Niemcy: służby specjalne na celowniku | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 14.09.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Niemcy: służby specjalne na celowniku

Niemieckie służby specjalne wolałyby pozostać w cieniu niż stać pod pręgierzem opinii publicznej, ostatnio z powodu zatajonych informacji o kontaktach z terrorystyczną grupą neonazistów z Zwickau.

Uwe Mundlos, Beate Zschäpe i Uwe Böhnhardt są znani jako członkowie grupy terrorystycznej Narodowosocjalistyczne Podziemie (NSU). Ta neonazistowska organizacja przestępcza dokonała w latach 2000-2007 co najmniej dziesięciu zabójstw i wieloktornie napadała na banki.

NSU Trio

Uwe Mundlos, Beate Schaepe i Uwe Boehnhardt

Ochroną demokratycznego porządku zajmują się w RFN trzy instytucje: Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (Bundesamt für Verfassungsschutz – BfV), który zajmuje się kontrwywiadem i ochroną tajemnicy państwowej w całych Niemczech, Federalna Służba Wywiadowcza (Bundesnachrichtendienst – BND), działająca za granicą oraz kontrwywiad wojskowy (Amt für den militärischen Abschirmdienst– MAD).

Skrajnie prawicowi informatorzy

Tajne służby specjalne mają za zadanie działać prewencyjnie, zdobywać informacje i po ich przeanalizowaniu przekazywać dalej. Jednakże przekazywanie informacji mocno szwankuje. Krytykuje to m.in. komisja dochodzeniowa, która powstała na początku tego roku z inicjatywy wszystkich klubów parlamentarnych w Bundestagu w celu wyjaśnienia afery wokół NSU. Do tego gremium parlamentarnego dotarła niedawno informacja, że MAD już w 1995 roku nawiązał kontakt z Uwe Mundlosem. Zwrócił on uwagę agentów kontrwywiadu swoimi skrajnie prawicowymi poglądami w czasie odbywania zasadniczej służby wojskowej.

MAD-Präsident Ulrich Birkenheier

Ulrich Birkenheier, szef kontrwywiadu wojskowego - MAD

Szef Kontrwywiadu Wojskowego (MAD) Ulrich Birkenheier zapewniał posłów, że rozmowa z Mundlosem nie miała na celu zwerbowania go jako informatora. Dziennikarz i ekspert ds. skrajnego ekstremizmu Patrick Gensing twierdzi, że nawet gdyby tak było, nie ma w tym nic zdrożnego . - Ciągle werbuje się informatorów - mówi w rozmowie z Deutsche Welle – Mundlos nie był przecież jeszcze wtedy mordującym terrorystą.

Terroryści nie pozwalają patrzeć sobie w karty

Parlamentarzystów oburza coś innego – i słusznie, uważa Patrick Gensing. Jeszcze latem członkowie parlamentarnej komisji dochodzeniowej odwiedzili biuro MAD, aby na miejscu zajrzeć do akt. Także na konkretne zapytanie z ich strony, padła odpowiedź, że nie ma akt o Uwe Mundlosie. Ta odpowiedź była wprawdzie prawdziwa, ponieważ protokoły rozmowy zostały w MAD zniszczone. Jednakże nikt nie wspomniał o tym, że kopie protokołów MAD przekazał dalej do BND i innych urzędów landowych, i dlatego można by je tam znaleźć. A to była nie pierwsza wpadka – niedawno wyszło na jaw, że Federalny Urząd Ochrony Konstytucji zniszczył ważne akta w listopadzie 2011 roku.

Deutschland Berlin Sitzung Untersuchungsausschuss Terrorgruppe NSU

Parlamentarna grupa dochodzeniowa powołana do zbadania afery wokół NSU

Kontrolowanie służb specjalnych wydaje się byś sprawą trudną. Stały nadzór nad nimi sprawują w Niemczech różne parlamentarne komisje kontrolne na poziomie krajów związkowych jak i parlamentarne gremium kontrolne Bundestagu (PKG) na poziomie federacji. Rządy federalny i rządy krajów związkowych muszą się nawzajem informować, czym zajmują się służby specjalne. To całkowicie nie powiodło się w sprawie aferze wokół NSU. – Służby specjalne i rząd w Berlinie widocznie nie uznały za stosowne poinformowanie komisji dochodzeniowej w chwili, kiedy pojawiły się akta, które bezpośrednio dotyczą grupy terrorystycznej NSU - stwierdza Gensing w rozmowie z DW.

Niedbałe traktowanie akt

To nie są umyślne działania, uważa dziennikarz Hans Leyendecker, który ujawnił szereg politycznych skandali. Najpoważniejszym problemem jest wewnętrzny przepływ uzyskanych informacji między służbami specjalnymi. – Sądzę, że należy to przypisać głównie głupocie - mówi Leydecker w rozmowie z DW. Archiwa są prowadzone tak niechlujnie, że prawie nikt się nie orientuje w tych zasobach, a akta po części są niszczone przypadkowo.

Przy całym wzburzeniu z powodu zaginięcia materiałów dowodowych, Leydecker uważa, że niszczenie danych to dobra sprawa. – Uważam za postęp to, że służby wywiadowcze wrzucają akta o innych ludziach do niszczarki i nie przechowują ich na wieczność. W jego opinii, w ten sposób zagwarantowane są prawa osobiste, a osoby, które trafiły do akt służb specjalnych, otrzymują szansę na resocjalizację.

Czy to umyślne działania czy też bałagan - aby skutecznie kontrolować służby specjalne, potrzebni są specjaliści. To w końcu polityk z klubu parlamentarnego Zielonych Hans-Christian Ströbele, doprowadził poprzez wnikliwe dopytywanie do ujawnienia informacji o protokole z rozmowy przeprowadzonej z Uwe Mundlosem. Dziennikarz Patrick Gensing nie dziwi się temu. – Ströbele ma wieloletnie doświadczenie w kontaktach ze służbami specjalnymi i w pracy w komisjach. W tym czasie nawiązał szereg kontaktów i potrafi dostrzec, jeśli coś wydaje się być nie tak - dodaje.

Ole Kämper / Barbara Cöllen

red. odp. Bartosz Dudek