Niemcy: Pierwsze oskarżenie w sprawie masakry w Oradour-sur-Glane | Nazizm, faszyzm, demokracja – Historia najnowsza Niemiec | DW | 10.06.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Historia Najnowsza

Niemcy: Pierwsze oskarżenie w sprawie masakry w Oradour-sur-Glane

Niemiecka prokuratura wnosi oskarżenie przeciw 89-letniemu Kolończykowi, który 70 lat temu miał uczestniczyć w wymordowaniu mieszkańców francuskiego miasteczka.

10 czerwca 1944 w okupowanej przez nazistów Francji. Cztery dni wcześniej w Normandii wylądowali alianci. Z południowego zachodu zbliża się pułk SS „Der Führer“. W sobotę rano, 10 czerwca Niemcy docierają do Oradour-sur-Glane w pobliżu Limoges. Dokonują tam zbrodni, która przechodzi do historii jako największa masakra w Europie Zachodniej.

Około godziny 14 w miejscowości pojawia się pierwszych 120 żołnierzy SS. Pod pretekstem szukania broni gromadzą na rynku mieszkańców. Kobiety i dzieci zamykają w kościele, mężczyzn zaganiają do stodół i rozstrzeliwują. Kościół podpalają i ostrzeliwują, przez okna wrzucają granaty. Ofiarami masakry padają 642 osoby. Z życiem uchodzą tylko nieliczni.

Prokuratura: winny morderstwa w 25 przypadkach

We wtorek (10.06.2014) przypada 70 rocznica masakry. Po raz pierwszy odpowiadać ma za nią przed sądem były członek pułku SS. – Wnieśliśmy oskarżenie, bo przeanalizowaliśmy zeznania świadków i materiały archiwalne – mówi Deutsche Welle prokurator Andreas Brendel, szef Centrali Badań Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Dortmundzie. Oskarżony, 89-letni Werner C. miał zamordować w Oradour, jako 19-letni SS-man, 25 osób i w przypadku dalszych 617 ofiar pomagać w popełnieniu zbrodni.

Gauck und Hollande in Oradour-sur-Glane 04.09.2013

Prezydent Niemiec Joachim Gauck (z p.) i prezydent Francji François Hollande (z l.) z uratowanym z masakry Robertem Hebrasem

Jak głosi oświadczenie Sądu Krajowego w Kolonii, oskarżony razem z innymi SS-manami zastrzelił z karabinu maszynowego mężczyzn zgromadzonych w piwnicy na wina. Potem pomógł w zamordowaniu kobiet i dzieci przejmując nadzorowanie terenu wokół kościoła lub wnosząc do kościoła materiał paliwowy. Jego adwokat Rainer Pohlen uważa, że wersja wydarzeń była inna. Jego klient został przydzielony do pilnowania kościoła, sam jednak nie strzelał. – Ocena dowodów liczy zaledwie 49 linijek, co przy ponad 40.000 stron akt nie jest imponujące. W dokumentach tych nazwisko mojego klienta nawet się nie pojawia – argumentuje Pohlen.

Obrona: Werner C. nie był strzelcem

Precyzyjne zeznanie dotyczące strzelców złożył ponadto przed Trybunałem w Bordeaux w 1953 roku alzacki SS-man August Lohner. Wernera C. wśród nich nie było. - Rzeczywiście nie wspominali go żadni naoczni świadkowie – przyznaje prokurator Brendel. – Ale przeanalizowaliśmy listy strzelców i wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski – dodaje. Prokuratura wychodzi z założenia, że żaden z SS-manów nie mógł odmówić wykonania rozkazu. Grupa żołnierzy, do której należał Werner C., miała za zadanie strzelać i podłożyć ogień w kościele. Oskarżyciele i obrońcy czekają teraz na decyzję Sądu Krajowego w Kolonii, czy postępowanie sądowe zostanie wszczęte, czy nie.

Ruinen von Oradour-sur-Glane

Wymarłe miasto: Oradour-sur-Glane jest dziś pomnikiem pamięci

Adwokat Pohlen, który w końcu marca przedłożył w sądzie argumenty przeciw skazaniu swojego klienta, tak czy owak jest zdania, że 70 lat po zarzucanym czynie niekoniecznie trzeba otwierać sprawę sądową. – Z historycznego punktu widzenia nie uważam, że po tylu latach trzeba jeszcze być aktywnym w tej sprawie – uważa Pohlen. Inaczej prokurator Brendel. – Morderstwo nie ulega przedawnieniu. Kodeks karny nie przewiduje dla sprawców górnej granicy wieku – stwierdza Andreas Brendel. Ponadto wszczęcie postępowania przeciw możliwym odpowiedzialnym za zbrodnie wojenne jest ze względów moralnych oczywistością.

Każdy wyrok może leczyć rany

Republika Federalna Niemiec jak dotąd nikogo nie pociągnęła do odpowiedzialności za zbrodnię w Oradour-sur-Glane. Jeden sprawca został skazany na dożywocie w 1983 roku w NRD i zwolniony w 1997 w zjednoczonych Niemczech. Tym większe znaczenie ma sprawa Wernera C.

Rodziny ofiar masakry długo zabraniały Niemcom pojawiania się w Oradour-sur-Glane. Dziś jest tam muzeum, po ruinach zostawionych na pamiątkę ofiar zbrodni oprowadza przewodnik. Także Niemców. W ubiegłym roku prezydent Niemiec Joachim Gauck odwiedził Oradour-sur-Glane u boku prezydenta Francji Françoisa Hollande´a. Wyraźnie poruszony Gauck prosił bliskich ofiar o przebaczenie.

SS-Untersturmführer Heinz Barth

W NRD skazany w 1983 roku na karę dożywotniego więzenia, w 1997 wypuszczony na wolność w zjednoczonych Niemczech: SS-man Heinz Barth (z lewej)

Każde skazanie zbrodniarza wojennego pomaga chociaż trochę w leczeniu ran, wierzy prokurator Brendel. – Nie chodzi tylko o ukaranie sprawców, ale też o uświadomienie zawinionych przez nas cierpień – podkreśla Brendel. Ośmiu domniemanych sprawców masakry w Oradour-sur-Glane znajduje się jeszcze na liście. - Poza tym toczy się obecnie w Niemczech dziesięć czy jedenaście dalszych spraw przeciw zbrodniarzom nazistowskim – dodaje szef Centrali Badań Zbrodni Narodowosocjalistycznych Brendel.

Latem decyzja w sprawie Wernera C.

Jest wiele powodów, dlaczego jeszcze dzisiaj toczą się procesy w sprawach zbrodni nazistowskich. Wiele akt zostało udostępnionych dopiero późno, nowe informacje przyniosły dokumenty STASI po upadku NRD. Umowa z Schengen ułatwia ponadgraniczną współpracę Niemiec i Francji. Śledztwo przeciwko Wernerowi C. toczyło się już w późnych latach 70., ze względu na brak dowodów został jednak zwolniony. – Poza tym jest faktem, że niemiecki wymiar sprawiedliwości przez dziesięciolecia nie chciał słyszeć o Oradour-sur-Glane. Mam wrażenie, że teraz próbuje się wszcząć postępowanie tak szybko, jak to możliwe - uważa adwokat Rainer Pohlen.

Czy postępowanie wobec Wernera C. zostanie wszczęte, zadecyduje wydział dla nieletnich Sądu Krajowego w Kolonii. Ponieważ w 1944 roku oskarżony miał 19 lat, obowiązuje wobec niego prawo karne dla nieletnich. – Z takim przypadkiem jeszcze nikt nie miał do czynienia – przyznaje Pohlen. Adwokat wychodzi z założenia, że decyzja zapadnie w lipcu lub sierpniu i podkreśla, że dla jego klienta ten okres oczekiwania związany jest z ogromnym stresem. Nawet gdyby sąd miał uznać go za niewinnego, prokuratora osiągnęła już dużo, uważa prokurator Andreas Brendel. – Dla dzisiejszej młodzieży taka sprawa jest zawsze ostrzegającym przykładem w walce z neonazizmem – konstatuje Brendel.

Christian Ignatzi / Elżbieta Stasik

red. odp.: Iwona D. Metzner