Niemcy pomagają polsko-hinduskiej parze | Echa polskie | DW | 21.03.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Niemcy pomagają polsko-hinduskiej parze

Historia polsko-hinduskiej pary poruszyła Niemców – informuje „Esslinger Zeitung”. Hindusowi grozi deportacja z Niemiec do Indii, a wówczas nie zobaczyłby już narzeczonej i 2-letniej córki mieszkających w Polsce.

Bildergalerie Lady Diana / Princess Diana Unfall und Kult nach ihrem Tod (Getty Images)

Czy niemieckim wolontariuszom uda się doprowadzić do ślubu Polki i Hindusa?

Codzienne rozmowy Karoliny i Pardeena przez telefon lub przez skypa mają często dramatyczny przebieg. „Ona płacze w Polsce, a ja płaczę tutaj”, mówi 25-letni Hindus mieszkający w Baltmannsweiler w Badenii –Wirtembergii. Najbardziej boli go fakt, że swoją córkę Dianę zna tylko przez telefon. 


Historia Polki i Hindusa


Historia rozdzielonej pary poruszyła mieszkańców i urzędników gminy Baltmannsweiler. Ci ostatni są gotowi w każdej chwili udzielić parze ślubu, jednak w przypadku Pardeena sprawa nie jest prosta, bo nie posiada on żadnych dokumentów. 
Pardeen uciekł z Indii przed biedą, chorobami i problemami z narkotykami, z którymi borykała się jego rodzina. W 2013 roku dotarł do Grecji, gdzie praca na czarno nie była problemem. Tam rozpoczął się jego związek z Karoliną z Polski. W 2015 roku dziewczyna straciła pracę z powodu zajścia w ciążę,  a para postanowiła przeprowadzić się do Polski. Dla Pardeena stało się to ryzykownym przedsięwzięciem. Wybrał drogę przez Macedonię, Serbię i Węgry. Gdy dotarł do Austrii, tamtejsze władze przekazały go do Niemiec, mimo że Pardeen prosił o przekazanie do Polski.


Odmowa azylu w Niemczech


W międzyczasie Karolina urodziła w Polsce córeczkę, a Pardeen wystąpił w Niemczech z wnioskiem o azyl. W 2016 roku wniosek

został odrzucony z uzasadnieniem, że Hindusowi nie grożą w ojczyźnie ani śmierć ani prześladowania. Wkrótce kończy mu się „pobyt tolerowany”, co będzie oznaczać deportację do Indii. „Jeśli znów znajdę się w Indiach, już nigdy nie będę mógł wyjechać za granicę”- wyznał Pardeen dziennikarce „Esslinger Zeitung” Grecie Gramberg. 
Historia poruszyła Utę Lang – wolontariuszkę z „Koła przyjaciół uchodźców” w Baltmannsweiler. Nie godzi się ona z sytuacją, w której ojciec i dziecko nie mogą się widywać, a po deportacji ojca do Indii być może nigdy się nie zobaczą. Szansą na pozostanie Pardeena w Europie byłby ślub z Karoliną. Sprowadzenie z Indii potrzebnych dokumentów, których Pardeen nie zabrał ze sobą, udając się w desperacką ucieczkę, będzie jednak kosztować kilkaset euro i potrwa kilka miesięcy.


Pomoc wolontariuszy


Wolontariusze z Baltmannsweiler nie tracą nadziei i rozpoczynają walkę z czasem. Organizują charytatywny koncert muzyki Chopina i innych twórców, z którego dochód zostanie przeznaczony na pomoc polsko-hinduskiej parze. W Polsce Karolina będzie starała się załatwić wpisanie Pardeena jako ojca do aktu urodzenia dziecka, co zdaniem wolontariuszy z Baltmannsweiler zwiększy szansę na połączenie z narzeczoną i córeczką, a tym samym może wstrzymać deportację.
Pardeen chciałby jak najszybciej znaleźć się w Polsce, by wspomóc Karolinę żyjącą z dzieckiem jedynie z zasiłku „500 plus”. Na razie pozostaje im czekanie na dokumenty z Indii i codzienne rozmowy telefoniczne. 

 

Opr. Monika Sieradzka

Reklama