Niemiecka prasa: CDU przypomina sklep wielobranżowy | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 22.01.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: CDU przypomina sklep wielobranżowy

Uwagę komentatorów zaprzątają dziś (22.01) głównie niedzielne wybory do parlamentu Dolnej Saksonii. Wygrała je minimalnie koalicja SPD-Zieloni. CDU, partia Angeli Merkel, musi pożegnać się z władzą w tym landzie.

Die Bundeskanzlerin und CDU-Vorsitzende Angela Merkel und der Vorsitzende der CDU in Niedersachsen, David McAllister, verlassen am 21.01.2013 im Konrad-Adenauer-Haus in Berlin nach einer Pressekonferenz das Podium. Thema der Pressekonferenz war die Landtagswahl in Niedersachsen. Foto: Soeren Stache/dpa

Ustępujący premier Dolnej Saksonii David McAllister i Angela Merkel

Berliński dziennik "Die Welt" komentuje:

"Niezależnie od tego jak mądry werdykt wydali wyborcy w Dolnej Saksonii, zawiera on w sobie jednak coś niezbyt klarownego. Nie oznacza bowiem ani TAK, ani NIE. Okroił obrzeża i znów zdecydował się na okrzepły na przestrzeni minionych lat system czteropartyjny. Jest werdyktem apolitycznym, bo wyborcy dali tym samym do zrozumienia, że tę robotę mogą wykonywać oba obozy. Z jednej strony można by interpretować to jako dobrą, demokratyczną normalizację. Z drugiej zaś można by ubolewać nad brakiem alternatyw, który mamy do zawdzięczenia sztuce politycznej Angeli Merkel".

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" koncentruje się na sytuacji w partii niemieckich liberałów - FDP:

"Wyjście z propozycją do Rainera Brüderle i tylko do niego, było niespodziewanym posunięciem szachowym, które wymusiło decyzję jeszcze przed przedterminowym kongresem FDP, który w tej sytuacji stał się w zasadzie zbyteczny. Obalenie zwycięzcy z Dolnej Saksonii, Röslera, w obliczu przytłaczających prognoz, którymi ten liberał był nękany od miesięcy, przeobraziłoby relatywne zwycięstwo w klęskę. Poza tym Brüderle musiałby się ujawnić jako >>morderca króla<<. Jest to rola, która w społeczeństwie nie jest mile widziana, a w łonie partii ten krok wywołałby nowe spięcia. Kompromisem jest zatem nastawione na pojednanie zwycięstwo Röslera".

"Stuttgarter Zeitung" konstatuje:

"Cud z Hanoweru nie uczyni jednak z Röslera gwaranta sukcesu. A FDP pozostanie skłóconą partią, o czym można się było przekonać już nazajutrz po wyborczej fecie. Szef frakcji Brüderle, pasowany na czołowego kandydata FDP, do tej pory nie podpadł jako kopalnia idei. Z pewnością nie będzie też uosobieniem nowego zrywu. Jak sam twierdzi, najchętniej zajmuje się sprawami przyziemnymi".

Monachijska "Süddeutsche Zeitung" uważa, że:

"Lider partii (FDP, dop. red.) jak by nie było dowiódł, że nie brakuje mu instynktu władzy i wykorzystał jeden jedyny moment siły, żeby zabezpieczyć własną pozycję. (...) Jak na przewodniczącego, który jeszcze do niedawna musiał się liczyć z wypędzeniem go z dworu, właściwie całkiem nieźle wybrnął z tarapatów".

"Handelsblatt" z Düsseldorfu podsumowuje:

"CDU przypomina dziś sklep wielobranżowy. Najgorsze jest to, że im mniej wyraźny staje się jej profil, tym bardziej jej stratedzy odważają się na dalszą socjaldemokratyzację i zazielenienie partii. (...) Kto jednak dalej rozmydla jej rdzeń, jeśli ktokolwiek w CDU/CSU go w ogóle jeszcze zna, nie może się dziwić, że ludzie wybierają zielony lub czerwony oryginał".

Iwona D. Metzner

red. odp. Bartosz Dudek

. .

Reklama