MOZ: Spór o reparacje jest stawką o przyszłość UE | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 19.09.2022
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

MOZ: Spór o reparacje jest stawką o przyszłość UE

Powód, dla którego Polska może w ogóle stawiać żądania reparacji, został stworzony przez stronę niemiecką – mówi historyk Felix Ackermann „Maerkische Oderzeitung”.

Warszawa zniszczenia wojenne

Prof. Felix Ackermann wskazuje, że Polska sama musiała ponieść koszt odbudowy wojennych zniszczeń

Ukazująca się we wschodniej Brandenburgii gazeta „Maerkische Oderzeitung” zamieszcza w poniedziałek (19.09.2022) wywiad z prof. Felixem Ackermannem poświęcony polskim żądaniom reparacji. Historyk stwierdza w nim, że powód, dla którego Polska może występować z tym postulatem, został stworzony przez stronę niemiecką, ponieważ w następstwie konferencji poczdamskiej w 1945 roku nie doszło do konferencji pokojowej. Zaś podczas negocjacji „dwa plus cztery” w 1990 r. celowo nie poruszono kwestii reparacji.

„Zasadniczym elementem niemieckiej argumentacji prawnej jest fakt, że zamiast konferencji pokojowej doszło do negocjacji ‘dwa plus cztery' z aliantami. Problem polega na tym, że ważne strony nie były obecne przy stole. Do nich należała też Polska. W 1990 roku istniało tylko krótkie okno czasowe dla Michaiła Gorbaczowa, aby osiągnąć porozumienie w sprawie zjednoczenia Niemiec. Dlatego też Republika Federalna robiła wówczas wszystko, aby nie poruszać kwestii zaległych żądań Polski, Grecji i wielu innych okupowanych przez Niemcy krajów. Polska natomiast była przede wszystkim zainteresowana uregulowaniem w 1990 roku kwestii granicy na gruncie prawa międzynarodowego, którą RFN pozostawiała do tego czasu otwartą” – argumentuje Ackermann.

Celowe działanie Niemców

Zdaniem historyka, Niemcy celowo nie dopuściły do konferencji pokojowej. „W tym sensie polityka niemiecka zawsze była nacjonalistyczna, bo z powodzeniem maksymalizowała własne korzyści i minimalizowała koszty” – czytamy w „MOZ”. Felix Ackermann dodaje również, że trzeba być krytycznym wobec argumentów strony niemieckiej, która często powołuje się na umowę z PRL z 1953, w której Polska zrezygnowała z reparacji. Umowa ta zawarta była jednak z NRD a nie RFN.

„Z jednej strony strona polska słusznie kwestionuje, czy ta decyzja została podjęta z własnej woli, ponieważ Polska była państwem satelickim Związku Radzieckiego i zostało to wymuszone w wyniku drugiej wojny światowej” – mówi historyk. Jego zdaniem jest to jednak bardzo wybiórcze podejście do statusu prawnego Niemieckiej Republiki Demokratycznej, a zrzeczenie się wobec niej reparacji miało wówczas sens, ponieważ sowiecka strefa okupacyjna była po wojnie szczególnie osłabiona gospodarczo poprzez reparacje w postaci demontażu majątku przez Sowietów.

Ucierpi wizerunek Polski

Według Felixa Ackermanna, wiele osób w Niemczech postrzega obecne żądania Polski jako problematyczne, ponieważ uznaje zrzeczenie się przez Niemcy wschodnich terenów jako formę rekompensaty. „Dlatego uważam, że żądania reparacyjne w tej formie szkodzą wizerunkowi Polski w społeczeństwie niemieckim” – dodaje historyk.

Jarosław Kaczyński, prezes PiS

Jarosław Kaczyński, prezes PiS

Ackermann przyznaje na łamach „Maerkische Oderzeitung”, że Niemcy zapłacili bardzo małą cenę za zjednoczenie w 1990 roku. I to zarówno wobec Polski, ale także wobec Moskwy, negocjując obniżenie wkładu finansowego dla Związku Radzieckiego za wycofanie się Armii Czerwonej. „Jeśli rozumieć dzisiejszą rosyjską wojnę w Ukrainie jako długofalową konsekwencję rozpadu Związku Radzieckiego, to podwyższone ceny gazu, które teraz trzeba będzie zapłacić zimą, są nie tylko rachunkiem za prawie 20 lat rządów SPD i CDU. Pośrednio płacimy też cenę za to, że wbrew temu, co myśleliśmy, rozpad Związku Radzieckiego nie był przecież pokojowy. I to pomimo, iż mieliśmy ten przywilej, że do traktatu o jedności Niemiec doszło pokojowo” – czytamy.

Polskie żądania trudno spełnić

W wywiadzie dla „MOZ” Felix Ackermann odnosi się również do planowanej w Berlinie budowy „miejsca pamięci i spotkań z Polską”, upamiętniającego m.in. polskie ofiary drugiej wojny światowej. „W Polsce interpretuje się takie projekty raczej jako manewry dywersyjne Niemców, żeby nie doszło do odpowiedzialności historycznej w postaci otwartych reparacji. Poza tym polskie żądania są celowo tak skonstruowane, że trudno je spełnić. To, że niemieckie rządy wciąż je odrzucają, uważając za rozliczone, ma dla PiS tę zaletę, że zawsze może tę kwestię wykorzystać taktycznie” – wskazuje historyk, przypominając, że Polskę czekają w 2023 roku wybory parlamentarne.

Ackermann zauważa również, że wypłaty odszkodowań otrzymały jedynie ofiary Holokaustu i byli więźniowie obozów koncentracyjnych. Symboliczne kwoty wypłacono też polskim robotnikom przymusowym. „Ale na przykład potomkowie tych, którzy zginęli w wielu masowych strzelaninach oraz nieprawdopodobne zniszczenia materialne na przykład w Warszawie, nigdy nie zostały uznane za otwarte rachunki, nawet symbolicznie. Gdyby niemieccy decydenci rzeczywiście zdali sobie w pewnym momencie sprawę z pełnego wymiaru niemieckich zbrodni w Polsce, zastanowiliby się, w jakiej formie uznajemy je jako państwo i społeczeństwo. Wobec Izraela z tej odpowiedzialności wyrosło ważne porozumienie, wobec Polski – nie” – ocenia Ackermann.

Historyk podkreśla, że reakcja Niemiec na przedstawiony 1 września raport w sprawie reparacji za poniesione w czasie drugiej wojny światowej straty dowodzi, że Niemcy nie do końca pojęli znaczenie przeszłości. Świadczy o tym często powtarzany argument, że Niemców „nie stać” na tak wysokie wypłaty. „W latach powojennych Polska musiała wziąć całkowicie na swoje barki odbudowę (…)  I oczywiście jest to historyczna niesprawiedliwość, że dobrobyt w Niemczech jest tak nierówno wyższy niż w wielu krajach Europy Środkowo-Wschodniej” – przekonuje historyk.

Kaczyński działa z pozycji siły

Pytany przez „MOZ", czy rozwiązaniem sprawy byłoby – tak jak to proponuje Dietmar Nietan, pełnomocnik rządu federalnego do spraw Polski – utworzenie w przyszłości funduszu wspierającego wspólne projekty dotyczące historii i spotkań, Ackermann odpowiada, że „nie leży to w interesie obecnego polskiego rządu, który unika i uniemożliwia niemal wszystkie formy wspólnego, aktywnego zaangażowania się w takie sprawy. Stosunki polsko-niemieckie w wielu dziedzinach są w bardzo złym stanie”.

Felix Ackermann uważa, że spór o reparacje jest jednocześnie stawką o przyszłość Unii Europejskiej. W Polsce nie ma już partnerów pokroju Władysława Bartoszewskiego, który mimo własnych przeżyć wojennych działał na rzecz porozumienia między narodami. „Dziś Kaczyński próbuje działać z pozycji siły. Strona niemiecka nie może sobie z tym poradzić, ponieważ jest przyzwyczajona do tego, że partnerzy z Europy Wschodniej grają według ich zasad. Dlatego teraz pośrednio stawką jest przyszłość Unii Europejskiej i jej reguły gry” – konkluduje historyk.

Co sądzą Niemcy o reparacjach dla Polski? [SONDA]

 

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>