Niemiecka prasa: G-20 przykładem polityczno-gospodarczego egoizmu | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 18.02.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: G-20 przykładem polityczno-gospodarczego egoizmu

Poniedziałkowe (18.02.12) wydania gazet zajmują się m.in. szczytem G-20 w Moskwie oraz zataczającym coraz szersze kręgi skandalem z koniną.

Frankfurter Rundschau pisze:

„Gospodarczo-polityczny egoizm zakończy się, jeśli dobrze pójdzie, grą o zerowe sumy, w której jeden wygra kosztem drugiego. Takie konflikty najczęściej szkodzą wszystkim, ponieważ zniekształcają i hamują globalny handel. Szczyt ministrów finansów G-20 przyniósł deklaracje wspólnoty i dużo pięknych słów. Niestety, realiom bardziej odpowiada retoryka wojenna, niż język wspólnego oświadczenia”.

Mitteldeutsche Zeitung komentuje:

„Wojna walutowa jest w gruncie rzeczy przejawem gospodarczo-politycznego nacjonalizmu, przy pomocy którego jedni usiłują rozwiązywać problemy kosztem innych. Japończycy zaniżają wartość jena, by Toyota mogła sprzedawać swoje auta taniej, niż VW lub Opel. Inni osłaniają swoje rynki lub zaniżają koszty i płace. Przykładem tej tendencji jest również świętowany plan stworzenia transatlantyckiej wolnej strefy handlowej, ponieważ każde rozwiązanie bilateralne wyklucza inne obszary świata. Obecnie na poziomie globalnym nic się nie dzieje. Światowa Organizacja Handlu WTO tkwi w konflikcie interesów. Ten nowy rodzaj gospodarczo-politycznego egoizmu szkodzi najczęściej wszystkim zniekształcając i blokując globalny handel”.

Populistyczne bicie piany

Mannheimer Morgen ironizuje na temat reakcji niemieckich polityków na aferę z koniną:

„Politycy znowu podnoszą głos i odruchowo, jak przy każdej wiadomości budzącej zaniepokojenie, domagają się w przypadku skandalu z koniną szybkich działań i wyczerpujących wyjaśnień. To tylko przykład „populistycznego bicia piany”, ponieważ wszystkie te, niestety przestarzałe już propozycje powinny były zostać wprowadzone dużo wcześniej, np. podczas dyskusji wokół sprzedaży nieświeżego mięsa, po wykryciu dioksyny w jajkach czy bakterii EHEC w kiełkach lub choroby wściekłych krów”.

Natomiast General-Anzeiger z Bonn uważa, że:

„Oczywiście, wzmożone kontrole i surowsze kary mają sens. Jednocześnie potrzeba jednak polityków, którzy inaczej, niż szefowa Ministerstwa Ochrony Praw Konsumenta w Północnej Nadrenii-Westfalii, więcej działają, niż mówią. Kontrola artykułów spożywczych leży w gestii każdego z landów oraz w interesie konsumenta. Kto kupuje świeże produkty z regionu i sam je przetwarza, nie padnie więcej ofiarą oszustw z koniną”.

Westdeutsche Zeitung z Duesseldorfu pisze;

„Mowa jest nie tylko o zmyleniu konsumentów oraz handlowców, lecz o oszustwie handlującej koniną mafii, przeciwko której trudno coś zdziałać. Takie myślenie jest prawidłowe i błędne zarazem. Ponieważ ten rodzaj argumentacji nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnym działaniem. Formułując całkiem ostrożnie: handel opowiada nam historię koniny. Tymczasem prawda jest taka, że sieci supermarketów w Niemczech wprowadziły w obieg produkty, nie wiedząc w ogóle, co zawierają. Tymczasem kto je wyprodukował, jest sprawą drugorzędną, bo decydujący jest fakt, że koninę znaleziono w artykułach wyprodukowanych pod własnymi markami tych sieci”.

Aleksandra Jarecka

red. odp.: Elżbieta Stasik

Reklama