Muzeum w Bernie przejmie kolekcję Gurlitta. Niemcy pozostaną sami z problemem | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 24.11.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Kultura

Muzeum w Bernie przejmie kolekcję Gurlitta. Niemcy pozostaną sami z problemem

Po blisko rocznym namyśle berneńskie Muzeum Sztuki zakomunikowało oficjalnie o przejęciu spornej kolekcji Gurlitta liczącej ok. 1600 eksponatów o wartości 1 mld euro.

Foto aus dem DW Video Beitrag - Gurlitts Erbe - Kultur.21

Muzeum w Bernie prawie rok zastanawiało się, czy przyjąć spadek

Decyzję o przejęciu kolekcji Gurlitta potwierdził w poniedziałek (24.11) w Berlinie przewodniczący rady zarządu fundacji Berneńskiego Muzeum Sztuki Christoph Schäublin. Jak wynika z jego informacji, Muzeum doszło do porozumienia z kompetentnymi w tej sprawie władzami Bawarii i niemieckimi instytucjami federalnymi.

Porozumienie przewiduje, że Muzeum Sztuki w Bernie przyjmie zapis testamentowy zmarłego 8 maja br. Gurlitta, ale włączy do swych zbiorów tylko te obrazy, wobec których nie zostały zgłoszone żadne roszczenia restytucyjne. Płótna, na których ciąży podejrzenie, że mogły zostać zrabowane przez Trzecią Rzeszę i sprzedane następnie za granicę jako dzieła tzw. "sztuki wynaturzonej", pozostaną na razie w Niemczech. Ich pochodzenie i losy bada specjalna komisja.

PK Berlin - Nachlass Cornelius Gurlitt 24.11.2014 / Christoph Schäublin

Christoph Schäublin: Muzeum doszło do porozumienia z władzami Bawarii i niemieckimi instytucjami federalnymi

Szczegóły porozumienia

Niemcy zobowiązały się ponadto do przejęcia kosztów restytucji zrabowanych obrazów ich prawowitym właścicielom. Zobowiązanie to obejmuje koszty ewentualnych procesów sądowych. Jest to istotne, ponieważ przed przejęciem kolekcji ostrzegał placówkę w Bernie m.in. prezes Światowego Kongresu Żydów Ronald Lauder, grożąc jej "lawiną procesów".

Cornelius Gurlitt odziedziczył liczącą ok. 1600 obrazów kolekcję, w której znajdują się m.in. płótna Pabla Picassa, Marca Chagalla i Henri Matisse'a, po ojcu Hildebrandzie Gurlicie, który po roku 1937 znalazł się w wąskim gronie handlarzy sztuki mających zgodę Goebbelsa na obracanie obrazami zaliczonymi w III Rzeszy do "sztuki wynaturzonej". W latach wojny Hildebrand Gurlitt kupował także od kolekcjonerów i handlarzy w okupowanych krajach Europy Zachodniej eksponaty do projektowanego przez nazistów na polecenie Hitlera wielkiego muzeum sztuki w Linzu. Przy okazji gromadził także własną kolekcję, którą zapisał synowi. Odkryto ją dwa lata temu podczas rewizji w monachijskim mieszkaniu Corneliusa Gurlitta, podejrzewanego o nieścisłości podatkowe.

Walka o spadek trwa

Roszczenia do spadku po Gurlitcie zgłosiła niespodziewanie w ub. piątek (21.11) jego kuzynka, 86-letnia Uta Werner. Opierają się one na ekspertyzie psychologa i psychiatry, który uznał, że Gurlitt był paranoikiem niezdolnym do sporządzenia zapisu testamentowego odpowiadającego obowiązującym wymogom prawnym. Rzecznik sądu rejonowego w Monachiu potwierdził fakt wpłynięcia wniosku o stwierdzenie nabycia spadku przez Utę Werner. Do wniosku nie przyłączył się jej brat, 95-letni Dietrich Gurlitt będący zdania, że należy uszanować ostatnią wolę zmarłego. W tej chwili nie wiadomo dokładnie, jakie skutki prawne będzie miał wniosek krewnej Corneliusa Gurlitta.

dpa, rtr / Andrzej Pawlak

Reklama