Niemcy się starzeją. No to co? | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 21.03.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Niemcy się starzeją. No to co?

Coraz więcej seniorów, coraz mniej młodzieży. Niemcy się starzeją, ale nie musi w tym być nic złego. Gospodarka kraju może nawet na tym tylko skorzystać, twierdzi dyrektor BiB Norbert Schneider.

Senioren Wandern Fit im Alter

Niejeden młody mógłby pozazdrościć kondycji tej grupie seniorów

Kto przyjrzy się bliżej obecnym problemom demograficznym Niemiec, ten ma do czynienia z wieloma faktami i liczbami. Jedną z nich jest mediana wieku ludności, czyli miara określająca liczbę lat, której nie osiągnęła połowa roczników danego społeczeństwa, przekroczona przez jego drugą połowę.

Liczba prawdę ci powie?

W 1960 roku wynosiła ona w Niemczech dla kobiet 37 lat, dziś wynosi 47 lat, a w roku 2050 wyniesie 54 lata. Tylko w Monako i Japonii wskaźniki ten jest jeszcze wyższy. Tymczasem w Nigerii połowa ludności tego kraju nie przekroczyła wieku 15 lat. To daje do myślenia.

Kolejne liczby. Każde nowe pokolenie w Niemczech jest, statystycznie rzecz biorąc, od 6 do 8 lat starsze od poprzedniego. W tej chwili najstarsza mieszkanka Niemiec liczy 111 lat. Około 13 tys. 200 Niemców obojga płci przekroczyło setkę. Na 10 zatrudnionych przypada dziś w Niemczech 3 rencistów. W roku 2060 będzie ich już 7. Przy czym o ile dziś w RFN mamy 16 mln młodzieży, to ludzi, którzy nie przekroczyli 20 roku życia, będzie w roku 2060 już tylko 10 milionów.

Liczby te skłaniają do wielu pytań i często budzą także niepokój. Nie brakuje też iście katastroficznych wizji, w których mówi się o braku perspektyw dla Niemiec z racji niekorzystnych zjawisk demograficznych. Czy są one uzasadnione?

Pokolenie czwartego wieku

Hermann Gröhe Bundesgesundheitsminister

Hermann Gröhe

"Dyskusja nt. rozwoju demograficznego Niemiec przesycona jest typowo niemieckim czarnowidztwem i obawami na wyrost", powiedział minister zdrowia Hermann Gröhe przemawiając na 4. "Berlińskim forum demograficznym". Moim zdaniem, oświadczył, "zamiast ulegać panice powinniśmy zainicjować dyskusję z przedstawicielami świata nauki i gospodarki nt. najlepszych sposobów stawienia czoła temu wyzwaniu".

Jak wiadomo, wszystkich polityków cechuje tzw. urzędowy optymizm. Minister zdrowia nie jest tu wyjątkiem. Ale jego słowa zasługują na uwagę. W podobnym tonie wyraża się bowiem też coraz więcej naukowców, zwracających uwagę na fakt, że zaawansowany wiek nie jest dziś tym, czym był dawniej. "W Niemczech coraz wyraźniej dochodzi do głosu nowe pokolenie niezwykle aktywnych ludzi w wieku od 60 do 80 lat", twierdzi Norbert Schneider, dyrektor Federalnego Instytutu Badań Demograficznych (BiB).

EU-Kommission Renteneintrittsalter Flash-Galerie

Przedstawiciele "pokolenia czwartego wieku"

W jego przekonaniu można już mówić o "pokoleniu ludzi czwartego wieku". Należą doń "młodzi duchem, aktywni seniorzy, w większości dobrze sytuowani, nie mający większych problemów ze zdrowiem, o wszechstronnych zainteresowaniach, zmotywowani do różnorodnych działań i stanowiący coraz bardziej atrakcyjną grupę konsumentów".

Dyrektor BiB zdecydowanie odrzuca opinię, jakoby starzejące się społeczeństwo przestawało być innowacyjne. Jest wręcz odwrotnie. Trzeba tylko umiejętnie wykorzystać innowacyjny potencjał seniorów. Mało tego. Schneider twierdzi, że w starzeniu się społeczeństwa powinniśmy dostrzec szansę rozwoju gospodarczego kraju! "Wszystkie społeczeństwa się starzeją. Wygra ten, kto pierwszy i w lepszy od innych sposób wykorzysta ogromny potencjał wiedzy i doświadczenia zawodowego seniorów", mówi.

Grunt to zdrowie

Oczywiście wygra pod warunkiem, że seniorom będzie dopisywać zdrowie. Z tego względu Hermann Gröhe jako minister zdrowia forsuje przyjęcie ustawy prewencyjnej, zakładającej m.in. obowiązkowe szczepienia i inne działania służące utrzymaniu dobrej kondycji fizycznej aż do późnej starości. Szansa na sukces jest spora. Jak wynika z ostatnich badań, przeprowadzonych w 9 krajach w Europie, Azji i w USA, już dziś tylko od 3 do 6 procent ludności tych krajów w wieku od 65 do 79 lat wymaga na stałe opieki pielęgnacyjnej.

Ludzie, którzy nie chorują, mogą zająć się czymś innym. Także pracą. Dlatego szef Federalnego Instytutu Badań Demograficznych uważa za stratę czasu dyskusje, czy powinniśmy przechodzić na rentę w wieku 63, 65, czy może dopiero 68 lat. "Do tego zagadnienia należy podejść w ten sposób, że pracuje się tak długo, jak się da, a na emeryturę idzie się wtedy, kiedy jest to konieczne z tych, czy też z innych względów", twierdzi Norbert Schneider.

Problematykę pracy zawodowej należy rozpatrywać w ścisłym powiązaniu z potrzebami gospodarki i życzeniami oraz zdrowiem danego pracownika, a nie jego wiekiem emetrytalnym, bo dziś dużo większą rolę odgrywa wiek biologiczny. Za takim podejściem opowiada się minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziére: "Naszym celem jest otworzenie przed każdym szansy maksymalnego wykorzystania jego wiedzy i zdolności, stosownie do jego aktualnej sytuacji życiowej i kondycji fizycznej", oświadczył.

W istocie rzeczy bardzo często tak dzieje się już dziś, ale szef niemieckiego MSW nie miał na myśli przypadków indywidualnych, tylko zasadę obowiązującą w społecznej makroskali. Nie chodziło mu więc o pomoc świadczoną przez babcie i dziadków dla ich dzieci i wnuków, tylko nowe spojrzenie na skomplikowaną materię pracy zarobkowej. Czyżby miało to oznaczać, że musimy liczyć się z sytuacją, w której będziemy pracować do upadłego? Oczywiście nie, ale coraz częstsze przypadki konieczności dorabiania sobie w bogatych w końcu Niemczech do więcej niż skromnej renty, też świadczą o potrzebie nowego spojrzenia na seniorów i ich rolę w społeczeństwie.

Sabine Kinkartz / Andrzej Pawlak