Niemcy są osamotnione ze swą wspaniałomyślnością w przyjmowaniu uchodźców | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 15.02.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemcy są osamotnione ze swą wspaniałomyślnością w przyjmowaniu uchodźców

Poniedziałkowe wydania gazet komentują przed szczytem Rady Europejskiej w czwartek i piątek (17-18.02.16) w Brukseli postawę kanclerz Angeli Merkel osamotnionej w UE w kwestiach polityki migracyjnej.

Opiniotwórcza „Frankfurter Allgemeine Zeitung” stwierdza:

(..) Jednak w Berlinie nie doceniono najwyraźniej możliwych konsekwencji polityki otwartych granic i za późno zauważono, że inni Europejczycy nie chcą ponosić skutków takich działań. W rezultacie nie pomogą nawet wniesione poprawki w polityce uchodźczej, które rząd federalny wprowadził w minionych miesiącach. Teraz inne rządy przygotowują się do przejęcia zarządzania szlakiem bałkańskim i przełęczy Brenner. Można to też odczytać, jako lekcję dla Niemiec, których wpływy w Europie nie sięgają tak daleko, o czym wielu było przekonanych. Sama kanclerz Merkel oświadczyła, że szczyt Rady Europejskiej pod koniec bieżącego tygodnia będzie szczytem kluczowych decyzji. Lecz byłoby niespodzianką, gdyby w piątkowy poranek europejska scena wyglądała z gruntu inaczej”.

Stołeczny „Tagesspiegel” jest zdania:

„W UE istnieje wspierana przez większość opcja tego, jak Europa może uniknąć nadmiernego obciążenia wynikającego z masowego napływu migrantów. Nie jest to jednak opcja faworyzowana przez Angelę Merkel. Niemcy są osamotnione ze swą wspaniałomyślnością w przyjmowaniu uchodźców. Szwecja i Austria, które postępowały podobnie, z powodu napływu migrantów zmieniły swoją politykę. Przytłaczająca większość partnerów widzi rozwiązanie w zwalczaniu przyczyn uchodźctwa i zabezpieczeniu granic zewnętrznych Unii. Imigranci ekonomiczni powinni zostać poinstruowani o programach imigracyjnych, a uchodźcy wojenni powinni udowodnić w hotspotach na granicach zewnętrznych, że na trasie ich ucieczki nie było miejsca bliżej ich ojczyzny, gdzie mogli znaleźć bezpieczne schronienie. Krótko mówiąc chodzi o to, by wpuszczać migrantów do UE tylko wtedy, kiedy jest to nieuniknione”.

Regionalna „Märkische Oderzeitung“ z Frankfurtu nad Odrą komentuje:

„To jest, zatem podziękowanie. Niemcy stanęły po listopadowych zamachach w Paryżu po stronie Francji i angażują się wspólnie z jej armią w Syrii, narażając się tym samym na niebezpieczeństwo islamskich zamachów, podobnie jak w wojnie domowej w Mali, gdzie w piątek (12.01.16) dżihadyści zabili pięciu żołnierzy sił pokojowych ONZ. A co robi premier Francji Manuel Valls podczas Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium? Wypowiada się przeciwko obowiązkowym kontyngentom i sygnalizuje, że po przyjęciu 30 tys. migrantów jego kraj osiągnął granicę możliwości. Podczas, gdy Niemcy przyjęły trzy razy więcej uchodźców”.

„Münchner Merkur” pisze:

„A teraz również Francja chce zadać śmiertelny cios planom Merkel, by w ramach obowiązkowych kontyngentów rozdzielić uchodźców w całej Europie. W kryzysie azylowym pani kanclerz walczy z wiatrakami. Bierze się to stąd, że podobnie jak służący jej za wzór Don Kichot, straciła ona poczucie rzeczywistości. Angela Merkel jest wciąż przekonana o tym, że to ona gra pierwsze skrzypce w kryzysie europejskim. Już tak nie jest. Czy jej wierny giermek Peter Altmaier jej tego nie powiedział? Czyżby zataił, że 27 innych krajów UE doszło do wniosku, że Berlin nie będzie więcej decydował o losie Europy. Merkel zaprzepaściła spuściznę wielkich Europejczyków: Willy'ego Brandta, Helmuta Schmidta i Helmuta Kohla. Na unijnym szczycie pod koniec tygodnia niemiecka kanclerz będzie, jak nikt inny dotąd, osamotniona”.

Opr. Alexandra Jarecka

Reklama