Niemcy: tanie mięso kością niezgody | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 03.02.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Niemcy: tanie mięso kością niezgody

Na coraz tańszym mięsie w Niemczech korzystają konsumenci, ale buntują się przeciwko temu hodowcy oraz ekolodzy. Rząd zwołał na poniedziałek szczyt kryzysowy w Berlinie.

Wysokiej jakości mięso na stołach w Niemczech pojawia się najwyżej w Boże Narodzenie

Wysokiej jakości mięso na stołach w Niemczech pojawia się najwyżej w Boże Narodzenie

− Negocjacje rolników z przedstawicielami sieci handlowych to jak walka Dawida z Goliatem – uskarża się niemiecka minister rolnictwa Julia Klöckner (CDU). Już w minionych miesiącach była ona kilkakrotnie zaskoczona demonstracjami rolników, które skierowane były przeciwko nowym przepisom środowiskowym, ale również przeciwko niskim cenom mięsa i żywności.

Teraz chadecka polityk chce stanąć w obronie rolników, którzy czują się pod presją czterech dużych sieci supermarketów: Aldi, Rewe, Lidla i Edeki, uprawiających, zdaniem hodowców, stały dumping cenowy. Problem nie jest nowy i pojawił się już na pierwszych stronach gazet w przypadku polityki cenowej dotyczącej produktów mlecznych. Rolnicy skarżyli się, że nie mogą prawie w ogóle pokrywać z przychodów kosztów produkcji mleka. Dlatego Klöckner chce włączyć do niemieckiego prawa dyrektywę UE, która utrudniłaby w przyszłości stosowanie „nieuczciwych praktyk handlowych i dumpingu cenowego". Przed czym handel się z kolei broni.

W poniedziałek (3.02.2020) w Urzędzie Kanclerskim na swego rodzaju szczycie kryzysowym obie strony: handel i przemysł spożywczy, mają zabrać głos. Kanclerz Angela Merkel chce rozmawiać z obiema stronami o „uczciwych cenach”, a w rozmowach zamierza uczestniczyć także Julia Klöckner oraz minister gospodarki Niemiec Peter Altmaier. Jak wyjaśnił rzecznik kanclerz Merkel Steffen Seibert, rozmowy mają dotyczyć sposobów osiągnięcia na rynku uczciwych cen dla żywności o dobrej jakości i wysokim standardzie. Tymczasem siła rynkowa wspomnianych czterech dużych sieci supermarketów jest ogromna i pokrywa 85 proc. zapotrzebowania. 70 proc. ofert mięsnych jest zgłaszane po cenach zniżkowych, co zwiększa jeszcze presję. A Niemcy lubią jeść tanie mięso. W 2018 r. największe koncerny mięsne miały obroty w wysokości prawie 27 mld euro. Konsekwencje: pracownicy w hodowlach i ubojniach są słabo opłacani, a zwierzęta są trzymane przemysłowo w ogromnych stajniach na ograniczonej powierzchni i tuczone w krótkim czasie do uboju.

Niemcy płacą coraz mniej za żywność

Zamiłowanie Niemców do mięsa ma historyczne powody. Zwłaszcza w pełnym niedostatku okresie powojennym za symbol dobrobytu uchodziło spożycie chociaż w niedzielę obfitej pieczeni. Pomimo wszystkich wegetariańskich trendów, także 70 lat później wielki apetyt na mięso wydaje się pozostawać w Niemczech niezmienny. Według statystyk w pierwszych sześciu miesiącach ubiegłego roku w  RFN ubito 30 mln sztuk trzody chlewnej, bydła, owiec, kóz, co w porównaniu międzynarodowym daje najwyższy wynik. A konsumenci już dawno przyzwyczaili się do niskich cen w sklepach dyskontowych. Niemcy przeciętnie wydają mniej pieniędzy na żywność niż mieszkańcy innych krajów.

Ekologiczny rzeźnik: 15 euro za kurczaka

Oczywiście, że są też producenci i firmy, które widzą to wszystko i działają inaczej. „Dobrzy rzeźnicy istnieją naprawdę - w ten sposób Jörg Erchinger reklamuje na stronie internetowej swój mały sklep mięsny w modnej dzielnicy Berlina Prenzlauer Berg. Produkty Erchingera nie zawierają żadnych sztucznych dodatków ani wzmacniaczy smaku, bo zaopatruje się w mięso u rolników z regionu. Zwierzęta są tam trzymane zgodnie z warunkami życia właściwymi dla danego gatunku. Erchinger sam często odwiedza te gospodarstwa. Oczywiście, wszystko ma swoją cenę, jak na przykład oferowany przez rzeźnika kurczak na rosół. – Kurczak rosołowy kosztuje w naszym sklepie od 15 do 16 euro za kilogram. W dyskoncie można go dostać za 2,99 euro – mówi berliński rzeźnik. Jednym słowem przychodzi do niego całkiem inna grupa kupujących. Inaczej niż większość Niemców przywiązuje ona dużą wagę do wysokiej jakości produktów spożywczych i też odpowiednio za to płaci. – Wyczuwamy, że klienci z góry wiedzą, co i ile u nas kupują – mówi Erchinger. I podkreśla, że „świadomie obchodzą się oni z mięsem i żywnością”. Jest wielu klientów, którzy mięso jedzą tylko raz w tygodniu. Jörg Erchinger uważa siebie za klasycznego rzemieślnika i jako taki czuje się dobrze reprezentowany przez rząd. –  Powinniśmy rzeczywiście wskazywać polityce kierunek, by politycy forsowali nasze interesy zarówno na szczeblu krajowym jak i unijnym. Lobby przemysłu mięsnego jest tak potężne, że niestety prawdopodobieństwo wyegzekwowania ich interesów jest duże większe niż interesów rzemieślników  –  uważa rzeźnik z Berlina. 

Mięso wysokiej jakości tylko na Boże Narodzenie

Podobnie interpretuje sytuację Klaus Gerlach, kierownik cechu berlińskich rzeźników. W rozmowie z DW podaje kolejne powody, dla których małe sklepy mięsne, które współpracują z producentami regionalnymi, obejmują w handlu tylko niewielki segment. Jak tłumaczy, wyłącznie w święta, takie jak Boże Narodzenie, ludzie są gotowi wydać więcej pieniędzy na mięso dobrej jakości. W wielu gospodarstwach domowych, w których pracują oboje partnerzy, coraz mniej się gotuje. Również i on ubolewa nad coraz bardziej agresywną polityką cenową dyskontów, która wywiera presję na hodowców do tego stopnia, że zwłaszcza mniejsze gospodarstwa rolne nie są w stanie dłużej tego wytrzymać. Poza tym mali rzeźnicy w odróżnieniu od dużych sklepów spożywczych nie są w stanie zaoferować miejsc parkingowych w dużych miastach. A to utrudnia klientom całą logistykę. To jeden z powodów, dla których berliński cech rzeźników liczy obecnie tylko 20 członków, a jeszcze kilka lat temu było ich 100.

 Wyższy VAT na mięso?

Bądź co bądź istnieje obecnie zapotrzebowanie na zwiększenie stawki VAT na produkty mięsne w Niemczech z siedmiu do 19 procent. Dodatkowe dochody, które według szacunków ekspertów wyniosłyby 3,5 mld euro, mogłyby zostać wykorzystane do poprawy warunków, w jakich trzymane są zwierzęta hodowlane. Organizacja ekologiczna Greeenpeace proponuje również wprowadzenie tzw. opłaty za dobrostan zwierząt, z której zwolnione byłyby gospodarstwa prowadzące rolnictwo ekologiczne i szczególnie przyjazne dla zwierząt.

Zatem jest wiele tematów na poniedziałkowe spotkanie w Urzędzie Kanclerskim. Aby przytłumić nieco oczekiwania, Urząd zaznaczył, że spotkanie będzie jedynie wstępną dyskusją. A sieci dyskontowe stwierdziły, że kształtowanie cen jest ich sprawą.