Niemiec chce Wandę, Wanda chce Niemca, i co dalej? | Felieton | DW | 17.07.2011
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Felieton

Niemiec chce Wandę, Wanda chce Niemca, i co dalej?

W roztrzepanej intelektualistce widzi zaniedbaną, egocentryczną babę a niefrasobliwość stanu wczesno-małżeńskiego staje się nie do zniesienia. Wtedy Niemiec, w kwiecie wieku, się rozwodzi i szuka Wandy.

default

Znajomy Niemiec, świeżo rozwiedziony, spędził weekend w Krakowie. Wrócił porażony pięknem polskiej ulicy. Chodziło oczywiście o dziewczyny. Snując barwne opowieści kolega zapytał mnie wprost: „co z tą Wandą było nie tak?" Okazuje się, że Wanda to ciągle popularny wątek krakowskich small talków.

Legenda o córce Kraka, albo jej spopularyzowany przekaz, jest dość prymitywna: „nie chciała, bo to Niemiec był”. Wersja mistrza Kadłubka o samobójstwie z honoru trąciła myszką, wiec wspomniałam zdawkowo dociekliwemu koledze o Wyspiańskim i jego mistycznym zaintrygowaniu Wandą, by płynnie przejść do teraźniejszości. A tu radykalna zmiana systemu wartości, który sprawia, że ludzie nabierają dystansu do małżeństwa. W Europie króluje kohabitacja, w Polsce zwana konkubinatem: jedna trzecia par w Polsce żyje bez ślubu (dane Uniwersytetu Kard. S. Wyszyńskiego), chętnie wg modelu DINK (Double Income No Kids), tudzież LAT (Living Apart Together), oraz w jeszcze luźniejszym formacie, tzw. FF – (tłumaczenie pozostawiam Państwu). Podobnie jest w Niemczech. Małżeństwo uważane jest powszechnie za coraz bardziej uciążliwy schemat, poza który trudno wyjść, więc już na początku ludzie wybierają „drogę od ołtarza”. A jeżeli już w odwrotnym kierunku, to partnerki szukają…na wschodzie. Portal Interfriendship.de specjalizuje się w kojarzeniu par Niemiec – Wanda. Całkiem skutecznie. Tu można zobaczyć dziesiątki tysięcy zdjęć jasnowłosych dziewczyn o oczach modrych jak jeziora. Na portalu zarejestrowanych jest setki tysięcy poszukujących panów, jedna dziesiąta z nich bierze pod lupę Gosie, Anie, Jole. Do ołtarza, tudzież urzędu, najczęściej idzie z Polką. W 2007 roku było ponad 4 tysiące takich przypadków. Czyli jednak! Intrygująca jest nie tyle liczba małżeństw, co powiedziałabym – nowy image Polki jako materiału na żonę, a jeszcze bardziej – zmiana socjologicznego profilu amatorów ożenku. Wg badań socjologicznych są to panowie po trzydziestce, niemal połowa z nich ma za sobą rozwód, mają stabilne, żeby nie powiedzieć ponadprzeciętne dochody, i z przyjemnością otoczą silnym ramieniem panie, najchętniej prawie dekadę od nich młodsze. Polki przestały być postrzegane jak kroplówka dla potrzebującego opieki starca, jak zestaw pierwszej pomocy, który zamawia się korespondencyjnie w katalogu. Niemcy chętnie żenią się z Polkami, bo te: posiadają umiejętność brania spraw w swoje ręce, lubią być czynne zawodowo i nie przeszkadza im to w oddawaniu się rodzinie, a opuszczone potrafią być samowystarczalne. Niestety – jak zauważyłam śledząc matrymonialne anonse w Internecie – panie nisko stawiają poprzeczkę swojej wymarzonej partii: nie musi być piękny, ważne, aby był. Wystarczy, że będzie miły. W zamian czeka go pragmatycznie usposobiona partnerka, która łagodnie przeprowadzi mężczyznę przez zawirowania codzienności, której nie będzie szkodziło podjęcie pracy poniżej jej kwalifikacji, tylko po to, aby dołożyć do raty zakupionego przez ukochanego auta. Ba – będzie mu za to nawet wdzięczna. Tyle kandydatki o sobie. A co sądzą o nich Niemcy? Partnerki ze wschodu uważane są przez Niemców za „respektujące tzw. 'Wunschposition', co należy do kanonu nieskomplikowanych stosunków, tudzież szowinistycznych proporcji seksualnych, skierowanych na zaspokojenie mężczyzny” (Rolf Pohl, Psycholog z Uniwersytetu w Hanowerze). Miód na serce zapędzonych w kozi róg strachem przed utratą potencji Niemców, którą, jak twierdzą, ciężko zachować przy tak wyemancypowanej partnerce, jaką jest współczesna Niemka.

Czy więc niemieckie kobiety są aż takimi potworami, że niemiecki kawaler z odzysku z miejsca zamienia się w 'Polkofila'? Ależ skąd! Babski, zdrowy egoizm znajduje swoich amatorów jak świat długi i szeroki. Na przykład w Stanach Zjednoczonych. Jednak w czasach ewaluacji ról płci, o czym pisze m.in. prof. Franz Walter, historyk i politolog z Uniwersytetu w Getyndze, niemieckim mężczyznom ciężko zaakceptować utratę roli jedznego żywiciela i wirtuoza Kamasutry. Bo przecież legendarny Rydgier zawsze dostawał to, co chciał. Do czasu, kiedy zakochał się w księżniczce z Krakowa…

Agnieszka Rycicka

red. odp. Iwona D. Metzner