Myto za wjazd do miasta? | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 09.10.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Myto za wjazd do miasta?

Wiele miast w Niemczech znajduje się na granicy bankructwa i pilnie potrzebuje świeżych pieniędzy. Skąd je wziąć? Najlepiej od kierowców!

default

Pomysł podreperowania stanu miejskiej kasy nabrał konkretnych kształtów na ostatniej konferencji landowych ministrów komunikacji i transportu w Chociebużu. Ministrowie uradzili, że komuny mają prawo rozważyć wprowadzenie tzw. opłaty kongestyjnej, czyli, mówiąc po ludzku, domagać się od kierowców paru euro za wjazd własnym samochodem do centrum.

Verkehr in Hannover überfüllte Straßen

Czy wprowadzenie myta zmniejszy korki na drogach?

Czy Londyn to dobry przykład?

W Londynie, Sztokholmie i Rzymie myto miejskie pobierane jest już od paru lat i nieźle zdaje egzamin w praktyce. W stolicy Wielkiej Brytanii za wjazd własnym samochodem do city płaci się 12 euro. W roku 2010 dochody miasta z tego tytułu wyniosły 148 mln funtów, czyli 183 mln euro. Pozytywnym skutkiem ubocznym okazało się zmniejszenie korków w centrum Londynu.

Maut-Zone in Londoner Innenstadt ausgeweitet

Od tego miejsca obowiązuje w Londynie myto

Jörg Vogelsänger, minister transportu i rozwoju miast Brandenburgii, powiedział na konferencji, że "politycy są zmuszeni wprowadzić nowe formy finansowania miast". No cóż, faktem jest, że w całych Niemczech miastom brakuje w tej chwili ok. 7 mld euro na najpilniejsze inwestycje.

Czy jednak trzeba w tym celu sięgnąć do kieszeni kierowców. Wiadomo, że w Niemczech wzbudzi to od razu protesty ich samych oraz automobilklubów. Tak też się stało. Wiceprezes automobilklubu ADAC, Ulrich Klaus Becker, uznał ten pomysł za, mówiąc łagodnie, nieprzemyślany.

Zgłoszone przez niego zastrzeżenia należy potraktować poważnie. Tego samego zdania są eksperci z kół gospodarczych, którzy ostrzegają przed negatywnym skutkami wprowadzenia miejskiego myta dla handlu detalicznego. Przypominają historię z wprowadzeniem w Niemczech miejskich parkometrów w latach 50' ubiegłego wieku. Nagle okazało się, że ludzie zaczęli robić zakupy z całą rodziną tylko w soboty i tylko tam, gdzie można było zaparkować najtaniej albo darmo.

Tunele dla Norwegii a Tybinga

Ciekawie rozwinęła się historia miejskiego myta w Norwegii, w której wprowadzono je w latach 80'. W dwóch największych norweskich miastach, Oslo i Bergen, za ściągane od prywatnych kierowców opłaty wyremontowano nawierzchnię ulic, co ostatecznie wszystkim wyszło na dobre, i wybudowano parę nowych tras oraz tuneli.

Maut-Station von Toll Collect

Myto dla ciężarówek wprowadzono ostatnio także na drogach federalnych podobnych do autostrad

"Norweskich rozwiązań nie da się przenieść 1:1 do Niemiec" - zwraca uwagę ekspert ds. transportu Heiner Monheim. "W Norwegii dużych miast jest jak na lekarstwo. Nawet Oslo, w końcu stolica, liczy zaledwie 613 tysięcy mieszkańców. Przeciętny Norweg pogodzi się z opłatą za wjazd do centrum, bo jest to dla niego atrakcja. W zurbanizowanych Niemczech taka opłata może natomiast zaszkodzić tym miastom, które się na nią zdecydują" - ostrzega.

O tym, czy ma rację, najszybciej może się przekonać Tybinga. Jej "zielony" burmistrz, Boris Palmer, wpadł na pomysł zmodernizowania komunikacji miejskiej za pieniądze wyciągnięte z kieszeni kierowców. Za wjazd do centrum miasta mają zapłacić jedno euro. Niedużo, ale w ciągu roku da się w ten sposób uzbierać 20 milionów, a z taką sumą można już coś zdziałać.

Michael Schreckenberg Verkehrsforscher

Michael Schreckenberg

Pytanie tylko, czy kierowcy nie skierują się wtedy w inną stronę? Na inny aspekt wskazuje inny ekspert od transportu - Michael Schreckenberg. - Żeby wyegzekwować uisczanie przez kierowców myta, władze miejskie muszą stworzyć skuteczne mechanizmy kontrolne i rozbudować aparat administracyjny. Jedno i drugie też kosztuje i to sporo. Należy zatem dobrze się zastanowić, czy takie rozwiązanie na pewno się opłaca dla tak małego w sumie miasta, jakim jest Tybinga - pyta.

Clara Walther / Andrzej Pawlak

red.odp. Małgorzata Matzke