Niemcy: Koniec długiego strajku na kolei | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 10.05.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Niemcy: Koniec długiego strajku na kolei

Podróżni mogą odetchnąć z ulgą. Ósmy i najdłuższy jak dotąd strajk kolejarzy ze Związku Zawodowego Niemieckich Maszynistów (GDL) dobiegł końca. Koszty strajku dla koncernu Deutsche Bahn oszacowano na 10 mln dziennie.

Deutschland Bahnstreik Berlin Hauptbahnhof

Dworzec główny w Berlinie podczas strajku kolejarzy (07.05.2015)

Tym razem zakłócenia w ruchu pociągów trwały okrągły tydzień. Zanim jednak sytuacja na kolei powróci do normy, upłynie jeszcze trochę czasu. Jak poinformowała dyrekcja Deutsche Bahn, dopiero od poniedziałku 11 maja pociągi będą kursować według zwykłego rozkładu jazdy. Dziś (10 maja) w ruchu dalekobieżnym nadal obowiązuje rozkład tymczasowy. Na trasę wyjedzie mniej pociągów niż powinno, ponieważ wiele składów znajduje się w innym miejscu niż przewiduje rozkład jazdy.

"Pasażerowie zasłużyli na chwilę oddechu"

Przewodniczący Związku Zawodowego Niemieckich Maszynistów (GDL) Claus Weselsky ocenił, że ich ósmy strajk w walce o podwyżki płac i lepsze warunki pracy był "pełnym sukcesem". Strajk rozpoczęli w poniedziałek 4 maja maszyniści pociągów towarowych, a we wtorek 5 maja przyłączyli się do nich maszyniści prowadzący pociągi pasażerskie. Jak twierdzi Weselsky pasażerowie "okazali zrozumienie dla postulatów związku GDL".

Deutschland Bahnstreik Claus Weselsky GDL Kundgebung in Köln

Claus Weselsky

Do największych problemów doszło we wschodniej części Niemiec, gdzie na trasy wyjechało zaledwie 15 procent pociągów. Na zachodzie pomimo strajku w niektórych regionach jeździło do dwóch trzecich składów. Dojeżdżającym do pracy w dużych aglomeracjach najbardziej dały się we znaki zakłócenia w ruchu pociągów regionalnych, podmiejskich i szybkiej kolei miejskiej.

Claus Weselsky powiedział, że na razie związek GDL nie planuje dalszych akcji strajkowych. "Kraj i pasażerowie zasłużyli na chwilę oddechu, a dyrekcja Deutsche Bahn ma teraz czas na zastanowienie się, jak powinna dalej postępować", powiedział w wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeinen Sonntagszeitung". Istota sporu polega na tym, że związek GDL chce reprezentować interesy wszystkich pracowników, a nie tylko maszynistów. Deutsche Bahn chce natomiast, aby GDL zaakceptował ustalenia koncernu z największymi związkami zawodowymi, które obejmują w całości poszczególne grupy pracowników. Na razie żadna strona nie chce ustąpić.

Także związek zawodowy EVG grozi strajkiem

Trudno jeszcze powiedzieć, czy pasażerowie rzeczywiście będą mogli odetchnąć, gdyż strajkiem zagroził także drugi, dużo liczniejszy niż GDL, Związek Zawodowy Pracowników Kolei i Transportu (EVG).

Jego przewodniczący Alexander Kirchner oświadczył w wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung", że w maju przewidziane są jeszcze dwa terminy rokowań ws. umów zbiorowych na kolei, które powinny zakończyć się zawarciem prozumienia obu stron. "Jeśli tak się nie stanie, nie wykluczamy strajku", powiedział Kirchner.

Jak poradzić sobie z krnąbrnymi maszynistami?

Deutschland Bahnstreik Berlin Hauptbahnhof

"Pasażerowie mogą odetchnąć"

Aby uniknąć w przyszłości strajków na kolei, były minister transportu Peter Ramsauer z CSU zaproponował nadanie wszystkim maszynistom w Niemczech - a jest ich ok. 20 tys. - statusu urzędników państwowych. Jego zdaniem "przesadne" strajki, pod egidą kierownictwa GDL, są "niechcianym skutkiem reformy kolei niemieckich". "Jeśli nie wróci rozsądek, trzeba będzie ponownie mianować maszynistów urzędnikami", powiedział Ramsauer, pełniący dziś obowiązki przewodniczącego komisji gospodarczej w Bundestagu.

W tej chwili wśród ok. 20 tys. maszynistów, status urzędnika państwowego przysługuje tylko co czwartemu. Wiąże się on z wyższą płacą i pewną pracą, ale również z zakazem strajkowania. Maszyniści-urzędnicy zostali przyjęci do pracy przed rokiem 1994, w którym koleje niemieckie zostały sprywatyzowane.

dpa, afp / Andrzej Pawlak