Niemiecka polityka i gospodarka próbują stawiać opór Google′owi | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 28.05.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Niemiecka polityka i gospodarka próbują stawiać opór Google'owi

Szef koncernu medialnego Springer Matthias Doepfner zarzuca Komisji Europejskiej, że niewystarczająco chroni branżę mediów przez wypaczeniami konkurencji ze strony koncernu Google.

Zdaniem szefa koncernu Springera Matthiasa Doepfnera UE „nic nie robi przeciwko wykorzystywaniu przez amerykański koncern Google jego dominującej pozycji na światowym rynku wyszukiwarek. Za ich pośrednictwem koncern promuje własne usługi i zdecydowanie wykorzystuje pozycję monopolisty wobec konkurencji, twierdzi Doepfner, co jest niezgodne z zasadami rynku. Jest to postępowanie, które nazywa się nadużyciem ze strony potentata rynkowego".

Podobne zarzuty sformułował szef szwajcarskiego wydawnictwa Ringier, które jest odpowiednikiem niemieckiego Springera. W gazecie „Sueddeutsche Zeitung” Marc Walder nazwał pozycję monopolisty Google'a „zawrotną”. Google kontroluje w 70 procentach wyszukiwanie treści w internecie, a w 2013 uzyskał wyższe wpływy z reklam niż wszystkie amerykańskie gazety razem wzięte. „Nie pamiętam, by w jakimś przemyśle kiedykolwiek istniała firma, która miała tak dominującą pozycję na rynku”, powiedział Walder.

Dr Mathias Doepfner auf dem Global Media Forum 2014

Mathias Doepfner: UE nic nie robi przeciwko monopolowi Google'a

Ograniczanie monopolu ma tradycję

Radykalne sformułowania Doepfnera i Waldersa przypominają sławetny przypadek rozbicia koncernu naftowego, jaki miał miejsce przed stu laty. Po wyroku najwyższego amerykańskiego sądu doszło tam do rozgromienia Standard Oil. Od kilku lat podobne scenariusze dyskutuje się w odniesieniu do Google'a. W ostatnich tygodniach debata przerodziła się w istną kampanię.

Rozpoczął ją sam Matthias Doepfner pisząc otwarty list do szefa Google'a Erika Schmidta, opublikowany we „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. W artykule pt. „Dlaczego musimy się bać Google'a?” szef Springera pisze o „totalnym uzależnieniu“ jego oraz innych koncernów od amerykańskiej wyszukiwarki. „Google jest dla sieci tym, czym Deutsche Post była kiedyś dla przesyłek pocztowych i Deutsche Telekom dla telefonujących”, napisał Doepfner. Kiedyś były to monopole państwowe, a dzisiaj mamy globalny monopol w sieci. Dlatego jest tak istotne, czy wyniki wyszukiwarek powstają według przejrzystych i uczciwych kryteriów".

Głosy sprzeciwu wobec strategii Google'a padają nie tylko z ust największych medialnych korporacji i internetowych firm. Także szef Telekomu Tim Hoettges nazwał niedawno w wywiadzie dla „Rheinische Post” amerykański koncern „zasadniczym niebezpieczeństwem” dla koncernów telekomunikacyjnych w Europie i wielu innych gałęzi gospodarki. Kilka dni wcześniej szef Siemensa Joe Kaeser powiedział publicznie: „Wielu boi się Google'a”.

Andreas Mundt, Präsident des Bundeskartellamtes

Andreas Mundt: Google jest firmą kontrolującą rynek

Banki kontra Google

Chodzi głównie o branżę finansową, gdyż Google już teraz zarabia na produktach tego sektora więcej niż większość banków. Jeżeli ktoś szuka np. możliwości krótkoterminowych lokat, ten zazwyczaj wpisuje zwykle do wyszukiwarki właśnie to hasło. Jeżeli potencjalny klient skorzysta z ofert banków, które pokażą się na liście wyników najwyżej, wówczas dany bank płaci Google'owi niemałą prowizję.

Podobnie jest z ubezpieczeniami. W przypadku polis samochodowych Google zarabia ponoć pokaźne sumy i kasuje do kilkudziesięciu euro za pośrednictwo. W Wielkiej Brytanii Google posiada już dziś własne portale tego typu i planuje je ponoć także w Niemczech.



Presja wicekanclerza na urząd antykartelowy

Głośna krytyka pod adresem Google'a zaalarmowała też politykę. W wywiadzie dla "Sueddeustche Zeitung" szef federalnego urządu antykartelowego Andreas Mundt powiedział: "Google jest firmą kontrolującą rynek" i przyznał, że amerykański koncern odnosi sukces w rozszerzaniu swojej dominacji także w innych branżach. Również wicekanclerz i minister gospodarki Sigmar Gabriel (SPD) zażądał niedawno ostrzejszych regulacji działalności koncernu, a nawet rozpatrywał możliwość jego rozbicia. Przyznał jednak, że coś takiego możliwe by było wyłącznie na płaszczyźnie unijnej, ale nie tylko w Niemczech.
Przed laty UE wytoczyła już sprawę przeciwko Google'owi za nadużywanie monopolu. Po wakacjach należy spodziewać się orzeczenia, powiedział komisarz ds. konkurencji Joaquin Almunia w ubiegłym tygodniu. Dla krytyków kroki UE nie idą wystarczająco daleko. Dlatego ok. 400 firm z europejskiej branży internetowej, m.in. Springer i francuski koncern Lagardere wniosło niedawno w Brukselii nową skargę przeciwko amerykańskiej firmie.

tagesschau.de / Rosalia Romaniec

red.odp.: Małgorzata Matzke