Niemiecka prasa: ″Chcą głosować w referendum, mają to robić w Turcji″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 06.05.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: "Chcą głosować w referendum, mają to robić w Turcji"

Berlin nie pozwoli na przeprowadzenie wśród mieszkających w tym kraju Turków referendum ws. przywrócenia w Turcji kary śmierci. Niemiecka prasa (06.05.2017) komentuje.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze, że „potępienie kary śmierci to europejski projekt, który wykracza daleko poza Unię Europejską. (…) A ponieważ mowa jest tu nie tylko o ustawie zasadniczej, ale i europejskim fundamencie wartości, nie wolno oczywiście głosować w tym kraju nad przywróceniem kary śmierci (…) Na niemieckim terytorium Niemcy nie muszą tolerować żadnego zagranicznego referendum. Referendum w sprawie modelu panowania Erdogana zwanego «systemem prezydenckim» było dozwolone. Tutaj chodzi o poszanowanie fundamentalnej równości wszystkich państw. Ale wtłoczona w głosowanie pogarda dla ludzi nie ma na niemieckiej ziemi prawa bytu.”

W podobnym tonie komentuje dziennik «Nuernberger Nachrichten» (Norymbergia):„Istnieją granice dopuszczalności. Jeśli nie zdefiniuje się ich, suwerenności szybko przekształci się w głupotę. Referendum w sprawie kary śmierci, które Recep Tayyip Erdogan zapowiedział swoim rodakom, jest taką granicą dopuszczalności – mianowicie wtedy, gdy mieszkający w Niemczech Turcy mają współdecydować. W tym przypadku z terytorium Niemiec mógłby  zostać wdrożony niezgodny z konstytucją akt. Nawet jeśli kara śmierci dotyczyłaby tylko terytorium Turcji, chodzi tutaj o «nienaruszalne konstytucyjne i międzynarodowe standardy», których losy się ważą.”

„Nordwest-Zeitung" (Oldenburg)uważa, że „po niekończących się torsjach Berlin jasno wypowiedział się na temat ewentualnego tureckiego referendum w Niemczech ws. kary śmierci. Chciałoby się pogratulować Berlinowi, gdyby niemiecka polityka wobec Turcji nie była generalnie żenującym widowiskiem. Z jednej strony od czasu do czasu pojawiają się pod adresem Erdogana delikatne przywołania do porządku, z drugiej strony Berlin popiera reżim zawsze wtedy, kiedy jest to niezbędne. Jeśli UE jako «wspólnota wartości» nie chce do końca degradować swojego charakteru do obłudnego pakietu PR, muszą zostać natychmiast przerwane negocjacje z represyjnym reżimem w Ankarze. Względy wyborcze, takie jak nadzieja na głosy Turków z niemieckim obywatelstwem są w takiej sytuacji bez znaczenia.”

«Südwest Presse» (Ulm) komentuje: „Jasne postawienie sprawy dobrze robi: rząd federalny nie pozwoli na głosowanie nad przywróceniem w Turcji kary śmierci. To także sygnał do wewnątrz. To wskazuje na sprawy, które w Niemczech nie podlegają negocjacji. Nawet wtedy, gdy istnieją polityczne zależności, jak w polityce migracyjnej. Również turecki prezydent ma to rozumieć tak a nie inaczej: Uprawnieni do głosowania Turcy w Niemczech nie będą go wspierać w budowie państwa bezprawia. Czy zrobi to na nim wrażenie, nie wiadomo. Ale bez zamanifestowania takiej determinacji, najlepiej wszystkich europejskich rządów, turecki prezydent, pewnie nawet nie zacząłby się zastanawiać.”

„Jeśli żyjący w Niemczech Turcy chcą głosować w planowanym referendum, mają to robić w Turcji. Być może pomocne byłyby takie przeszkody już przy głosowaniu nad reformą tureckiej konstytucji” – uważa „Rhein-Neckar-Zeitung" (Heidelberg). „Bo powtarzanie później, że niemieccy Turcy chcieli swoim wstępnym wotum wyrazić, że wiedzą lepiej niż Turcy w kraju, co dla nich lepsze, przestałoby być wyrazem arogancji. Bo wtedy, głoszący takie opinie musieliby się przynajmniej udać w daleką podróż.”

opr. Katarzyna Domagała