Mroźna zima: tysiące ludzi bez dachu nad głową | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 05.02.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Mroźna zima: tysiące ludzi bez dachu nad głową

W podziemnych przejściach, garażach, albo pod mostami... Mimo, że mróz ściska, ludzie śpią na dworze. Streetworkerzy, pracownicy socjalni i lekarze dzień w dzień pomagają bezdomnym w znalezieniu dachu nad głową.

Bezdomny w Monachium

Bezdomny w Monachium

Kilku mężczyzn opatulonych w wyświechtane kurtki pali papierosy przed wejściem do "Teestube komm". Ponieważ mróz ściska, po chwili szybko wracają do środka. Tam, w Centrum Socjalnym "Teestube komm", prowadzonym przez ewangelicki Hilfswerk w Monachium, jest o wiele przytulniej. Przy barze bezdomni zamawiają herbatę i kawę. Płacą od 10-40 centów za kubek.

Pomocnicy mają pełne ręce roboty

Winter Obdachlose

Rozgrzać można się tylko przy ciepłym posiłku

Wszystkie miejsca przy stolikach są zajęte. Przeważają mężczyźni. Czytają gazety, rozwiązują krzyżówki, albo konsumują to, co przygotowali w kuchni "Teestube komm".

"Tak niskich temperatur jak tej zimy już dawno nie mieliśmy, a już na pewno nie ciurkiem przez cały tydzień" - mówi Franz Herzog, kierownik placówki. Herzog od 25 lat troszczy się o bezdomnych.

Streetworkerzy i pracownicy socjalni "Teestube komm" postawili sobie za cel pozyskiwać zaufanie i pozytywnie oddziaływać na bezdomnych. Służą radą, pomagają im rozwiązywać problemy i organizują im dach nad głową.

Los pojedynczego człowieka

W samej tylko bogatej Bawarii 20-25 tysięcy ludzi nie ma adresu - podaje tamtejsze ministerstwo spraw socjalnych. Nie wszyscy jednak przez cały rok żyją pod gołym niebem (w Monachium 340 osób).

Obdachlose in der Kälte

Ludzie dobrej woli dbają o to, żeby bezdomni nie zamarzli z zimna

Rainer jest jednym z nich. Przed niespełna rokiem jego żona wniosła pozew o rozwód. Rainer stracił też mieszkanie. Wskutek problemu z nogami w 2011 roku przez 4 miesiące przebywał w szpitalu. Dziś prawie nie chodzi. "Zdrowia nie ma, mieszkania nie ma i żony też już nie ma" - mówi 45-letni mężczyzna i dodaje: "Strach mnie bierze jak sobie pomyślę, co dalej".

Ludzie dobrej woli

Podczas, gdy inni zimą po prostu włączają ogrzewanie, ludzie bezdomni zaszywają się w jakimś kącie w podziemnych garażach albo próbują ogrzać się powietrzem z wentylatora w metrze.

Barbara Peters-Steinwachs zna większość tych miejsc. Wraz z Katolickim Towarzystwem Opieki nad Mężczyznami (KMFV) w Monachium i Zakonem Braci Miłosierdzia, Peters-Steinwachs założyła przed laty "ruchomy gabinet lekarski". Trzy razy w tygodniu, wieczorem, objeżdża z pielęgniarzem miejsca odwiedzane przez bezdomnych, zmienia im opatrunki, leczy wrzody, przeziębienia i kaszel, albo mierzy ciśnienie.

Winter Obdachloser Berlin

Herzog: "Życie na ulicy rujnuje zdrowie bezdomnych"

"Tu nie chodzi wyłącznie o to, że jest zimno", mówi Herzog z Teestube komm,

"bo życie na ulicy rujnuje zdrowie ludzi bezdomnych". Niebagatelną rolę odgrywają także alkohol i obciążenie psychiczne.

"W Bawarii istnieje wiele noclegowni i innych placówek, w których mogą się schronić ludzie bez adresu. Ale przy tak niskich temperaturach wszystkie placówki pękają w szwach" - mówi Peters Steinwachs - "również Teestube komm".

dpa / Iwona D. Metzner

red. odp.: Barbara Cöllen

Reklama