Niemcy. Strach przed zamachami islamistów | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 11.01.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Niemcy. Strach przed zamachami islamistów

Paryski zamach na redakcję „Charlie Hebdo“ nasuwa pytanie o bezpieczeństwo w Niemczech. Mówi się o „wysokim abstrakcyjnym zagrożeniu”.

Według informacji tygodnika „Der Spiegel” Federalny Urząd Kryminalny (BKA) wprowadził w życie plan alarmowy dla Niemiec. Niemieckie specsłużby zostały wezwane do pilnego ujawnienia aktualnego miejsca przebywania islamistów zagrażających bezpieczeństwu publicznemu w Niemczech lub istotnych osób z ich środowiska. Kontrole te mają być tajne. Rzeczniczka prasowa BKA nie wypowiedziała się na ten temat, podkreśliła jednak, że w Niemczech jest około 260 islamskich ekstremistów, podejrzewanych o możliwość przeprowadzenia zamachu. Zaznaczyła jednocześnie, że nie ma obecnie żadnych konkretnych wskazówek odnośnie zamachów w Niemczech. Niezależnie od tego zagrożenie jest wysokie.

Polizeiwagen vorm Axel-Springer-Verlagsgebäude in Berlin

Przed niektórymi redakcjami (na zdj. siedziba koncernu Axel Springer w Berlinie) policja zwiększyła kontrole

Przykład z Paryża

Według hamburskiego magazynu ocena sytuacji w Niemczech przez BKA zakłada, że zamach na francuski tygodnik satyryczny „Charlie Hebdo” może "podziałać zachęcająco” na niemieckich islamistów. Paryski zamach dowodzi, że tego typu akty terroru mogą się w każdym momencie rozegrać w innych europejskich stolicach.

Również „Focus online“ ujawnił z raportów BKA, że „krytyczne wobec islamu” wydarzenia w Niemczech mogą być „impulsem do działań wymierzonych przeciwko osobom prywatnym, przedstawicielom mediów czy publicznym organom bezpieczeństwa”. Sprawcom zaś będzie chodzić o „możliwie wysoką liczbę ofiar oraz maksymalne szkody infrastrukturalne i gospodarcze”.

Szef frakcji SPD w Bundestagu Thomas Oppermann zaznaczył, że specsłużby muszą być w stanie „kontrolować – jeśli to konieczne – 24 godziny na dobę bojowników powracających z Syriii”.

Trudne do przewidzenia

Andreas Armborst, kryminolog z Uniwersytetu w Leeds, podkreśla, że przed zamachami takimi jak w Paryżu nie sposób się chronić. – Terroryści zdolni do takich czynów zawsze znajdą w wolnym społeczeństwie możliwość przeprowadzenia zamachu – powiedział Armborst.

Do tej pory w Niemczech doszło do jednego zamachu islamistów. W marcu 2011 Albańczyk z Kosowa zastrzelił na frankfurckim lotnisku dwóch amerykańskich żołnierzy. Nieudanych lub udaremnionych prób zamachów było jednak więcej. Zagrożenie zamachami rośnie wraz z powiększaniem się sceny islamistów, szczególnie konserwatywnych salafitów. Liczba tych ostatnich podwoiła się w ciągu ostatnich trzech lat i wynosi obecnie ok. 7 tys. Za szczególnie niebezpiecznych uchodzą bojownicy powracający z wojny w Syrii i Iraku. Według oficjalnych danych ok. 600 radykalnych islamistów wyjechało na teren tzw. Państwa Islamskiego. Niektórzy obserwatorzy szacują liczbę niemieckich dżihadystów na 1500-2000.

Dr. Peter Neumann

Dr. Peter Neumann

Trzy grupy powracających bojowników

Badacz radykalnych ugrupowań Peter Neumann z londyńskiego Kings College dzieli powracających na trzy grupy. Pierwsza to ludzie faktycznie niebezpieczni, którzy po powrocie do domu chcą się włączyć w działalność terrorystyczną. – Są to ludzie, przed którymi trzeba chronić społeczeństwo. Niektórych trzeba naprawdę ścigać z litery prawa, a nawet zamknąć w więzieniu – mówił Neumann w wywiadzie z DW. Druga grupa to ludzie, którzy nie są aż tak motywowani ideologicznie, ale z wojny wrócili straumatyzowani. Również przed nimi trzeba chronić społeczeństwo. W trzeciej, najliczniejszej grupie są osoby sfrustrowane i wyzbyte wszelkich złudzeń. – Oni nie planują działalności terrorystycznej po powrocie do domu – zaznacza Neumann.

Salafisten Deutschland

Liczba salafitów w Niemczech podwoiła się w ciągu ostatnich trzech lat

Wzór do naśladowania?

Raffaelo Pantucci, ekspert ds. bezpieczeństwa w Royal United Services Institut w Londynie, uważa z kolei, że największym niebezpieczeństwem jest to, że paryski zamach znajdzie naśladowców. – Inni będą próbować go kopiować – twierdzi Pantucci. W mediach społecznościowych radykalni muzułmanie popierają zamach na „Charlie Hebdo”, a Państwo Islamskie wykorzystuje paryski akt terroru w swojej propagandzie.

Śledzenie owych 260 islamskich ekstremistów zagrażających bezpieczeństwu w Niemczech jest zbyt kosztowne. Dlatego dzieleni są na różne kategorie. O tym, że można się przy tym pomylić pokazuje przypadek z Paryża. Obaj zamachowcy byli obserwowani przez francuskie służby specjalne. Te ostatnie jednak nie zdobyły żadnych wskazówek o planowanych zamachach.

RTRD, DW / Katarzyna Domagała