Niemiecka prasa: „Dajmy papieżowi Franciszkowi szansę” | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 15.03.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: „Dajmy papieżowi Franciszkowi szansę”

Również piątkowe (15.03.13) komentarze niemieckiej prasy zdominowane są postacią papieża Franciszka i oczekiwaniami związanymi z jego pontyfikatem.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung“ komentuje:

„Jakkolwiek w dobrym tonie jest w tych naszych niby światłych czasach pomstowanie na Kościół i wiarę, najwyraźniej bardzo duża część opinii publicznej w napięciu czeka na ukazanie się białego dymu. Także dla opiniotwórczych mediów i intelektualistów Kościół (katolicki) jest synonimem przymusu, ucisku i zacofania – i oczywiście nadużyć seksualnych. Mało kto jest jednak w stanie oprzeć się fascynacji tą liczącą sobie dwa tysiące lat instytucją. Jej liczni i łożący na nią członkowie chętnie afiszują się ironicznym dystansem do niej, powab jej rytuałów jest jednak zbyt silny. Największym z tych rytuałów jest wybór papieża. Według pradawnych reguł ktoś wybierany jest na głowę instytucji, w tajny a mimo to w jakimś sensie demokratyczny sposób”.

„Stuttgarter Zeitung” pisze:

„W swego czasu nader katolickiej Brazylii katolickie nie są dziś nawet dwie trzecie mieszkańców – to ma uzdrowić światowy Kościół? Oczywiście naiwnością byłoby oczekiwanie, że »postępowy« papież tak zmieni swój Kościół, że będzie on w harmonii z dzisiejszym nowoczesnym, światowym, z gruntu materialistycznym i w rzeczy samej w dalekim stopniu bezbożnym, społeczeństwem. Wszystko jedno na ile papież jest postępowy czy konserwatywny, od centralnych dogmatów nie będzie mógł odstąpić”.

„Wetzlarer Neue Zeitung“ uważa, że:

„Na pewno Kościół może oczekiwać od papieża z Nowego Świata nowego spojrzenia. Człowieczeństwo, socjalne i ekologiczne sumienie – to jest to, za czym opowiada się Franciszek. Ale nikt nie powinien spodziewać się rewolucji – ani w kwestii celibatu, ani małżeństw jednej płci, ani w kwestii aborcji. Bo też Argentyńczyk Jorge Mario Bergoglio nie uchodził za liberała”.

Zdaniem „Kölner Stadt-Anzeiger”:

„Ten i ów w Kurii Rzymskiej już teraz może drżeć myśląc o nowym powiewie z Buenos Aires. Biskup taki jak Bergoglio, który sprawdził się w kierowaniu dużym Kościołem lokalnym, nie jest tym, który pozwoli na funkcjonowanie aparatu kościelnego tak jak do tej pory. Jako szef latynoamerykańskiego episkopatu Bergoglio pokazał, że potrafi skupiać sprzymierzeńców i tworzyć sojusze. Z właściwymi ludźmi na właściwych miejscach w Watykanie ma szanse w walce z figurantami, marionetkami i ciemnymi postaciami w centrum katolickiego uniwersum”.

„Aachener Zeitung“ stwierdza:

„Jedni oczekują od nowego papieża niespodzianek, inni nie oczekują niczego. Już kilka godzin po jego wyborze zaczęło się normalne lamentowanie nad postacią, która poza krótkim pozdrowieniem i modlitwą jeszcze niczego nie powiedziała, niczego nie mogła powiedzieć. Może powinno się dać Franciszkowi przynajmniej tę małą, oczywistą szansę, zanim zapadną pierwsze wyroki jaki to on konserwatywny, jak stary, jak socjalny, jak otwarty, jak surowy, jak kompetentny, jak teologiczny, jak niedołężny, jak odporny, jak polityczny, jak zapobiegliwy, jak bezkompromisowy, jak skromny, jak rozmowny, będzie ten Nowy”.

Elżbieta Stasik

red. odp.: Bartosz Dudek

Reklama