Niemiecka prasa: Grass był więcej niż pisarzem | Echa polskie | DW | 14.04.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Niemiecka prasa: Grass był więcej niż pisarzem

Odejście Güntera Grassa, wszechstronnego twórcy, zamyka pewną epokę w literaturze, polityce i życiu społecznym, piszą we wtorek (14.04.15) komentatorzy niemieckiej prasy.

General-Anzeiger“ z Bonn pisze: „Wydaje się, że skończyły się czasy, kiedy intelektualiści naprawdę mieli (lub chcieli) wpływać na przebieg politycznych debat czy na społeczne decyzje, albo też być w pewnym sensie sumieniem narodu. (…) Heinrich Böll w Niemczech, Jean-Paul Sartre we Francji długo pełnili taką rolę w XX wieku. Günter Grass miał z tym nieporównywalne trudności, pomimo pasji, gdyż opinia publiczna była o wiele mniej skłonna pozwalać pisarzam, by wyjaśniali jej, jak funkcjonuje świat i polityka. Władza intelektualnych kapłanów, przed którymi drżały długo kręgi konserwatywne, skończyła się. Günter Grass był ostatnim ich nadnaturalnej wielkości reprezentantem”.

Badische Zeitung” uważa, że „Grass był więcej niż pisarzem i artystą-grafikiem. Wiele uczynił dla poprawy wizerunku Niemiec na całym świecie po upadku hitlerowskiej Rzeszy. I w znaczący sposób przyczynił się do przyspieszenia pojednania intelektualistów ze sceną polityczną lat 70-tych. Szczególnie z SPD i Willy Brandtem. Ale reprezentuje on też narastające wyobcowanie w ostatnim ćwierćwieczu”.

Lübecker Nachrichten“ twierdzi, że „Grass jest obywatelem świata – nie tylko jako twórca literatury.(…) Głosy z całego świata ludzi kultury, polityki i głosy ze społeczeństwa, którzy opłakują zgon pisarza, potwierdzają wyraźnie jego rangę – jako literata i obywatela.

Był on kimś więcej niż tylko gawędziarzem; był wzorowym przykładem oświeconego obywatela i siłą rzeczy wzbudzał kontrowersje wszystkim, co robił. Kiedy w 2006 roku przedstawił swą zakamuflowaną autobiografię „Przy obieraniu cebuli”, uzasadnił to ironicznie pisząc: »Ponieważ chcę mieć ostatnie słowo«. Jego przemądrzałość i polityczny upór były mu w pełni świadome jako cechy charakteru. Dlatego w tym miejscu też powinien mieć ostatnie zdanie: »Jestem zupełnie dobrze źle wychowany«”.

Nürnberger Nachrichten“ podkreśla: „Jego głosu będzie nam brakować, chociaż niektórzy byli nim poirytowani. Stary uparciuch, który w rzeczywistości był bardzo wrażliwy, nigdy nie stronił od sporów i ciągle wskazywał na społeczne nieprawidłowości i braki. Bycie niewygodnym, także to jest ważnym zadaniem literatury”.

Rhein-Neckar-Zeitung” konstatuje: „O tym, czy Günter Grass zostanie wyniesiony do rangi Goethego, muszą rozstrzygnąć inne pokolenia. Jednak w dniu jego zgonu pewne jest, że jest największym pisarzem od czasów Thomasa Manna. Nie tylko jako twórca, ale także pod względem politycznego i obywatelskiego zaangażowania, miał większe oddziaływanie, niż można było wywnioskować na podstawie tych czy innych nieszczęśliwych wypowiedzi za życia pisarza”.

Opr. Barbara Cöllen

Reklama