Niemcy. Niski poziom wody zagraża żegludze | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 17.08.2022
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Niemcy. Niski poziom wody zagraża żegludze

Na Renie zagrożona jest nie tylko żegluga towarowa, ale i pasażerska.

Niski stan na Renie

Na Renie zagrożona jest nie tylko żegluga towarowa, ale i pasażerska

Jest kwadrans przed dziesiątą na statku pasażerskim „Moby Dick”, który płynie po Renie z Bonn do Koblencji. Za cztery minuty kapitan statku da sygnał, że statek odpływa. Na górnym pokładzie świeci słońce, ludzie rozmawiają i śmieją się.

Po dwóch latach pandemii koronawirusa żegluga pasażerska korzysta teraz z chęci ludzi do podróżowania i dobrej pogody – mówi w rozmowie z DW Johannes Krumpen, dyrektor Phoenixreisen, bońskiej firmy oferującej rejsy statkiem. Teraz jednak branży zagraża niski poziom wody w Renie.

Sytuacja się pogarsza

Johannes Krumpen jest zaniepokojony. W tej chwili wszystko jest jeszcze w porządku, ale od ostatniego weekendu sytuacja się pogarsza. Osiem statków z jego floty musiało dokonać lekkich zmian tras, ale na szczęście nie było jeszcze odwołań. Gdyby jednak do tego doszło, straty byłyby liczone w milionach. Bo zmiana rejsów i popłynięcie z Kolonii do Bazylei zamiast do Rotterdamu jest na rejsie rzecznym po prostu niemożliwe. Goście zdecydowali się przecież na określoną ofertę na pokładzie, chcą dopłynąć do określonego miasta albo zobaczyć dany krajobraz.

Bonn. Statek Moby Dick

Bonn. Statek "Moby Dick"

Niemcy potrzebują Renu

Od kilku dni stan wody w Renie jest bardzo niski. Od tygodni nie było prawie żadnych opadów, a poziom wody wciąż się obniża. Z rzeki wyłaniają się małe wyspy, a w niektórych miejscach opony samochodowe, rowery, a nawet nagrobki i amunicja z czasów II wojny światowej. A przecież Ren jest jedną z najbardziej ruchliwych dróg wodnych na świecie i ma ogromne znaczenie dla niemieckiej gospodarki. Ważne surowce, takie jak zboże, chemikalia, minerały, węgiel i produkty naftowe docierają do odbiorców, takich jak zakłady chemiczne czy elektrownie, za pośrednictwem śródlądowych dróg wodnych.

Gdy podobne problemy wystąpiły w 2018 roku, kosztowało to niemiecką gospodarkę 0,4 proc. produktu krajowego brutto. Na tle obecnego kryzysu energetycznego skutki mogą być jeszcze gorsze, jeśli nie będzie można już transportować węgla, gazu, oleju napędowego czy ropy. Ale statki wciąż pływają. Co prawda tylko z około jedną trzecią tradycyjnego ładunku, aby mieć jak najmniejsze zanurzenie, ale pływają.

Ponieważ poziom wody w Renie nadal się obniża, pojawia się pytanie, czy żegluga może zostać całkowicie wstrzymana. Prezes Federalnego Urzędu Dróg Wodnych i Żeglugi, Hans-Heinrich Witte, powiedział gazecie „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung”, że „teoretycznie jest to możliwe”, ale nie sądzi, by do tego doszło.

Popyt na rejsy

Pomijając zagrożenie niskim poziomem wody, można stwierdzić, że na rejsy po rzekach istnieje wielki popyt. Po tym, jak sprzedaż rejsów rzecznych w kraju i za granicą spadła podczas pandemii o dwie trzecie, a liczba pasażerów z ponad 727 tys. przed pandemią do około 209 tys. w ubiegłym roku, obecnie przeżywają one prawdziwy rozkwit – mówi Johannes Krumpen. Spodziewana jest sprzedaż jak w 2019 roku, przed pandemią. Według badań Niemieckiego Stowarzyszenia Turystycznego (DRV) dotyczących rynku turystycznego w 2021 roku pasażerowie spędzili przed pandemią koronawirusa średnio 8,3 nocy na niemieckich statkach, płacąc nieco mniej 1200 euro.

Ogólnie rzecz biorąc, cała branża rejsowa odnotowała imponujący wzrost. O ile w 2010 roku po rzekach i morzach na całym świecie podróżowało jeszcze 1,7 mln gości, to w 2019 roku było ich już 3,7 mln. Według DRV również rynek rejsów rzecznych rośnie o dziesięć procent rocznie. Stocznie też odnotowują większy popyt na statki.

Spojrzenie w przyszłość

W najbliższych latach zmiany klimatu doprowadzą do częstszych ekstremalnych zjawisk pogodowych, w tym niskiego poziomu wody w Renie. Pozostaje więc pytanie, czy odegra to jakąś rolę w budowie nowych statków. Czy nowe statki wycieczkowe powinny mieć mniejsze zanurzenie, aby na przykład móc dłużej pływać nawet przy niskim poziomie wody? Trudno jednoznacznie powiedzieć – stwierdza Krumpen, nawiązując do wysokiego poziomu wody zeszłego lata, który doprowadził do katastrofalnych powodzi. Wtedy przez jakiś czas statki nie mogły kursować po Renie. Musimy się liczyć z różnymi rodzajami ekstremalnych zjawisk pogodowych, więc mniejsze zanurzenie przy budowie nowych statków jest zbyt krótkowzroczne.

Susza w Niemczech. Zakłócenia w transporcie rzecznym

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>