Milionowe gaże niemieckich menedżerów. ″Oderwani od rzeczywistości″ | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 03.12.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Milionowe gaże niemieckich menedżerów. "Oderwani od rzeczywistości"

W powszechnym społecznym odczuciu, które wzmogło się jeszcze w czasach kryzysu, szefowie banków i koncernów są kastą nietykalnych, których dochody już dawno pozwoliły im na oderwanie się od rzeczywistości.

Jak ludzie z trudem wiążący koniec z końcem mają bez zawiści przyjąć do wiadomości, że szef zarządu Volkswagena zarabia 17,5 mln euro rocznie? Dlaczego szefowie zarządów banków inwestycyjnych zarabiają grube miliony, pomimo, że niektórzy z nich przyczynili się do tego, iż światowy system finansowy nieomal nie legł w gruzach?

Przez lata całe przemysł posługiwał się argumentem, że niemieckie przedsiębiorstwa muszą wynagradzać menedżerów tak samo dobrze jak firmy zagraniczne, aby nie utracić zdolnych pracowników.

Już od dawna konkurencyjni

Niedersachsen/ ARCHIV: Der Vorstandsvorsitzende der Volkswagen AG, Martin Winterkorn, steht in Wolfsburg bei einer ausserordentlichen Betriebsversammlung vor der Konzernzentrale (Foto vom 14.08.09). Winterkorn will am Donnerstag (05.07.12) im Wolfsburger Werk seine Uebernahmeplaene fuer das Autogeschaeft von Porsche vorstellen. Am Mittwochabend (04.07.12) hatten beide Unternehmen bekannt gegeben, dass VW die zweite Haelfte der Anteile an Porsches Autogeschaeft zum ersten August uebernehmen will. (zu dapd-Text) Foto: Nigel Treblin/dapd

Martin Winterkorn - roczne dochody 17,5 mln euro

Kiedy wiosną mijającego roku rozpętała się debata o tym, czy członkowie zarządu w połowie upaństwowionego, podupadającego Commerzbanku znów mają otrzymywać wynagrodzenie wyższe niż pół miliona euro rocznie, szef rady nadzorczej Commerzbanku Klaus-Peter Mueller uzasadniał podwyżki wynagrodzeń tym, że bank musi oferować konkurencyjne wynagrodzenia, aby być atrakcyjnym dla dobrych menedżerów.

Nie da się jednak już dłużej szermować tym argumentem, jeżeli obejrzy się najnowsze zestawienie opracowane przez firmę doradczą ECGS (Expert Corporate Governance Service).

- Jeżeli przyjrzeć się wynagrodzeniom, to Niemcy znajdują się na drugim miejscu, czyli są jak najbardziej konkurencyjni, po tym, jak latami utyskiwali, że w międzynarodowym porównaniu zarabiają za mało - zaznacza Jella Benner-Heinacher, wiceprezes Deutsche Schutzvereingung fuer Wertpapierbesitz DSW (Niemieckiego Stowarzyszenia Ochrony Mienia Akcjonariuszy).

Z aktualnych danych wynika, że czołowi niemieccy menedżerowie zarabiali w roku 2011 przeciętnie 4,3 mln euro. Z danych porównawczych, pochodzących z 14 krajów europejskich, wynika, że lepsze wynagrodzenia mieli tylko menedżerowie brytyjscy.

Gdzie są rady nadzorcze?

ARCHIV - Das Schild einer Commerzbank-Filiale mit dem neugestalteten Logo hängt unweit der Zentrale der Commerzbank in Frankfurt am Main, aufgenommen am 21.08.2010.Am Freitag (06.05.2011) findet in Frankfurt die Hauptversammlung der Bank statt. Foto: Arne Dedertdpa/lhe (zu dpa 1958 vom 05.05.2011) +++(c) dpa - Bildfunk+++

Commerzbank uratowało tylko częściowe upaństwowienie

Stowarzyszenie Ochrony Mienia Akcjonariuszy jest zdania, że należy w takiej sytuacji przypomnieć radom nadzorczym, by wypełniały swą funkcję kontrolną. - W przyszłości to rada nadzorcza ma zważać na to, by nie zostały przekroczone określone granice. W Niemczech panuje względny spokój społeczny i chcemy go utrzymać. Dlatego jest ważne, by nożyce między zwykłymi pracownikami i kadrą kierowniczą nie rozwierały się zbyt szeroko - zaznacza Jella Benner-Heinacher.

To, że nożyce te i tak są już bardzo szeroko rozwarte, wykazała analiza DSW, opublikowana w czerwcu br. Wynikało z niej, że niemieccy menedżerowie zarabiają przeciętnie 54 razy tyle, co zwykły, etatowy pracownik w koncernie notowanym na giełdzie w indeksie DAX. 30 koncernów płaciło członkom swych zarządów przeciętnie 3,14 mln euro rocznie. Niektóre z nich, wykazując się znakomitym bilansem, płaciły wręcz 5,1 mln.

Kto zadba o wyznaczenie granic?

Hessen/ Die beiden Co-Vorstandsvorsitzenden der Deutschen Bank AG, Juergen Fitschen (l.) und Anshu Jain, geben am Dienstag (11.09.12) in Frankfurt am Main eine Pressekonferenz zur strategischen Ausrichtung des Unternehmens, waehrend hinter ihnen das Logo der Bank zu sehen ist. Die Deutsche Bank will kuenftig noch eine Eigenkapitalrendite von mindestens zwoelf Prozent erzielen. Das neue Renditeziel ist Teil der Strategie mit dem Titel 2015+, die die neue Vorstandsspitze aus Anshu Jain und Juergen Fitschen am Dienstag in Frankfurt am Main bekanntgab. (zu dapd-Text) Foto: Thomas Lohnes/dapd

Deutsche Bank chce zbadać zasadność menedżerskich wynagrodzeń

Czy tak niebotycznym wynagrodzeniom kres powinien położyć kiedyś ustawodawca?

Kandydat socjaldemokratów na kanclerza Niemiec Peer Steinbrueck jest zdania, że granty należy odgórnie ograniczyć; że premia za wyniki ekonomiczne nie powinna przewyższać podstawowych pensji.

Czy jeden człowiek może w ogóle tyle dokonać, by jego pracę można było wynagrodzić kwotą 17,5 mln, jak stało się to w przypadku szefa Volkswagena Winterkorna? Na myśl o takich sumach wzdragają się nawet sami przedsiębiorcy, jak Lutz Goebel, prezes Zrzeszenia Firm Rodzinnych. Jego zdaniem maksymalny pułap leży na poziomie 5 mln euro, i za takie pieniądze zgadzają się już pracować najlepsi.

W sektorze finansowym, który od czasu rozpętania się kryzysu w 2008 r. znalazł się pod pręgierzem, zauważalna stała się zmiana sposobu myślenia. Deutsche Bank zlecił na przykład zbadanie własnego systemu wynagrodzeń przez niezależną komisję, i jak zaznacza jeden z członków zarządu, Juergen Fitschen, nie ma to być żaden chwyt marketingowy tylko nowy kompas dla branży, nie cieszącej się najlepszą reputacją.

dpa / Małgorzata Matzke

red.odp.: Iwona D. Metzner