Niemiecka prasa: Europa na ostrzu noża i wybieg niemieckich posłów | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 16.06.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Europa na ostrzu noża i wybieg niemieckich posłów

Komentatorzy sobotnich wydań gazet o tym, jak wiele zależy od wyborów w Grecji, i o piątkowym skandalu w Bundestagu.

Sueddeutsche Zeitung zaznacza, że "szefowie europejskich rządów mają zaledwie kilka tygodni, by zapobiec katastrofie. Na porządku dziennym szczytu w Brukseli, gdzie ważyć się będą losy eurostrefy, znalazło się kilka pomysłów, które w swej kombinacji mogłyby nadać nową jakość zabiegom wokół ratowania euro. Ale niech nikt nie żywi przesadnych oczekiwań. Co prawda kryzys może przyspieszyć przejście od utopii do rzeczywistości, ale w ostatnich dziesięcioleciach nie widać było w Europie żadnych cudów."

Nuernberger Nachrichten uważa, że "Wybory w Grecji w pewnym stopniu zadecydują o dalszych losach Europy. Unia Europejska musi się tylko zdecydować, czy w dalszym ciągu będzie stawiać na merklowską politykę popadania w ubóstwo, czy raczej wypróbuje hollandowską inicjatywę wspierania wzrostu. Wówczas kanclerz Merkel będzie musiała opuścić kilka swoich głównych bastionów: po tym, jak tematem tabu przestała być bezpośrednia pomoc dla banków, nie trzeba będzie długo czekać na uspołecznienie długów krajów członkowskich poprzez emisję euroobligacji czy utworzenie europejskiego funduszu amortyzacyjnego (...) W sobotę gra będzie się toczyć o przyszłość Europy - ale koniec końców decydować będzie się o niej nie w Atenach, lecz przede wszystkim w Berlinie."

Hamburger Abendblatt twierdzi, że "oczywiście Angela Merkel popełniła w ostatnich miesiącach szereg błędów, bo faktycznie kurs oszczędzania dławi w wielu państwach koniunkturę i rozkręca spiralę w dół. Także jej żądanie, by prywatni wierzyciele partycypowali w umorzeniu greckich długów, było z gruntu słuszne, lecz miało fatalny wpływ na rynki. W tym bezprzykładnym kryzysie unii walutowej nie ma żadnych sprawdzonych wzorców działania. Merkel podjęła wiele słusznych decyzji. Nie poddała się bezsensownej idei, by kryzys zadłużenia rozwiązać przy pomocy zaciągania jeszcze większych długów. Gdyby natychmiast spełniono wszystkie życzenia chwiejących się państw, nie miałyby one motywacji do reform. Dlatego i obecnie należy pozostać wobec nich twardym."

Nieudane posiedzenie Bundestagu

Po tym, jak w parlamencie nie powiodło się pierwsze czytanie projektu ustawy o kontrowersyjnej premii wychowawczej, ponieważ na sali obrad nie było dostatecznej liczby posłów i posiedzenie trzeba było przerwać, komentatorzy zastanawiają się, kto jest naprawdę temu winien.

Wychodząca w Regensburgu Mittelbayerische Zeitung pisze: "Premia wychowawcza nie narodziła się pod szczęśliwą gwiazdą. Właściwie ten prestiżowy projekt bawarskiej CSU miał wczoraj już ujrzeć światło dzienne poprzez zatwierdzenie w Bundestagu. Ale nic z tego! Sprytny zabieg opozycji pokrzyżował wytyczoną marszrutę. Nie można nawet mówić o niedemokratycznej postawie czy też nadużyciu uprawnień parlamentu, jak pomstują partie koalicji rządowej. To raczej partie koalicyjne zlekceważyły najzwyklejszą zasadę, jaką jest staranie się o wymaganą większość, jeżeli chce się przepchnąć ustawę przez Bundestag. Zagrywka posłów SPD, Zielonych i Partii Lewicy była możliwa tylko dlatego, ponieważ niektórym krytykom premii wychowawczej z szeregów partii koalicyjnych takie fiasko było na rękę."

Frankfurter Rundschau pisze: "Bundestag musi być miejscem gry fairplay i debat, a nie nieuczciwych zagrywek. Ale czy opozycja naprawdę złamała te zasady i znalazła się na dnie kultury demokratycznej, jak jej zarzucał zacietrzewiony sekretarz generalny CSU Dobrindt? Można to bowiem potraktować także jako słuszne prawo opozycji, która zgrabnie pokazała, jak niezdolny do działania jest wewnętrznie skłócony rząd koalicyjny. Oburzenie, jakie demonstruje obecnie berlińska koalicja, bierze się bardziej ze wściekłości, że ktoś ją zdemaskował. Można to skwitować lakonicznym stwierdzeniem: sami są sobie winni."

Małgorzata Matzke

red.odp.:Iwona D. Metzner

Reklama