Niemcy: Aldi tłumaczy się przed muzułmanami z mydła w płynie | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 22.01.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Niemcy: Aldi tłumaczy się przed muzułmanami z mydła w płynie

Po protestach muzułmanów sieć marketów Aldi wycofała ze sprzedaży płynne mydło. Powód - opakowania z rzekomym meczetem.

Problemy sieci marketów „Aldi Sued“ zaczęły się w grudniu ubiegłego roku, kiedy na półkach pojawiło się płynne mydło „Ombia – 1001 nocy”, nawiązujące nazwą do orientalnych „Baśni z 1001 nocy”.

Ale awanturę wywołało nie mydło, tylko jego opakowanie, z ilustracją przedstawiającą rzekomo meczet. Tak przynajmniej uznali krytycy. Muzułmańscy klienci skarżyli się, że to obraza, meczet nie ma nic wspólnego z artykułami toaletowymi. Wielu z nich dało upust swej irytacji na Facebooku. „Meczety z ich kopułami i minaretami są dla muzułmanów symbolem godności i najwyższego szacunku. I właśnie dlatego uważam, że przedstawienie tak znaczącego obiektu na jakimś artykule codziennego użytku jest nie na miejscu”, głosił jeden z komentarzy.

Emocje górą

Aldi zareagował szybko. By uspokoić wzburzenie, zapowiedział na Facebooku, że wycofuje mydło ze sprzedaży: „Bardzo nam przykro, jeżeli z powodu ilustracji na naszym opakowaniu doszło do irytacji. Zapewniamy, że w żadnym wypadku nie mieliśmy zamiaru nikogo urazić. Produkt już wkrótce nie będzie dostępny w naszych sklepach”.

Akcja ta nie odniosła jednak spodziewanego skutku. Teraz z kolei zaczęli się denerwować klienci, którzy przedtem na mydło nie zwrócili uwagi. Rozdrażniła ich reakcja Aldiego, którą uznali za przesadną. Sieć ugięła się pod presją poprawności politycznej, komentowano. Tym bardziej godne pożałowania, że ilustracja nie przedstawia wcale prawdziwego meczetu. Chodzi mianowicie o Hagia Sophia – dawną świątynię Mądrości Bożej w Stambule. W 532 roku została wzniesiona jako kościół i służyła chrześcijanom, po zdobyciu Konstantynopola (dzisiejszy Stambuł) przez Turków w 1453 roku, zamieniona została w meczet a od 80 lat jest nie świątynią, tylko muzeum.

Dla ekspertki PR Annette Lemm rozgorzała dyskusja jest grubą przesadą. – Powiedzmy sobie szczerze: kto poważnie zastanawiałby się nad wycofaniem ze sprzedaży produktu, na którym widnieje ilustracja muzeum? – mówi w rozmowie z Deutsche Welle. Racjonalne argumenty szybko przestały jednak odgrywać rolę. Na tle zamachów terrorystycznych w Paryżu i antyislamskich demonstracji Pegidy w Niemczech, górę wzięły emocje.

Faszystowska śmietanka

Tasse mit Hitlermotiv

Kubek z podobizną Hitlera

W porównaniu z tą dość złożoną sytuacją, stosunkowo jednoznaczne reakcje wywołała inna ilustracja. W kwietniu ubiegłego roku niemiecki dom meblowy Zurbrüggen wycofał ze sprzedaży kubek do kawy. Jeden z klientów rozpoznał na nim znaną skądinąd podobiznę. Między różami i romantycznymi strofami widniał stary znaczek pocztowy z podobizną Hitlera. Szef firmy bronił się najpierw, że kubki zostały wyprodukowane w Chinach, gdzie Hitler nie wywołuje tak gwałtownych emocji. Bezskutecznie. Zurbrüggen musiał w końcu wycofać kubki, klientów, którzy już je kupili, prosił o zwrot w zamian za bon wartości 20 euro.

Podobna historia wydarzyła się w październiku w Szwajcarii, gdzie sieć supermarketów Migros rozprowadzała kubeczki ze śmietanką do kawy z podobiznami Hitlera i Mussoliniego. Kiedy wybuchł skandal, szefostwo Migros szybko zapewniło, że rozstało się z dostawcą kubków, firmą wysyłkową Karo. Szef tejże sieci z kolei Peter Wälchli nie widział w skandalu problemu. Jak powiedział dziennikarzom, seria zdjęć dawnych banderoli z cygar powstała z myślą o kolekcjonerach. Większość Szwajcarów była zdecydowanie innego zdania. Afera wywołała gorące dyskusje na portalach społecznościowych.

Całkowita otwartość

Adolf Hitler Porträt auf Kaffeesahne-Deckel der Handelskette Migros

Śmietanka do kawy pomysłu sieci supermarketów Migros

Obydwa skandale miały jednak miejsce przed zamachami terrorystycznymi w Paryżu. Spór o mydło Aldiego toczy się w znacznie bardziej problematycznych czasach. Szefostwo sieci wpadło przypuszczalnie w panikę w obawie, że zaciąży na nim zarzut obrażania uczuć religijnych. Próba uniknięcia skandalu wywołała jednak wręcz przeciwny skutek.

Zdaniem ekspertki PR Annette Lemm firma zachowa twarz, jeżeli będzie szczera i otwarcie wyjaśni, co wywołało obecne, gorące reakcje. Choć nawet wówczas może być za późno. Facebook pełen jest komentarzy, w których klienci wyszydzają postępowanie Aldiego. Niektórzy proponują, by sieć wycofała ze sprzedaży wszystkie produkty pochodzenia zwierzęcego, by nie urazić uczuć wegetarian i wegan. Jeszcze inni zapowiedzieli, że od zaraz zaczynają bojkotować sklepy Aldi Sued.

Carla Bleiker / ch / Elżbieta Stasik

Reklama