Niemiecka prasa: cud w Hanowerze | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 21.01.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: cud w Hanowerze

Tematem poniedziałkowych (21.01.13) komentarzy jest w Niemczech wynik wyborów do landtagu Dolnej Saksonii. Mowa jest wręcz o "cudzie w Hanowerze".

Niedersachsen/ Anhaenger der FDP jubeln am Sonntag (20.01.13) in der Bar Celona in Hannover bei der Wahlparty der FDP zur Landtagswahl 2013 in Niedersachsen nach Bekanntgabe der ersten Prognosen. Am Sonntag wurde in Niedersachsen ein neuer Landtag gewaehlt. Nach den ersten Prognosen von ARD und ZDF am Sonntagabend liegen Schwarz-Gelb und Rot-Gruen bei der Landtagswahl dicht beieinander. Die krisengeschuettelte FDP schaffte klar den Wiedereinzug in den Landtag. Die Linke und die Piraten hingegen verfehlten die Fuenf-Prozent-Huerde. (zu dapd-Text)

Radość sympatyków FDP 20.01.2013

"Westdeutsche Zeitung" pisze, że: "Prawdziwą sensacją wczorajszych wyborów byli liberałowie. FDP całymi miesiącami dokonywała autodemontażu, bardzo skutecznie ukrywała swoje kompetencje, by potem dokonać istnego cudu w Hanowerze. Niektóre prognozy atestowały jej trzy procentowe poparcie, a tu Wolni Demokraci dochrapali się prawie 10 procent. Ale ponieważ ten zaskakujący wynik powstał dzięki głosom zapożyczonym od CDU, ani cała FDP, ani jej tylko pozornie umocniony przewodniczący Roessler, nie mogą odetchnąć z ulgą ani być z siebie zadowoleni".

"Sueddeutsche Zeitung" przewiduje, że: "Po obecnym wyniku FDP do pomyślenia jest reedycja chadecko-liberalnej koalicji na szczeblu federalnym, ale raczej mało prawdopodobna. W rządzie federalnym - i o tym wiedzą potencjalni wyborcy - partia CDU Angeli Merkel, inaczej niż w Dolnej Saksonii, może sobie wyszukać partnera koalicyjnego. Nie jest bowiem zdana tylko na FDP. Wybory 2013 do Bundestagu nie będą wyborami, w których jedna partia będzie pożyczać głosów drugiej. Faktem jest: FDP musi się teraz zregenerować, uporządkować i wygramolić się z demoskopijnego piekła do czyśćca. Podobny proceder czeka także SPD".

"Heilbronner Stimme" zwraca uwagę, że "Liberałowie skorzystali z głosów, jakich użyczyli im wyborcy CDU w niespotykanym jak dotąd stopniu. Wielu chadeków życzy sobie kontynuacji koalicyjnych rządów, i dlatego tak wspierali Wolnych Demokratów, którzy byli potrzebni tylko jako partner, a nie jako kompetentna siła. Mimo tego Philipp Rösler przeżywa niespodziewany comeback. Właściwie jako minister gospodarki mógłby triumfować, bo już od kilku miesięcy traktowano go jak kandydata do odstrzału - i to przede wszystkim w macierzystej partii. Brüderle, Niebel i inni będą teraz musieli prosić o rozgrzeszenie, bo już właściwie na dziś była przygotowana jego detronizacja".

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" uważa, że "nominacja Peera Steinbrücka na kandydata na kanclerza nie przydała żadnego impetu walce wyborczej. Ten ciągle strzelający jakieś gafy polityk wisi SPD jak kamień młyński u szyi - i to akurat w czasie, gdy nastroje w polityce federalnej skłaniają się bardzo wyraźnie ku partiom chadeckim i kanclerz Merkel. Jednocześnie wielu potencjalnych wyborców CDU pojęło, co oznaczałoby fiasko FDP w tych wyborach, czyli nieprzeskoczenie 5-procentowego progu wyborczego, co było ważne dla utrzymania się przy władzy chadeków. Dlatego tak wielu sympatyków CDU głosowało na FDP. Mrzonką okazały się wszystkie lamenty z powodu rzekomo niezdecydowanego i znużonego polityką elektoratu. Dolna Saksonia wybrała - mając na oku i Hanower i Berlin".

"Cieniutka przewaga chadeków i liberałów nad SPD i Zielonymi w Hanowerze zmusi CDU i FDP do podjęcia zupełnie nowego tematu" - uważa "Koelner Stadt-Anzeiger". "Jest bowiem dość mało prawdopodobne, że Partia Lewicy mogłaby wylecieć także z Bundestagu. Od wyborczej niedzieli Steinbrueck z SPD będzie miał do pokonania, oprócz tych przeszkód, które już sam sobie postawił, jeszcze jedną dodatkową, a mianowicie debatę, czy pozwoliłby się wybrać na kanclerza głosami Lewicy, i czy chciałby zostać szefem czerwono-czerwono-zielonego (aluzja do partyjnych barw SPD, Partii Lewicy i partii Zielonych) przyp. red.) gabinetu czy raczej wolałby przewodzić mniejszościowemu rządowi. Odpowiedzi na to pytanie nie może uniknąć ani SPD ani jej kandydat".

Małgorzata Matzke

red.odp.: Bartosz Dudek

Reklama