Molestowanie seksualne dzieci. Białe ″X″ będzie wyjaśniało i ostrzegało | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 11.01.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Molestowanie seksualne dzieci. Białe "X" będzie wyjaśniało i ostrzegało

Nadużycia seksualne wobec dzieci nie powinny być tematem tabu w tak otwartych społeczeństwach jak niemieckie. Jednak są. Rząd Niemiec wzmaga walkę z przestępstwami związanymi z wykorzystaniem seksualnym dzieci.

Wielu, jeżeli nie nawet większość rodziców jest zdania, że wie, kiedy może być mowa o przestępstwach seksualnych wobec dzieci. Co jednak dzieje się, kiedy nagle córka lub syn mówią, że molestował je nauczyciel?

Rodzice nie chcą wierzyć

Die Kampagne unter dem Titel «Kein Raum für Missbrauch» soll die Gesellschaft für das Thema sexuelle Gewalt gegen Kinder und Jugendliche sensibilisiert werden. Die Kampagne startet im Januar 2013.

Logo nowej kampani prewencyjnej

Dzieci muszą powtarzać swoją historię co najmniej sześć razy, zanim dorośli są skłonni im uwierzyć. Takie doświadczenia ma pedagog Ulrike Mund, szefowa stowarzyszenia „Upór“, zajmującego się zapobieganiem wykorzystywaniu seksualnemu dzieci. Jej obserwacje potwierdzają pracownicy innych, podobnych placówek. - Jest to sedno problemu, jakim jest tabuizowanie tematu: co jest niewyobrażalne, nie istnieje. Jeżeli dzieci mówią o sytuacji, która jest dla rodziców trudna do wyobrażenia, nie wierzą im – mówi Ulrike Mund. Sprawcy zazwyczaj wywierają na ofiary presję, by nie zdradzały „tajemnicy”. Dlatego tak ważne jest wychowywanie dzieci w poczuciu własnej wartości, wzmacnianie ich osobowości, podkreśla pedagog Mund.

Nowe rządowe kampanie prewencyjne

Podobnie dostrzega problem federalne ministerstwo ds. rodziny, z którego inicjatywy rozpoczęła się właśnie kampania prewencyjna i uświadamiająca, skierowana przede wszystkim do dzieci. Jednym z najważniejszych instrumentów kampanii jest interaktywna sztuka teatralna „Powiedz …”. Od marca br. sztuka rusza na tournee po wszystkich krajach związkowych. Przedstawienie ma uświadomić dzieciom, jakie mają prawa, ma pomóc im rozeznać, jakie sygnały sprawiają, że trzeba już mówić o molestowaniu seksualnym i przede wszystkim pomóc im uświadomić sobie, że nikt poza nimi nie ma prawa decydować o ich nietykalności cielesnej.

Postawić na nogi wszystkich

Berlin/ Der Unabhaengige Beauftragter fuer Fragen des sexuellen Kidesmissbrauchs, Johannes-Wilhelm Roerig (l.), traegt am Donnerstag (10.01.13) im Haus der Bundespressekonferenz in Berlin bei der Vorstellung der Kampagne Kein Raum fuer Missbrauch neben Regisseur Dani Levy. (zu dapd-Text) Foto: Maja Hitij/dapd

Johannes-Wilhelm Rörig (z lewej) i Dani Levy

Pełnomocnik rządu RFN ds. walki z wykorzystywaniem seksualnym dzieci Johannes-Wilhelm Rörig, zamierza zmobilizować cały kraj. - Chcemy powołać do życia związek obejmujący wszystkie warstwy społeczeństwa, dlatego ruszamy z największą w historii Niemiec kampanią w walce z nadużyciami seksualnymi na dzieciach - zapowiedział w Berlinie. Centralnym punktem kampanii zatytułowanej „Nie ma miejsca na przemoc seksualną” są spoty telewizyjne i internetowe.

Ich twórcą jest Dani Levy, żyjący w Berlinie szwajcarski reżyser i aktor, znany przede wszystkim z komedii obyczajowych takich jak „Siła złego na jednego” ("Alles auf Zucker"). Poważnymi tematami zajmował się dotąd rzadko. Także spoty nie są ani przygnębiające, ani posępne. - Nie chcieliśmy posługiwać się stereotypowymi obrazami, jak choćby pusta huśtawka, nie chcemy też patrzeć z perspektywy ofiary - wyjaśnia swoją koncepcję Levy. Spoty mają być wyraziste, ich przesłanie - pozytywne.

Każdy ze spotów, trwający po 30 i 45 sekund osadzony jest w codziennych miejscach i sytuacjach – w przedszkolu, szkole, klubie sportowym, w kościele, szpitalu. – Pokazujemy miejsca zagrożenia, które musimy objąć ochroną – podkreśla Levy. Filmiki kończą się apelem do udziału w rządowej kampanii. Do kampanii należą też małe, białe „X”, które można nosić na rewersie, czy bluzce, podobnie jak czerwone wstążki sygnalizujące troskę i zainteresowanie losem ludzi dotkniętych AIDS. Biały kolor „X” ma kojarzyć się z wrażliwością dziecka, samo „X” sygnalizować ma natomiast bezpieczeństwo i zarazem być sygnałem ostrzegawczym.

Niektóre stacje telewizyjne w Niemczech wyraziły już gotowość do bezpłatnej emisji spotów. Publiczna stacja ARD chce jeszcze odczekać i obserwować rozwój kampanii. Spoty nie będą dlatego emitowane w programie ogólnoniemieckim, tylko w programach regionalnych.

Sprawcy są wszędzie

ARCHIV - ILLUSTRATION- Ein Mann spricht auf einem Spielplatz in einem Neubaugebiet ein kleines Mädchen an (gestelltes Illustrationsfoto zum Thema Kindesmissbrauch vom 20.04.2006). Foto: Jörg Lange dpa/lby (zu dpa-KORR Große Resonanz auf Pädophilen-Ambulanz vom 28.09.2011) +++(c) dpa - Bildfunk+++

Najczęściej sprawcami są osoby z najbliższego otoczenia dziecka

Istnieje pilna potrzeba interwencji, uważa Paula Honkanen-Schoberth ze Stowarzyszenia Ochrony Praw Dziecka. Szacunkowo ofiarami przemocy seksualnej pada w Niemczech ponad sto tysięcy dzieci rocznie. Policja kryminalna odnotowuje 12 tys. do 14 tys. zgłoszeń, „nieujawnionych przypadków jest jednak o wiele, wiele więcej”, stwierdza Paula Honkanen-Schoberth. Ofiarami są dzieci ze wszystkich grup wiekowych, głównie dziewczynki. Sprawcami najczęściej są członkowie rodziny lub osoby z otoczenia dziecka. Co do warstw społecznych, z których pochodzą sprawcy, nie ma reguły, wywodzą się ze wszystkich warstw.

Komu potrzebne są kampanie?

Kampania zainicjowana przez rząd federalny nie jest pierwszą. Podobną kampanię powołała do życia ówczesna pełnomocniczka rządu ds. nadużyć seksualnych wobec dzieci Christine Bergmann, po ujawnieniu przypadków pedofilii na początku 2010 r. Kampanie są ważne i potrzebne, uważa Paula Honkanen-Schoberth. - Gdyby miarą sukcesu była liczba osób szukających po takich kampaniach porady i pomocy, wyraźnie widać, że przynoszą one skutek – dodaje.

Problematyczne jest jednak inwestowanie we wciąż nowe kampanie, podczas gdy ciągle brakuje pieniędzy już istniejącym i wypróbowanym placówkom. – Nie ma żadnych programów wspierających finansowo ich pracę. Placówki te często nie wiedzą, czy będą jeszcze istniały w kolejnym roku i czy będą w stanie pracować w tym samym składzie – krytykuje Paula Honkanen-Schoberth. Także Ulrike Mund ze stowarzyszenia „Upór” uważa kampanie za bardzo potrzebne. Też jest jednak zdania, że zanim będzie się inwestować w nowe projekty, powinny znaleźć się pieniądze na utrzymanie projektów już istniejących i sprawdzonych.

dpa /Elżbieta Stasik

red.odp.: Małgorzata Matzke

Reklama