Niemcy gotowe więcej łożyć na NATO. Francja: symboliczny manewr | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 03.10.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Niemcy gotowe więcej łożyć na NATO. Francja: symboliczny manewr

Pod presją amerykańskiego prezydenta Trumpa NATO będzie dyskutować o nowym podziale wspólnych kosztów. Niemcy są gotowe więcej płacić, lecz ważny partner blokuje plany.

Flagi uczestników manewrów Elite 2010

Flagi uczestników manewrów Elite 2010

Niemcy są gotowe w przyszłości ponosić większą część wspólnych kosztów sojuszu obronnego NATO. Republika Federalna Niemiec jest gotowa wraz z innymi europejskimi państwami mieć większy wkład – powiedziała niemiecka minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer (CDU) w czwartek (3.10.2019) przy okazji uroczystych obchodów Dnia Jedności Niemiec w Kilonii.

Partnerzy w sojuszu obradują obecnie nad reformą lepszego podziału kosztów. Według doniesień niemieckiej agencji prasowej DPA obecnie planowane jest, aby RFN od roku 2020 miała finansowy wkład porównywalny z amerykańskim. W ten sposób udział USA we wspólnych kosztach, wynoszący obecnie 21,1 proc. obniżyłby się do 15,9 proc., a  niemiecki wkład z 14,8 proc. wzrósłby do 15,9 proc. Dla Niemiec oznaczałoby to, przy utrzymujących się na stałym poziomie kosztach, dodatkowe obciążenie rzędu 25 mln euro. USA mogłyby za to zaoszczędzić 131 mln euro. W bieżącym roku wkład Stanów Zjednoczonych do wspólnej kasy wynosi prawie 470 mln euro, Niemiec natomiast 313 mln. Środki z tego budżetu przeznaczane są np. na centralę Sojuszu w Brukseli i kwatery głównego dowództwa. Część środków przeznaczona jest ponadto na inwestycje we wspólnie użytkowaną infrastrukturę.

Armia USA w Niemczech: fakty i liczby

Różna interpretacja uchwały

W centrali NATO w Brukseli żywi się nadzieję, że ustalenie nowego modelu finansowania wspólnych wydatków załagodzi także nieco spór wokół dużo istotniejszych wydatków na obronność. Konflikt ten powstał w wyniku żądania amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa wysuwanego pod adresem RFN i innych partnerów w sojuszu, żeby zwiększyli swoje narodowe wydatki na cele wojskowe do roku 2024 do poziomu przynajmniej 2 proc. PKB. Trump opiera się przy tym na uchwale sojuszu z roku 2014. Niemiecki rząd upiera się jak dotąd przy swoim stanowisku, że odpowiedni passus tej uchwały mówi tylko, że wydatki na obronność mają zwiększać się w kierunku 2 proc. PKB.

Według danych NATO niemieckie wydatki na obronnośćwynoszą obecnie prawie 47 mld euro, co odpowiada 1,36 proc. PKB. Jeszcze w roku 2014 wynosiły one tylko 35 mld euro, co odpowiadało 1,18 proc.

Dla porównania: w przypadku omawianych obecnie wspólnych wydatków chodzi o stosunkowo małą ogólną sumę rzędu nieco ponad 2 mld euro rocznie.

Podstawą do ustalenia wysokości wkładu poszczególnych państw do wspólnego budżetu jest ich dochód narodowy. Dla Stanów Zjednoczonych ustalona była jednak górna granica, ponieważ w innym przypadku musiałyby one ponosić prawie połowę wspólnych kosztów.

Francja: „czysto symboliczny manewr”

Zgodnie z wyobrażeniem centrali NATO zmodyfikowany model rozłożenia obciążeń ma zostać ustalony do spotkania szefów państw i rządów w grudniu. Nie jest jednak pewne, czy cel ten zostanie osiągnięty. Jak już w ubiegłym miesiącu donosił dziennik „Washington Post”, pierwotna wersja tego planu przewidywała, że powstającą przez obniżenie wkładu USA lukę finansową mają wypełnić nie tylko Niemcy lecz także inne państwa sojusznicze. Jak donosi DPA niektóre państwa, jak np. Francja, nie chcą jednak zaakceptować tego modelu, ponieważ postrzegają go jako czysto symboliczny manewr, który nie ma nic wspólnego z rozwiązaniem sporu wokół wydatków na obronność. W odróżnieniu do Niemiec, Francja chce najdalej w roku 2025 przeznaczać 2 proc. swojego PKB na obronność. Rzecznik NATO nie skomentował szczegółów tego sporu, zaznaczając, że dyskusję na temat budżetu trwają.

Także niemiecka minister obrony Kramp-Karrenbauer przyznała w czwartek, że konieczne są dalsze rozmowy. – Trzeba będzie sfinalizować rozmowy na następnym szczycie NATO – zaznaczyła.

 

dpa/ma