Niemiecka prasa: Grecja nigdy nie spłaci swoich długów | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 24.03.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Grecja nigdy nie spłaci swoich długów

Niemieckie gazety szukają odpowiedzi na pytanie, na czym polega istota sporu o greckie zadłużenie. I dochodzą do wniosku, że stawką w grze jest wizja zjednoczonej Europy.

default

Premier Grecji Aleksis Cipras

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" zauważa, że: "Rząd Niemiec chce utrzymać unię walutową; był i nadal jest gotowy zapłacić za to wysoką cenę, nawet jeśli niektórzy mylnie sądzą, że wciąż zrobił za mało, lub że zachowuje się niczym niezdecydowany hegemon. To, czy jego zaangażowanie opłaci mu się w najszerzej pojętym sensie politycznym, i czy nie wyjdzie jeszcze na tym jak Zabłocki na mydle, zależy przede wszystkim od gotowości greckiego rządu stawienia czoła ciążącym na nim obowiązkom. Nie może się z nich wykręcić ciągłym powtarzaniem o rozwiązaniach politycznych, bo kryje się za tym tylko niechęć do realizacji trudnych reform gospodarczych. Grecja nie ma też prawa twierdzić, że inni nie chcą jej należycie wysłuchać. (...) Być może wizyta Ciprasa w Berlinie przyczyni się do lepszego zrozumienia przez niego niemieckiej polityki wobec Europy, jej motywów i celów".

"Landeszeitung" z Lüneburga twierdzi, że: "To grecki komediopisarz Arystofanes w komedii "Ptaki" wymyślił bajeczne, podniebne miasto Chmurny Kukułczyn, w którym mogą schronić się ci, którzy stracili kontakt z rzeczywistością. Nowy rząd grecki właśnie opuścił swój Chmurny Kukułczyn, zbudowany z szumnych haseł wyborczych i gołosłownych obietnic. Premier Cipras przedstawił kanclerz Merkel treściwe propozycje; niektóre z nich kryją w sobie wręcz ładunek wybuchowy. Jak bowiem można inaczej nazwać projekt ograniczenia dochodów, nietykalnych do tej pory, bajecznie bogatych greckich armatorów? Jeśli za tą odważną zapowiedzią pójdą czyny, wtedy niemiecka kanclerz będzie mogła zdobyć się na kolejny, śmiały krok dla uratowania wizji zjednoczonej Europy. W swej ostatniej komedii "Plutos" Arystofanes uzdrowił Plutosa, boga bogactwa, przywracając mu wzrok. Od tej pory pieniądze zaczęły być sprawiedliwie rozdzielane. Być może Ciprasowi też uda się otworzyć oczy swego państwa na bogactwo, zgromadzone przez jego grzeszników podatkowych".

Stołeczna "Die Welt" zwraca uwagę, że: "Faktem jest, że pozycja przetargowa Aten w rokowaniach w paradoksalny sposób zależy od sukcesów eurosceptyków. Jeśli nabierają oni wiatru w żagle, Grecja może straszyć innych swym bliskim, nieuchronnym upadkiem. Kiedy zaś zaczynają tracić na znaczeniu, jak ostatnio we Francji, czy w Andaluzji, wtedy ta strategia zastraszania przestaje działać. Kolejny paradoks polega na tym, że tylko zjednoczona Europa może ciągle utrzymywać Grecję na garnuszku, a każda groźba jej rozpadu zdaje się skłaniać Greków do zachowania rozsądku. Angela Merkel dawno już zaakceptowała tę pokrętną logikę działań, domagającą się od niej podejmowania decyzji politycznych, sprzecznych z wszelkim rozsądkiem ekonomicznym, idąc pod tym względem w ślady swego mentora Helmuta Kohla".

"Nürnberger Nachrichten" podkreśla, że: "W sporze o greckie zadłużenie chodzi nie tylko o to, czy ten mały i pozbawiony jakoby znaczenia kraj na skraju Europy przeżyje polityczno-finansową katastrofę, i czy wyjdzie, lub nie, ze strefy euro. Chodzi o wiele więcej. O to, czy ewentualny grexit nie wywoła reakcji łańcuchowej i nie rozsadzi strefy euro. O to, czy wizja europejskiego wspólnego rynku ma jeszcze przyszłość, i o to, co będzie określać sposób, w jaki Europejczycy będą odnosić się do siebie: neoliberalne mechanizny rynkowe, czy wzajemna solidarność".

"Mittelbayerische Zeitung" apeluje: "Niezależnie od rozmiarów greckiego kryzysu nie zapominajmy, że chodzi w nim nie tylko o pieniądze, które i tak są już stracone. Grecja nigdy nie spłaci swoich długów. Ale to my w sporze o papierki zwane banknotami, na których wydrukowane jakieś tam cyferki, jesteśmy gotowi wyrzucić za burtę wartości, w obronie których w obu wojnach światowych miliony ludzi oddały życie. Jeśli do tego dopuścimy, to każdy będzie miał święte prawo nazwać nas okropnymi Niemcami".

opr. Andrzej Pawlak

Reklama