Niemiecka prasa. ″Erdogan przekroczył czerwoną linię″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 01.11.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa. "Erdogan przekroczył czerwoną linię"

Niemieckie gazety krytykują ostatnią falę represji w Turcji i wytykają bierność niemieckim i unijnym politykom.

Türkei Weltenergiekongress 2016 in Istanbul - Erdogan (Reuters/M. Sezer)

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan

Jak zauważa dziennik gospodarczy "Handelsblatt":

"Nasilając represje przeciwko krytycznym wobec niego mediom i ogłaszając plan przywrócenia w Turcji kary śmierci Erdogan chce najwidoczniej sprawdzić, jak daleko może się posunąć. Liczy przy tym na to, że UE potrzebuje go jako partnera w uporaniu się z kryzysem migracyjnym. Być może, ale to nie oznacza jeszcze zgody na wszystko. Przywrócenie kary śmierci oznaczałoby bowiem oczywiste przekroczenie przez niego czerwonej linii. W takiej sytuacji nie wystarczy już ani zamrożenie rokowań akcesyjnych, ani wyrzucenie Turcji z Rady Europy. UE, która potrafiła nałożyć sankcje gospodarcze na Rosję, musi zdobyć się na odwagę do użycia tego instrumentu nacisku także wobec Turcji".

"Mitteldeutsche Zeitung" pisze:

"Niemieccy posłowie powinni nie tylko odwiedzać żołnierzy Bundeswehry w bazie Incirlik, ale także zainteresować się losem aresztowanych dziennikarzy i zarzutami o stosowaniu w Turcji wymyślnych tortur. W razie przywrócenia w tym kraju kary śmierci, umowna czerwona linia zostanie jednoznacznie przekroczona".

Podobnie widzi to "Berliner Zeitung":

"Najpoźniej z chwilą przywrócenia w Turcji kary śmierci Niemcy i EU muszą porzucić wygodną rolę biernego obserwatora wydarzeń. Konieczne bowiem będzie wtedy nie tylko natychmiastowe przerwanie rokowań akcesyjnych Turcji z UE, co zresztą nie zrobi na Erdoganie większego wrażenia, ale także wyrzucenie Turcji z Rady Europy, chociaż i to też nie zmieni kursu polityki Erdogana. Problem polega na tym, że Europa zbyt długo tolerowała demontowanie w Turcji demokracji, państwa prawa i społeczeństwa obywatelskiego i teraz niewiele może zrobić. A to, co zrobi, i tak zrobi za późno".

Myśl tę rozwija "Starubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung":

"Jak długo jeszcze Europa zamierza biernie przyglądać się temu zatrważającemu biegowi wydarzeń? Rządy państw UE, a wśród nich także niemiecki, i liczne instytucje unijne do tej pory powstrzymywały się od krytyki.Kiedy zatem wreszcie przejdą do działania? Zwlekając jeszcze dłużej, już wkrótce same pozbawią się wszelkich środków nacisku na Turcję".

Kropkę nad i stawia "Hessische Niedersächsische Allgemeine":

"Tym ważniejsza byłaby teraz właściwa reakcja zachodnich demokracji. A co się tymczasem dzieje? Martin Schulz, przewodniczący PK, ubolewa, że Erdogan przekroczył czerwoną linię, ale nie mówi, co należałoby w tej sytuacji zrobić. Rząd w Berlinie krótko wyraża swoje zaniepokojenie o wolność prasy w Turcji. A powinien przecież mówić nie tylko o obawach ale także o sankcjach wobec Turcji. Europa może czuć się zdana w jakimś stopniu na Erdogana w związku z kryzysem migracyjnym, ale wszyscy tureccy demokraci mają prawo liczyć na naszą solidarność z nimi. W przeciwnym razie Europa poniesie sromotną klęskę jako wspólnota wartości".

opr. Andrzej Pawlak