Niemiecka prasa: ″Berliński rząd produkuje jeden wielki galimatias″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 18.12.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: "Berliński rząd produkuje jeden wielki galimatias"

Model kobiety przy kuchni i dzieciach wciąż pokutuje w społeczeństwie RFN. Skąd się jeszcze bierze niechęć Niemców do prokreacji? Prasa komentuje wyniki badań demograficznych.

Junge Mutter mit Baby im Büro DPA: 20144255

Młode kobiety nie mają łatwo...

"Wizerunek matki, która tylko i wyłącznie powinna poświęcić się opiece nad dziećmi jest wciąż jeszcze głęboko zakorzeniony w głowach" - pisze Nuernberger Nachrichten. "Aby to zmienić potrzeba lat, o ile nie dziesięcioleci - widać to wyraźnie we Francji, mającej dużo wyższy przyrost naturalny. Polityka musi stworzyć ku temu warunki ramowe, które sprawią, że praca zawodowa matek stanie się oczywistością. Do tego potrzebna jest dobra opieka przedszkolna, której rodzice mogliby zaufać i - co podkreślają demografowie - równouprawnienie płci. Na obydwu polach rząd RFN jak na razie totalnie zawiódł. Budowa nowych przedszkoli dopiero teraz nabiera tempa, a parytet kobiet skończył się na elastycznym modelu-alibi".

Także Mannheimer Morgen stwierdza, że: "W naszym społeczeństwie głęboko zakorzenione są przestarzałe wyobrażenia. Pracujące zawodowo matki za ich bolesny szpagat między pracą i rodziną zbierają więcej krytyki niż uznania. Podobnie traktowani są mężczyźni, którzy chcą się opiekować swoimi dziećmi nie tylko w weekendy. Samymi tylko pieniędzmi sprawy tej się nie załatwi. Ani zasiłek na dziecko, ani płatny urlop wychowawczy, nie spowodowały w Niemczech boomu na prokreację, o zasiłku opiekuńczym już w ogóle nie wspominając. Potrzebne byłoby pełne równouprawnienie płci - w głowach ludzi i w świecie pracy. Wtedy dzieci będą przychodzić na świat".

"Presja społecznych oczekiwań, niezależnie w jakim kierunku, nie jest raczej winna niskiej stopie przyrostu naturalnego w Niemczech" - twierdzi natomiast konserwatywna Frankfurter Allgemeine Zeitung. "Winne jest raczej wykształcenie, samorealizacja i emancypacja - oczywiście kobiet. Mężczyźni z reguły twierdzą, że pracę zawodową i wychowanie dzieci można łatwo pogodzić. Ich wkład w uporanie się z tym szpagatem jest zazwyczaj dość nikły (...). Państwo już sporo zrobiło, nastąpiła poprawa: kobiety mają szczególne wsparcie w służbach publicznych, wprowadzono nowe formy wsparcia pracujących kobiet. Ale natrafia tu na granice, bo nie może zarzucić swych liberalnych zasad i nakazać firmom, jak mają obsadzać swoje gremia".

Pforzheimer Zeitung uważa, że "Wyniki nowych badań są z jednej strony jasne, z drugiej zaś przerażające. Pragnienie macierzyństwa rozbija się o społeczną rzeczywistość. Odpowiedzialność za to ponosi jednak całe społeczeństwo. Także i polityka nie przyczyniła się za bardzo do tego, by coś się zmieniło na lepsze. Raz są zasiłki wychowawcze, raz premia opiekuńcza, raz są ulgi podatkowe dla rodziców, raz wyższe alimenty - berliński rząd produkuje jeden wielki galimatias. Co ma stanowić więc orientację dla kobiet, mężczyzn i firm?"

"Co za policzek dla polityki!" - wykrzykuje Esslinger Zeitung. "Jej pierwsza reakcja świadczyła tylko o bezsilności, bo jak inaczej oceniać stwierdzenie, że polityka nie może sama starać się o potomstwo. To już sami ludzie muszą się postarać o dzieci. Ale mniejsza o to. Chodzi przecież o nastawienie zwrotnic. Bo tu w oczach społeczeństwa manifestuje się nikłe uznanie dla pracujących zawodowo matek, a nie na innych polach: jak w godzinach otwarcia przedszkoli niedostosowanych do godzin pracy kobiet, w źle opłacanych ułamkach etatów bez szans na jakąkolwiek karierę i we wciąż praktykowanym modelu, że opieką i wychowaniem dzieci zajmuje się z reguły kobieta".

Małgorzata Matzke

red.odp.: Bartosz Dudek

Reklama