Niemcy nie obejdą się bez węgla | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 13.02.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Niemcy nie obejdą się bez węgla

Także po zamknięciu ostatniej kopalni węgla kamiennego w 2018 roku Niemcy będą potrzebować tego paliwa. Węgiel jeszcze długo będzie niezbędny w energetyce i hutnictwie.

Ostatnia niemiecka kopalnia węgla kamiennego ma zostać zamknięta w 2018 roku, ale to nie oznacza wcale rozstania się RFN z "czarnym złotem". Rodzimy węgiel zostanie zastąpiony importowanym i będzie jeszcze długo służyć jako paliwo w elektrowniach. Jest to konieczne, ponieważ zgodnie z założeniami niemieckiej transformacji energetycznej w roku 2022 zostanie wyłączona z sieci ostatnia elektrownia atomowa, a z energii odnawialnej uzyskuje się obecnie tylko 31 procent prądu elektrycznego. Węgiel będzie więc wciąż potrzebny.

Jak wyjaśnia Franz-Josef Wodopia, prezes Stowarzyszenia Importerów Węgla, import tego surowca wynosi obecnie 55 mln ton rocznie. - Dwie trzecie z tej liczby przeznacza się na paliwo w elektrowniach, a jedna trzecia idzie potrzeby hutnictwa. Dochodzi do tego jeszcze trochę na potrzeby rynku opałowego - mówi Wodopia.

Rosnący import węgla

W 2016 roku Niemcy wydobyły zaledwie 3,8 mln ton węgla kamiennego. Do zasilania elektrowni węglowych służy węgiel z importu. W 2015 roku na ten cel przeznaczono około 36,5 mln ton.

Deutschland Wirtschaft Steinkohle Franz-Josef Wodopia (GVSt)

Prezes Stowarzyszenia Importerów Węgla Franz-Josef Wodopia stawia na "czarne złoto"

W latach ubiegłych najwięcej węgla Niemcy kupowały w Chinach i w Republice Południowej Afryki. Ale sytuacja uległa zmianie. Chiny same dziś importują 200 mln ton węgla rocznie i dlatego, jak informuje dalej prezes Wodopia, obecnie czołówkę dostawców węgla energetycznego na rynek niemiecki tworzą Rosja (15 mln ton), Kolumbia (ok. 10 mln ton) i USA, skąd pochodzi kolejne 6 mln ton.

Najwięcej cennego węgla koksującego Niemcy sprowadzają z Rosji i USA. Jest on wykorzystywany głównie w przemyśle stalowym. Zwykły węgiel kamienny nie nadaje się do produkcji żelaza i stali i wymaga uszlachetnienia.

A co z zieloną energią?

Światowy handel węglem ocenia się na ok. 1,1 mld ton (2016). Niemieckie Stowarzyszenie Importerów Węgla wychodzi z założenia, że w pierwszej połowie XXI wieku utrzyma się on na tym poziomie. Odnosi się to też do Niemiec, które będą nabywać wspomnianą wcześniej ilość węgla kamiennego mimo transformacji energetycznej nastawionej na stale rosnący udział energii odnawialnych w produkcji prądu. Do zmiany sytuacji może dojść tylko wskutek poważnych przetasowań w niemieckiej polityce energetycznej, albo wskutek wprowadzenia nowych technologii magazynowania energii elektrycznej pochodzącej z siłowni wiatrowych, solarnych i innych. Ani jednego, ani drugiego, nie da się jednak w tej chwili precyzyjnie przewidzieć.

Koniec atomówek w 2022

40 procent węgla kamiennego w dalszym ciągu przeznacza się do wytwarzania prądu i ten stan rzeczy utrzyma się także po wyłączeniu z sieci ostatniej niemieckiej elektrowni atomowej w roku 2022. Można wręcz powiedzieć, że się dodatkowo ustabilizuje, ponieważ - jak wyjaśnia Franz-Josef Wodopia - "energie odnawialne, z uwagi na ich charakterystykę, nie są w stanie zastąpić produkowanego przez 24 godziny na dobę prądu z elektrowni atomowych".

Przyczyna jest oczywista: wiatraki się szybko kręcą gdy wieje wiatr, a siłownie solarne pracują wydajnie wtedy, kiedy świeci słońce. W rezultacie tylko węgiel może zapewnić niemieckiej energetyce tak bardzo pożądaną w przemyśle stałość dostaw prądu.

Nadchodzi nowa era węgla?

Odbija się to na cenie węgla. Jako towar coraz bardziej pożądany na rynku podlega sporym wahniom cenowym. I tak, w połowie ubiegłego roku, tona importowanego do Niemiec węgla kamiennego kosztowała ok. 50 euro, a pod koniec roku 2016 już 100 euro. Prezes Wodopia zwraca uwagę, że cena tony węgla koksującego zwiąkszyła się kilkakrotnie i jego najlepsze odmiany osiągnęły cenę przeszło 250 dolarów za tonę.

Zapotrzebowanie na węgiel koksujący wzrośnie i jego cena pójdzie w górę. Jest on po prostu niezbędny w przemyśle stalowym i żadna transformacja energetyczna tego nie zmieni. Wniosek? Żadno państwo przemysłowe nie obędzie się bez węgla, a Niemcy, mistrz świata w eksporcie, jest nań wręcz skazany w szczególny sposób.

Klaus Deuse / Andrzej Pawlak