Niemiecka prasa: 68 lat demokracji w Niemczech jest sensacją | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 13.05.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: 68 lat demokracji w Niemczech jest sensacją

Sobotnie wydania niemieckich gazet koncentrują się na niedzielnych wyborach do Landtagu Nadrenii Północnej-Westfalii (NRW), najgęściej zaludnionego regionu Niemiec.

Wychodzący w Münster (NRW) dziennik „Westfälische Nachrichten" podsumowuje: „Kampania wyborcza się załatwiła. Teraz ostatnie słowo należy do 13,1 mln wyborców. Nareszcie. Niedziela wyborcza będzie ekscytująca, bo niemal wszystkie sondaże każą oczekiwać walki łeb w łeb między socjaldemokratyczną premier Hannelore Kraft i jej chadeckim konkurentem Arminem Laschetem. Formalnie pachnie zwycięstwem o włos. Przyczyną tak wyrównanych zmagań jest nie tyle nagłe wzmocnienie się CDU, ile w pierwszym rzędzie osłabnięcie SPD, co sprawiło, że niespodziewanie obydwie partie znalazły się na tym samym poziomie. Efekt Schulza należy do przeszłości”.

Landeszeitung" (Lüneburg) analizuje tymczasem: „Wotum najgęściej zaludnionego kraju związkowego Niemiec utorowało swego czasu drogę do Urzędu Kanclerskiego Willy'emu Brandtowi, później także Gerhardowi Schröderowi. W 2005 wyborcy w Nadrenii Północnej-Westfalii de facto spłukali Schrödera i jego agendę z urzędu i utorowali drogę Angeli Merkel. Wybory w NRW uchodzą od tamtego czasu za próbę generalną wyborów powszechnych. Mowa o 13,1 mln ludzi, którzy w niedzielę są wezwani do urn wyborczych. I znowu swoim krzyżykiem decydują nie tylko o swoim przyszłym Landtagu, ale też o tym, czy z efektu Schulza zrobi się defekt Schulza. O ile SPD nie zdoła obronić swojej socjaldemokratycznej twierdzy, mogą załatwić się tym samym szanse jej kandydata na kanclerza. Już wyniki wyborów w Kraju Saary i Szlezwiku-Holsztynie były dla Schulza dalekie od doskonałości. Porażka w NRW byłaby natomiast wpadką największą z możliwych”.

Zdaniem „Allgemeine Zeitung” (Moguncja): „Kraft była najpierw wybawieniem z kłopotu, potem wielką nadzieją SPD, także w Berlinie, jako «mamuśka numer dwa». Ale tego nie chciała za nic i może tak lepiej. A teraz? Jeżeli pokona ją zdecydowanie nie epatujący kandydat CDU Armin Laschet, byłby to koniec końców cios także dla projektu Schulz w Berlinie. Niezależnie od tego największy kraj związkowy Niemiec potrzebuje rządu gotowego na przełom, który potrafi obchodzić się z pieniędzmi i trzymać w ryzach prawicowych ekstremistów. I jest absolutnie drugorzędne, czy dokona tego rząd, który będzie się nazywał Groko (wielka koalicja – DW), Jamajka czy Ampel (koalicja SDP, FDP i Zielonych – DW)”.

W szerszym kontekście utrzymany jest komentarz stołecznego dziennika „Die Welt": „Demokracja żyje z emocji, wręcz z napięcia. Kryzys liberalnej demokracji na wschodzie Europy i szok wywołany w USA przez autorytarnego brutala, takiego jak Donald Trump, tu w kraju zaostrza polityczne zmysły. W wyborach do parlamentów krajowych w Kraju Saary i Szlezwiku-Holsztynie frekwencja wyborcza wzrosła częściowo w dramatyczny sposób. Hura. Powód do radości. Wynik wyborów w NRW jest całkowicie otwarty. Sondaże wykazuje najróżniejsze wykresy gorączki wyborczej i wydawałaby się nie do pomyślenia jeszcze przed tygodniem zmiana rządu jest w zasięgu wzroku. Jest to zasługa daleko idącej repolityzacji, na której korzystają wszystkie partie. Także AfD, nawet jeżeli nikt nie chce tego słyszeć, wyciągnie z «parlamentarnego off» i zapędzi znowu do urn tysiące wyborców. 68 lat demokracji w Niemczech jest sensacją. Powód, żeby być dumnym”.

opr. Elżbieta Stasik

 

Reklama