Niemiecka prasa: Czy eurostrefa będzie brała pakt na serio? | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 03.03.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Czy eurostrefa będzie brała pakt na serio?

Po brukselskim szczycie mnożą się głosy powątpiewające w wartość paktu fiskalnego.

Frankfurter Allgemeine Zeitung uważa, że "Dopiero specjaliści będą mogli ocenić, ile w świetle prawa wart jest międzypaństwowy pakt fiskalny, zawarty na zakończenie wiosennego szczytu w Brukseli; czy wykracza poza obowiązujące europejskie prawo (czy może w niektórych punktach jest wręcz z nim sprzeczny). Dla kanclerz Merkel było przede wszystkim ważne, że - jak powiedziała - dany został sygnał. Innymi słowy: należało zasygnalizować rynkom finansowym, że państwa eurostrefy chcą wzmocnić wspólną walutę przestrzegając dyscypliny budżetowej i chcą tej waluty bronić. Czy w to przesłanie uwierzą rynki, które w minionych tygodniach się nieco uspokoiły, nie zależy tylko od pięknych słów, ale od tego, czy za słowami pójdą czyny, a przede wszystkim wsparcie ze strony Europejskiego Banku Centralnego."

"Sama konsolidacja to jeszcze za mało - twierdzi Rhein Zeitung. Potrzebny jest wzrost i poprawa koniunktury. Tylko jak do tej pory Europa nie potrafiła przedstawić przekonujących koncepcji. Nakaz oszczędzania zaordynowany europejskim dzieciom szczególnej troski coraz bardziej zasznurowuje gardło koniunkturze. Zapaść nękanych kryzysem państw Europy Południowej wciąga całą Unię Walutową w recesję. Nie ma widoków na wyjście z błędnego koła, a jest ono wymogiem przezwyciężenia kryzysu. W przeciwnym razie jak krew w piach wsiąknie także drugi pakiet pomocowy dla Grecji, nie gwarantując, że kraj ten wyjdzie na prostą."

"Największym niepewnym czynnikiem w zwalczaniu kryzysu zadłużenia w eurostrefie jest jednak Francja, najważniejszy sprzymierzeniec kanclerz Merkel w zarządzaniu kryzysem" - wyrokuje stołeczny Tagesspiegel. Tam w maju szykuje się nowe polityczne rozdanie kart. Jak do tej pory w najlepszej sytuacji znajduje się kandydat socjalistów Hollande. Ale już zapowiedział, że będzie dążył do renegocjacji paktu fiskalnego, jeżeli miałby wprowadzić się do Pałacu Elizejskiego. Angela Merkel musiałaby się wtedy nastawić na niespokojne czasy - i wystawić się na niebezpieczeństwo, że w niwecz obróci się to mozolnie wypracowane porozumienie na rzecz zwalczania kryzysu zadłużenia, zanim w ogóle wejdzie w życie."

Maerkische Allgemeine twierdzi: "Niezależnie od tego, czy Grecja jest jeszcze do uratowania jako część eurostrefy, pakt fiskalny jest słusznym krokiem. Określenie go "historycznym" byłoby błędem, bo stawiane w nim wymagania są właściwie oczywiste. Obraz "oszczędnej szwabskiej gospodyni" jakim chętnie posługuje się Angela Merkel, jest może dużym uproszeniem z punktu widzenia ekonomii, ale w gruncie rzeczy jest on absolutnie słuszny: takiej gospodyni nie przyszłoby do głowy wydawać więcej pieniędzy niż posiada, jeżeli nie chce wpędzić rodziny w ruinę. Grecja już wchodząc do UE nie spełniała kryteriów paktu stabilizacji i wzrostu, a Bruksela przymykała na to oczy. Jak to się skończy, mogli wszyscy łatwo przewidzieć. Oby się więc kiedyś nie okazało, że pakt fiskalny nie był nawet wart papieru, pod którym złożyli podpisy szefowie rządów."

"Raz już to mieliśmy - przypomina Maerkische Oderzeitung - mianowicie pakt, w którym państwa eurostrefy zobowiązywały się do przestrzegania dyscypliny budżetowej. Ówczesny kanclerz Niemiec przed dziesięcioma laty przyczynił się w zdecydowany sposób do tego, by pakt ten stał się bezzębnym tygrysem. Teraz kanclerz Merkel przeforsowała układ, który ma być narzędziem hamującym zadłużenie 25 europejskich państw. W obliczu rozmiarów, jakie przybrał kryzys zadłużenia być może zwiększyła się obecnie motywacja przywódców państw unijnych, żeby pakt ten brać serio. Ale czy będzie on faktycznie skuteczny, nie wiadomo. Tym bardziej, że nie zapisano w nim sugestii Berlina, by Komisja Europejska mogła zaskarżać przed Trybunałem Europejskim brak zdyscyplinowania poszczególnych państw."

Małgorzata Matzke

red.odp.: Iwona D. Metzner

Reklama