Niemiecka prasa: Chwiejni polscy wyborcy. Kaczyński zapowiada początek przemian | Echa polskie | DW | 30.12.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Niemiecka prasa: Chwiejni polscy wyborcy. Kaczyński zapowiada początek przemian

Jarosław Kaczyński, szef narodowo-konserwatywnej, opozycyjnej PiS wie, jak przed superwyborczym 2015 rozgrzać swoich sympatyków, pisze dziennik „Wirtschaftsblatt” (30.12).

Polskich wyborców czeka ekscytujący rok: rozstrzygną nie tylko o wyborze nowego prezydenta, ale też nowego parlamentu. Przywódca opozycji Jarosław Kaczyński już teraz zapowiada „początek przemian”, pisze w relacji zamieszczonej przez „Wirtschaftsblatt” dziennikarka dpa Eva Krafczyk. „Morze biało-czerwonych flag, patriotyczne marsze wojskowe, oskarżająca polemika skierowana w ‘tych tam u góry’ – Kaczyński wie, jak przed superwyborczym rokiem 2015 rozgrzać wyborców”. W nękanych technicznymi problemami wyborach samorządowych wietrzył manipulacje i wzywał do masowych protestów; „jak by nie było na ulice wyszło blisko 30 tys. demonstrantów, kiedy w połowie grudnia Kaczyński oznajmił, że dzisiaj zaczynają się zmiany”.

Przynieść ma je odzyskanie większości w jesiennych wyborach do Sejmu i zwycięstwo w wyborach prezydenckich. „Zwolennicy PiS mają nadzieję na powrót stosunków sprzed dziesięciu lat, kiedy na czele rządu stał Jarosław Kaczyński a prezydentem był jego brat Lech. Były to burzliwe lata, pełne polemik, także w stosunkach polsko-niemieckich. Charakterystyczna dla braci Kaczyńskich była nieufność wobec zachodniego sąsiada”, zauważa autorka artykułu.

W przedterminowych wyborach do Sejmu w 2007 roku Kaczyński przegrał jednak z liberalno-konserwatywnym Donaldem Tuskiem, który w grudniu, jako pierwszy przedstawiciel „nowych” krajów członkowskich UE został szefem Rady Europejskiej – czytamy dalej. Lech Kaczyński a z nim ponad 90 przedstawicieli polskiej elity politycznej i wojskowej, zginął w katastrofie pod Smoleńskiem w 2010 roku, przypomina Krafczyk. „Utrata brata i najbliższego politycznego współpracownika głęboko go dotknęła. Do dzisiaj jest przekonany, że katastrofa samolotu była zamachem”.

Po dwukrotnym fiasku wyborczym, wybory w nadchodzącym roku są dla 65-letniego polityka przypuszczalnie ostatnią szansą, konstatuje Krafczyk. Jak jednak dodaje: "to i owo może budzić jego nadzieje na zwycięstwo – z jednej strony sukces w eurowyborach, kiedy PO zdobyła tylko nieznaczną przewagę nad PiS i wyrównany wyścig w wyborach samorządowych. W 2015 PiS chce wreszcie znowu triumfować”.

Z drugiej strony, czytamy, jest ta chwiejność polskich wyborców. Od 1989 roku okazują mało zaufania do jednej partii. Dopiero Tuskowi udało się w 2011 roku ponownie zwyciężyć w wyborach. „Czy jego następczyni, urzędująca od września Ewa Kopacz zdoła wzbudzić w wyborcach wystarczająco dużo zaufania?”. Decyzję Jarosława Kaczyńskiego, by koncentrować się na wyborach do Sejmu a jako kandydata na prezydenta wystawić europarlamentarzystę Andrzeja Dudę autorka artykułu tłumaczy znikomymi szansami kandydata PiS. „Wobec znakomitych notowań urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego, rezygnacja Kaczyńskiego z walki o tę funkcję jest zrozumiała”. Komorowski co prawda jeszcze nie zdecydował, czy będzie się ubiegać o drugą kadencję, ale: „Ufa mu ponad połowa Polaków. Żaden inny kandydat nie ma teraz poważnych szans na zwycięstwo”.

Oprac. Elżbieta Stasik