Niemiecka prasa: Łódzkie getto, zapomniane miejsce historii | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 23.01.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Łódzkie getto, zapomniane miejsce historii

„Nędznicy z Łodzi”, to przetłumaczona właśnie na język niemiecki powieść szwedzkiego pisarza Steve’a Sem-Sandberga. Der Spiegel nazywa ją eksperymentem literacko-historycznym i wie, skąd luki w wiedzy o łódzkim getcie.

default

„Pisarz wynajduje potworność w holokauście. Wolno mu to? Szwed Stev Sem-Sandberg udowadnia swoją książką Nędznicy z Łodzi, że powieść w imponujący sposób może zbliżyć się do prawdy”, pisze tygodnik Der Spiegel w obszernym omówieniu wspomnianej powieści, „historii o życiu i umieraniu Żydów w najstarszym i największym getcie w II wojnie światowej”. „Kilka lat temu żył on (Sandberg – przyp. red.) z żoną i dzieckiem w Pradze i napisał książkę o Milenie Jesenskiej, przyjaciółce Kafki, która zginęła w obozie koncentracyjnym Ravensbrück. Potem poszedł śladami dwóch sióstr Kafki, Gabrieli i Valerii, deportowanych do Łodzi. Dlatego pojechał do Łodzi, tą samą trasą, jak kiedyś siostry. W Łodzi stało wszystko to, co kiedyś było gettem: szpital, gmach policji kryminalnej, dworzec kolejowy Radogast, skąd odchodziły pociągi deportacyjne, także tramwaj jechał tą samą trasą, którą kiedyś przemierzał getto. Nie było żadnych wskazówek, żadnych tablic, które przypominałyby o tragedii Nędzników z Łodzi: 164 tys. ludzi na czterech kilometrach kwadratowych ściśniętych w drewnianych domach, bez kanalizacji, bez wodociągów”.

Eksperymentem jest spotkanie historii i fikcji, wypełnienie nią niemożliwych już do wypełnienia luk, na co nieprzypadkowo ważyli się ostatnio Amerykanin, dwóch Francuzów i dwóch Szwedów, a co w Niemczech wydaje się naganne, pisze Der Spiegel: „W Niemczech niechęć do eksperymentu bierze się przypuszczalnie z dominacji historii. Opowiadanie przez innych o tym, co było, pachnie nierzetelnością. Historycy zostawiają z konieczności pewne luki, które zamykają potem pisarze tacy jak Sem-Sandberg. Historia łódzkiego getta jest taką luką. Niemieccy historycy zaniedbali to miejsce historii, bo ucieleśnieniem barbarzyństwa jest już Auschwitz. A polscy historycy koncentrowali się na historii warszawskiego getta, bo tam było powstanie, podczas gdy o Łodzi nie można opowiedzieć żadnej bohaterskiej historii”.

Spichlerze Europy

W sobotę na trwających w Berlinie targach „Zielony tydzień” spotkali się ministrowie rolnictwa 68 państw. Efektem spotkania jest wspólne oświadczenie dotyczące walki z głodem. „Centralną rolę w zapewnieniu wyżywienia rosnącej ludności świata powinny odgrywać w przyszłości kraje na wschodzie UE”, pisze Handelsblatt w artykule „Spichlerze Europy w centrum uwagi”: „Zwiększająca się gwałtownie liczba ludności na świecie i popyt na paliwa ekologiczne stawiają rolnictwo Europy przed ogromnym wyzwaniem. Jednocześnie istnieje niewykorzystany dotąd potencjał we wschodnioeuropejskim sektorze rolnym. Powód do nadziei, że UE może odgrywać na światowym rynku znaczącą rolę. (...) W ciągu następnych 40 lat produkcja rolna musi wzrosnąć o 70 procent, uważa Thomas Mirow, szef Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR). Bardzo ważne są przy tym Rumunia, Serbia i Polska. Poprzez wzrost intensywności produkcji, wraz z inwestycjami w cały łańcuch produkcji żywności i zapewnieniem większego bezpieczeństwa prawnego w kwestiach własności rolnej, mogą one wnieść w tej kwestii w Europie znaczący wkład”.

Łakomy kąsek

Grupa ubezpieczeniowa Talanx z Hanoweru za 770 mln euro kupiła od belgijskiego koncernu KBC polską Wartę, odnotowuje Financial Times Deutschland: „Polska uchodzi za najbardziej atrakcyjny rynek Europy Środkowo-Wschodniej – ze względu na swą wielkość i w porównaniu z innymi, na daleko zaawansowany rozwój. Przejęcie Warty z jej dochodem ze składek w wysokości miliarda euro rocznie, było ważnym celem strategicznym”.

Nadzieją królowa, Olimpiada oraz Polska i Ukraina

Na nikogo już nie można liczyć, nawet na brytyjskich piwoszów, narzeka FAZ. W ubiegłym roku mianowicie, w brytyjskich pubach popłynęło prawie 140 mln pintów (ponad 70 mln litrów) piwa mniej, niż w 2010. „Według Beer & Pub Association (BBPA) jest to najmniej od 2004 roku. (...) Branża liczy teraz na 2012 z jego wielkimi wydarzeniami – jubileuszem wstąpienia na tron Królowej, piłkarskimi mistrzostwami Europy w Polsce i na Ukrainie, i Igrzyskami Olimpijskimi, które mogłyby podnieść konsumpcję piwa.”

Elżbieta Stasik

red. odp.: Bartosz Dudek

Reklama