Niemiecka prasa: „Dziennikarzy śledczych i informatorów trzeba chronić zamiast prześladować” | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 11.08.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: „Dziennikarzy śledczych i informatorów trzeba chronić zamiast prześladować”

Wtorkowe (11.08.15) wydania niemieckich gazet komentują umorzenie śledztwa przeciwko blogerom serwisu netzpolitik.org.

Dziennik „Mannheimer Morgen” jest zdania, że: „Umorzenie śledztwa jest bardziej jak uzasadnione. Trzeba by być ślepym w swojej nadgorliwości, by upublicznienie tajnych planów niemieckiego kontrwywiadu, o których donosiły już inne media, zinterpretować jako poważne naruszenie niemieckiej racji stanu. Rzeczywistym skandalem jest to, że przeciwko obu dziennikarzom internetowym w ogóle wszczęto śledztwo. Zachodzi podejrzenie, że w ten sposób chciano zastraszyć zarówno media, jak i posłów, którzy te tajne informacje im przekazują. Musi to koniecznie zostać wyjaśnione, kto zlecił, kto o tym wiedział i wyraził na to zgodę. Umorzenie śledztwa nie może być niczym więcej, jak pierwszym krokiem”.

Stołeczny „Tagesspiegel” pisze: „Afera ta jeszcze długo się nie zakończy. Chciałoby się dowiedzieć, kto, w którym ministerstwie, co i kiedy wiedział i stosownie do tego działał, lub co zaniedbał, czy to w ministerstwie spraw wewnętrznych, albo ministerstwie sprawiedliwości, czy był to minister, a może sekretarz stanu? Nie zapominając przy tym o Urzędzie Kanclerskim. Są poszlaki, które należy sprawdzić. W tym przypadku konieczne będzie może nawet inne śledztwo. Gdyby istniało przestępstwo zdrady konstytucji, mogłoby ono wchodzić tu w grę. Poza tym nadal pozostaje niejasne, czy i w jaki sposób w ciągu trzech miesięcy dochodzenia śledzono i inwigilowano blogerów. Dlatego mają oni prawo domagać się wglądu do wszystkich akt śledztwa. Jeśli nie otrzymają tej możliwości, również i to byłoby niezwykle smutne”.

Frankfurcka gazeta „Frankfurter Rundschau” pisze: "Pełniący obowiązki prokuratora generalnego skomentował postępowanie zdymisjonowanego prokuratora generalnego Haralda Range jak typowy prawnik. Nie powiedział nic o nadgorliwości i wątpliwej próbie uczynienia z dziennikarzy serwisu netzpolitik.org przestępców dopuszczających się zdrady ojczyzny. Nie, on wolał działać. Umorzył śledztwo sięgając po mocne prawne argumenty. Można dalej dyskutować nad tym czy minister sprawiedliwości Heiko Maas nadużył swych kompetencji, stając w drodze Haraldowi Range. Niezawisłość wymiaru sprawiedliwości jest bardzo ważna. Prawdą jest też, że dla samego wymiaru sprawiedliwości w osobie Haralda Range względy polityczne i względy bezpieczeństwa ważniejsze były niż prawa podstawowe dziennikarzy”.

„Landeszeitung” z Lüneburga konstatuje: „Dochodzenie z powodu zdrady stanu zostało wprawdzie umorzone. Jednak afera jeszcze się nie skończyła. Pomijając fakt, że nie powinno było w ogóle dojść do śledztwa, pozostają pytania do wyjaśnienia: kto, kiedy, co wiedział i na co miał wpływ. Ale są to tylko drobiazgi w porównaniu z istotnymi pytaniami: czy politycy mają jeszcze kontrolę nad służbami specjalnymi? Czy politycy nie spóźnili się znowu z przepisami? Bo od dawna już służby specjalne mają w użyciu programy takie jak „Prism", które mogą przewidzieć zachowanie ludzi. Tym samym zagrożona jest ludzka wolność. Bez dziennikarstwa śledczego, bez informatorów, których zamiast prześladować, powinno się lepiej chronić, nie jest możliwe wygranie walki o podstawowe prawa”.

opr. Alexandra Jarecka