Nie tylko Katalonia: wołanie o niezależność | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 10.10.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Nie tylko Katalonia: wołanie o niezależność

Katalonia chce uniezależnić się od rządu w Madrycie. Ale Katalończycy nie są sami. Separatystyczne tendencje występują w wielu regionach Europy.

We wschodniej części Europy, po rozpadzie ZSRR i Jugosławii, powstało wiele nowych państw. Na Zachodzie stare państwa wydawały się być mocno osadzone w swoich granicach. Ale na architekturze kontynentu pojawiają się rysy. Ruchy separatystyczne występują w wielu regionach. A szanse na niepodległość są bardzo różne.

Katalonia

Tu najgłośniej słychać dziś w Europie wołanie o niepodległość. Podczas gdy jeszcze za czasów dyktatury Franco język i kultura katalońska były zwalczane, Katalończykom udało się uzyskać sporą autonomię, w tym własny parlament regionalny. Jednak dla 7,5 miliona Katalończyków to za mało. Chcą mieć własne państwo. Czują się gospodarczo eksploatowani przez Madryt. 20% hiszpańskiego PKB pochodzi z regionu leżącego na wschód od Barcelony. Konserwatywny rząd Mariano Rajoya stanowczo odrzuca te żądania.

Spanien Referendum Proteste in Barcelona (DW/M. Müller)

Demonstrantka Christina Perrera: Jestem Katalonką, Hiszpanką i Europejką!

Kraj Basków

Katalończycy zazdrośnie spoglądają na Basków. Rząd w Madrycie ściąga podatki z całego kraju, by następnie wedle własnego uznania przydzielać je regionom. Z tej reguły wyjęty jest Kraj Basków, który sam pobiera podatki wpłacając do kasy w Madrycie stosunkowo niewielkie kwoty. Region ten jest znacznie słabszy gospodarczo od Katalonii, za to baskijscy separatyści wykazują się większą walecznością, posuwając się do przemocy. Separatyści z organizacji ETA w ciągu ostatnich 50 lat zabili 800 osób, by osiągnąć swój cel - oderwanie się od Madrytu. Jednak ani akty terroru ani negocjacje nie przyniosły rezultatów.

Szkocja

Po 300 latach przynależności do Zjednoczonego Królestwa, Szkoci domagają się coraz większej autonomii. Mają już własny parlament, jednak chcą pełnej niezależności. W 2014 roku większość Szkotów opowiedziała się przeciw secesji, jednak żądania niepodległościowe odżyły po brexicie. Skoro my Szkoci chcemy być w UE, a Londyn tego nie chce, to dlaczego mamy występować z Unii razem z Londynem? – pytają szkoccy nacjonaliści, planując kolejne referendum na 2018 rok. Obecne sondaże wskazują na to, że secesji jednak nie będzie.

Flandria

W belgijskich wyborach parlamentarnych w 2014 roku flamandzcy nacjonaliści stali się najsilniejszą siłą polityczną we Flandrii. Ich przywódca Bart De Wever jest przekonany, że Belgia jako państwo tak czy inaczej się rozpadnie, a Flamandowie wyjdą na tym gospodarczo lepiej niż Walonowie. Chce wywalczyć niezależność drogą negocjacji. W przypadku oderwania się Flandrii Belgia straciłaby ponad połowę ludności. Nikt nie zna odpowiedzi na pytanie, co wówczas stałoby się z francuskojęzyczną Walonią oraz z dwujęzyczną Brukselą - stolicą UE i NATO.

Tyrol Południowy

Do końca I wojny światowej region ten był częścią Austro-Węgier, następnie zaś stał się częścią Włoch. Po 1945 roku zdobywał coraz większą autonomię pod względem politycznym i językowym, miał też prawo zatrzymywać znaczną część własnych dochodów. Kryzys gospodarczy ożywił dążenia separatystyczne. Włochy są – obok Grecji – jednym z najbardziej zadłużonych krajów strefy euro. Południowy Tyrol ma dobrą sytuację gospodarczą, a jego mieszkańcy nie mają ochoty brać na barki problemów Rzymu.

Korsyka

Francuski rząd długo próbował wykorzenić korsykański język ze szkół i urzędów na wyspie, zwalczając także wszelkie dążenia do autonomii. W odpowiedzi zbrojne oddziały separatystów, głównie z organizacji FLNC, atakowały francuskich urzędników i niszczyły francuskie symbole. W 2014 roku separatyści postanowili złożyć broń. Otwartość na dialog ze strony socjalistycznego premiera Lionela Jospina postawiła w stan wrzenia konserwatywną opozycję, która zaczęła się obawiać separatystycznych dążeń w innych francuskich regionach jak Alzacja czy Bretania.

Bawaria

O powołaniu własnego państwa większość Bawarczyków najpewniej nie myśli do końca poważnie, woli jednak zachować w swojej nazwie „Wolne Państwo”.  Gdyby Bawaria rzeczywiście stała się odrębnym państwem, z pewnością by sobie poradziła. Jest najsilniejszym gospodarczo i największym liczebnie krajem związkowym Niemiec - liczy prawie 13 milionów mieszkańców. Wielu Bawarczyków niechętnie dzieli się swoim dobrobytem z biedniejszymi regionami Niemiec, nie brak tam zatem i separatystów. Nie stanowią oni jednak liczącej się siły politycznej.

Christoph Hasselbach, Sabrina Müller-Plotnikow

opr. Monika Sieradzka

Redakcja poleca