dla poprawy sytuacji. Natomiast organizatorzy Pegidy są odpowiedzialni za coraz bardziej radykalne manifestacje. Pojawiają się tam transparenty z szubienicami, na których zawisnąć mają polityczni liderzy. Atakuje się dziennikarzy a ostatnio brawa dostał człowiek, który ubolewał, że nieczynne są obozy koncentracyjne. Jeżeli państwo w takich momentach zdecydowanie nie przeciwstawi się temu zagrożeniu, wtedy odwaga opuści także społeczeństwo, by dawać odpór tym zjawiskom. A Pegida będzie dalej rosła w siłę. Zło trzeba zdusić w zarodku tak szybko, jak jest to możliwe”.

„Frankfurter Rundschau” pisze o postulacie zakazu Pegidy:

„Hasła wykrzykiwane na manifestacjach Pegidy są obrzydliwe. To w ogóle nie podlega dyskusji przez większość naszego społeczeństwa, które przeciwne jest kategorycznym rozwiązaniom, dyktowanym strachem i nienawiścią. Ten, kto przyklaskuje hasłom Pegidy, powinien raczej iść do domu i zastanowić się nad rzeczywistymi powodami swojego strachu przed degradacja społeczną. Obecnie nasuwa się nowa, ale właściwie stara kwestia: Czy należy zabronić Pegidy. Niektórzy chadecy i lewicowcy domagają się, by państwo pokazało swoją siłę. Nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym jest karalne i trzeba je ścigać, ale pośpieszne zakazy działalności stowarzyszeń czy zakazy organizowania demonstracji mają jeden feler - tylko na chwilę pozwalają rozbić organizacyjną formę głupoty i nienawiści, ale w samej rzeczy tej nienawiści i głupoty nie zmienią. Czy nie lepsza byłaby za to polityka uchodźcza, która przekonałaby także tych wątpiących i nie opierała się na izolacji?”

„Frankfurter Allgemeine” pisze o wydalaniu z kraju ludzi, którzy dostali odmowę azylu: „Deportacje sprawiają wrażenie niehumanitarnych, ale tylko dlatego, że grzebią one marzenia. Bardziej humanitarne byłoby nie wpuszczanie do kraju ludzi, którzy z oczywistych względów nie mają prawa do schronienia i azylu. Kanclerz Merkel kilkakrotnie wywoływała wrażenie, że każdy, kto ucieka przed wojną i terrorem, ma prawo do schronienia w Niemczech. Ale to prawo nie przysługuje, jeżeli uchodźca już wcześniej miał schronienie w innym kraju. Jasne jest, że Niemcy muszą pomagać z całych sił, lecz wciąż jeszcze brak jest wyraźnego i widocznego sygnału wprowadzenia skutecznych kontroli granicznych. Jest to jednak możliwe i dopuszczalne czasowo także na obszarze Schengen. Niehumanitarne jest jednak, kiedy wpuszcza się ludzi do kraju z którym wiążą wielkie nadzieje, by później ich wydalić”.

„Koelner Stadt -Anzeiger zauważa: „Jak wynika z sondażu instytutu w Allensbach obywatele chcą mieć pewność, że polityka troszczy się o ich problemy, a nie tylko o problemy uchodźców. Akceptacja przyjaznego trybu przyjmowania uchodźców łączy się także z ograniczeniem ich napływu. Podstawowe prawo do azylu nie zna co prawda żadnego górnego limitu, ale limit taki wyznaczają możliwości każdego kraju do przyjmowania ludzi”.

opr. Małgorzata Matzke

Reklama