Niemcy: wielu islamistów radykalizuje się w więzieniach | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 15.12.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Niemcy: wielu islamistów radykalizuje się w więzieniach

Dopiero w więzieniu zwykły przestępca Anis Amri stał się terrorystą. Za kratkami zradykalizował się też przypuszczalnie zamachowiec ze Strasburga Chérif Chekatt. Niemieckie zakłady karne alarmują.

Jeżeli operujący w Europie islamscy terroryści mają coś wspólnego, to często jest to przestępcza przeszłość. Wielu z nich dopiero w więzieniu zradykalizowało się, tak jak Anis Amri, który dokonał zamachu na berliński jarmark bożonarodzeniowy w 2016 roku. Podobną opcję możliwego zradykalizowania się w zakładzie karnym badają też śledczy w przypadku domniemanego zamachowca ze Strasburga Chérifa Chekatta. Jeszcze nie wiadomo, czy był on „tylko” drobnym przestępcą, czy też ekstremistą. Pewne jest jedno: przebywał on za kratkami w Niemczech. Wobec nasilającego się zagrożenia, jakim jest radykalizacja osadzonych w niemieckich więzieniach, przewodniczący Związku Pracowników Zakładów Karnych René Mueller ostrzega przez przeciążeniem niemieckiego systemu penitencjarnego.

DW: Panie Mueller, wydaje się, że poważne problemy zaczynają się dopiero, kiedy przestępcy trafiają do więzienia. Jakie są Pana doświadczenia?

René Mueller: Nierzadko mamy więźniów, którzy czują przynależność do radykalnych muzułmanów. Łatwo wpadają oni w ręce tych, którzy chcą ich radykalizować.

DW: Czy niemieckie więziennictwo jest w dostatecznym stopniu wyposażone finansowo i personalnie, by opanować tę sytuację?

RM: Zdecydowanie nie! Jeżeli chodzi o obsadę kadrową, od dwóch, trzech lat nie jesteśmy w stanie dotrzymać kroku drastycznemu wzrostowi radykalnych tendencji w niemieckich zakładach karnych. Do spełnienia podstawowych obowiązków niezmiennie brakuje nam 2 tys. funkcjonariuszy. Chodzi w tym także o rozeznanie radykalnych tendencji lub rozpoznanie islamskich radykałów w więzieniach. Nasza służba zwraca na to uwagę, ale ze względu na braki kadrowe nie możemy być wszędzie. Może się więc zdarzyć, że nie zauważymy takich tendencji.

DW: Przypuszczalnie nie chodzi tylko o liczbę pracowników służby więziennej, ale też o ich kompetencje. Czy Pana koledzy są w wystarczającym stopniu przeszkoleni?

RM: Przede wszystkim kraje związkowe zareagowały na występujące w zakładach karnych tendencje radykalizacji i przygotowały plany postępowania.

DW: Co to znaczy?

René Müller życzyłby sobie więcej wsparcia dla personelu więziennego (picture alliance/BSBD/dpa)

René Müller życzyłby sobie więcej wsparcia dla personelu więziennego

RM: To są wskazówki, na co koledzy powinni zwracać szczególną uwagę, jeżeli zaobserwują takie tendencje, komu powinni je zgłosić. Jest to oczywiście dopiero zarys postępowania. Naturalnie staramy się też szkolić naszych kolegów. Ale ze względu na sytuację kadrową nie są to wystarczające szkolenia. Właściwie każdy funkcjonariusz zakładu karnego powinien być uczulany na tę kwestię już podczas kształcenia, ale chwilowo nie jesteśmy w stanie tego robić. Wychodzę z założenia, że jeśli poprawi się sytuacja kadrowa, będą się też odbywały odpowiednie szkolenia.

DW: Jak można odpowiednio wcześnie rozeznać, że więzień się radykalizuje?

RM: Jeżeli pensjonariusz zakładu karnego dysponuje w celi dobrym wyposażeniem, ma na przykład Playstation czy pewne czasopisma, a po jakimś czasie zauważa się, że jego otoczenie staje się coraz bardziej spartańskie, jest to wskazówka. Może znajdzie się jeszcze w celi Koran. Dostrzegalne stają się też zmiany fizyczne, na przykład zapuszcza on brodę. Funkcjonariusze zauważają, że więzień – drobny przestępca, przebywa często z więźniami, o których wiemy, że są islamistami. Uważniej się wówczas ich obserwuje. Jasne, że nie są to jeszcze dowody radykalizacji danej osoby, ale służba więzienna staje się bardziej ostrożna. A kiedy więzień zaczyna jeszcze cytować wersy z Koranu, albo mówi czego chce Allah, to najpóźniej wtedy odzywają się dzwonki alarmowe.

DW: Panie Mueller, naukowcy z londyńskiego King's College przed około dwoma laty zbadali życiorysy 79 dżihadystów z Belgii, Danii, Francji, Holandii, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Przynajmniej jedna trzecia z nich zradykalizowała się w więzieniu. Chodzi więc o europejski problem i powinno się szukać europejskich rozwiązań. Czy istnieje międzynarodowa kooperacja na tym polu?

RM: Ja takiej nie znam. Nie mamy nawet sensownej współpracy między krajami związkowymi Niemiec. Próbuje się współpracować na płaszczyźnie federalnej, ale dzieje się to w o wiele za małym stopniu.

DW: Czego najbardziej brakuje?

RM: Niemieckie kraje związkowe musiałyby regularnie wymieniać się informacjami na temat tendencji do radykalizacji więźniów i rozwoju sytuacji. Jeżeli ktoś radykalizuje się w bawarskim więzieniu, zostaje zwolniony i po jakimś czasie znowu aresztowany w Szlezwiku-Holsztynie albo Dolnej Saksonii, tamtejsi koledzy nic nie wiedzą o jego skłonnościach – o ile nie zwrócił wcześniej na siebie uwagi Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji. Obserwacja potencjalnie „niebezpiecznej osoby” (tzw. Gefährder) w jednym zakładzie karnym, nie jest zatem płynnie kontynuowana w innym. Teraz przenieśmy to na płaszczyznę europejską. Jeżeli pensjonariusz zakładu karnego nie jest pod obserwacją służb bezpieczeństwa i to na płaszczyźnie federalnej, jak ma się to odbywać w skali europejskiej? Musimy pilnie znaleźć rozwiązanie.

 

Redakcja poleca

Reklama