Milion elektroaut w Niemczech do 2020 roku? Naukowcy — to niemożliwe | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 17.10.2011
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Milion elektroaut w Niemczech do 2020 roku? Naukowcy — to niemożliwe

Do roku 2020 po niemieckich drogach ma poruszać się milion aut o napędzie elektrycznym. Rząd powtarza to niczym mantrę, ale naukowcy woleli sami obliczyć, czy to jest możliwe. Okazuje się, że nie!

default

Prognozowanie przyszłości przypomina wróżenie z fusów. W grę wchodzi tak wiele czynników, że wynik zakładanych działań często bywa różny od oczekiwanego. Naukowcy z Europejskiej Szkoły Zarządzania i Technologii w Berlinie postanowili przewidzieć rozwój elektromobilności w Niemczech do roku 2050.

Modelowanie przyszłości

Chodzi, naturalnie, o model matematyczny zjawisk zachodzących w tak skomplikowanym systemie, jak rozwój komunikacji indywidualnej do roku 2050, przy uwzględnieniu stale rosnącej liczby samochodów o napędzie elektrycznym. Opracowanie takiego modelu jest trudne, bo przypomina rozwiązanie równania z wieloma niewiadomymi.

W tym przypadku niewiadomymi są zachowania konsumentów, którzy mogą, ale nie muszą kupić elektroauta, rozwój cen akumulatorów do takich pojazdów, niezbędna infrastruktura ze stacjami ładowania akumulatorów na czele, ewentualne ulgi podatkowe dla posiadaczy elektroaut i wiele innych.

Jednym z odpowiedzialnych za opracowanie takiego modelu był fizyk Giselmar Hemmert. Poniżej można go obejrzeć w takiej postaci, w jakiej naukowcy go udostępnili zainteresowanym problemem elektromobilności. W zależności od wprowadzanych danych, na przykład polityki podatkowej wobec właścicieli samochodów o napędzie elektrycznym, albo parametrów technicznych nowych rodzajów akumulatorów, otrzymujemy inne wyniki. Taki model może zatem rzeczywiście powiedzieć nam coś o perspektywach tego rodzaju napędu.

Screenshot MMEM Flash-Galerie

Wykres przedstawiający rozwój elektromobilności w Niemczech

A teraz najciekawsze. Jak twierdzi kierownik projektu, Michael Holtermann, jeśli pozostawimy sprawy samym sobie, to znaczy ani rząd, ani przemysł, nie zmienią dotychczasowego stanowiska wobec aut o napędzie elektrycznym, pierwszego stycznia 2020 roku w Niemczech będzie ich 462 tysiące. A więc nieco mniej niż połowa zakładanej oficjalnie liczby takich pojazdów.

Michael Holtermann

Michael Holtermann

Warto podkreślić, że chodzi tu zarówno o pojazdy zasilane z baterii, a więc elektryczne w 100%, jak i samochody o napędzie hybrydowym, elektryczno-spalinowym, których przykładem jest popularna w Niemczech Toyota Prius. A kiedy będzie obiecany milion?Dwa i pół roku później, czyli w połowie roku 2023 - mówi Michael Holtermann.

Przyspieszać, czy nie?

Rozwój elektromobilności w Niemczech można oczywiście przyspieszyć, na przykład przez dotowanie ich cen przez państwo lub wprowadzenie specjalnych ulg podatkowych dla nabywców elektroaut. Ale taka polityka, twierdzi ekonomista Jörg Radeke, nie ma sensu, czego dowodzą doświadczenia z 2009 roku, w którym państwo wprowadziło premię w wysokości dwóch tysiący euro dla nabywców nowych i prawie nowych samochodów pod warunkiem, że ich wysłużony pojazd zostanie zezłomowany.

Gdyby takie samo rozwiązanie wprowadzić dla pierwszych dwustu tysięcy nabywców samochodów o napędzie elektrycznym, to, jak wynika z przeprowadzonej specjalnie analizy stosunków nakładów do efektów, poniesione koszta nie zrównoważyłyby uzyskanych wyników.

Flash-Galerie Toyota Prius

Tablica rozdzielcza samochodu o napędzie hybrydowym Toyota Prius

W przypadku premii za zezłomowanie liczących ponad dziesięć lat pojazdów wyniki były podobne. Jej wprowadzenie wywołało sztuczny boom na rynku nowych pojazdów, na którym najbardziej zyskały obce firmy produkujące tanie samochody małolitrażowe, a potem nastąpił zastój, bo ci, którzy mieli zamiar kupić nowy samochód już go kupili, a inni czekali na spadek cen.

Samochody elektryczne też mają swoją drugą stronę medalu. Są bardziej przyjazne dla środowiska, z czym można zresztą dyskutować, bo produkcja akumulatorów do nich wcale taka "zielona" nie jest, a poza tym, im więcej ich będzie na drogach, tym mniej państwo zarobi na podatku od paliw płynnych i co wtedy? Podniesie ceny na prąd? Wtedy bilans wyjdzie na zero.

Kurs na elektromobilność może także zniechęcić producentów samochodów z silnikami spalinowymi do inwestowania w ich rozwój techniczny. Po co mają spalać mniej i być czystsze ekologicznie, skoro są z góry skazane na wymarcie?

Mając to na uwadze, rząd ogłosił już, że nie zamierza wprowadzać zachęt finansowych dla nabywców elektroaut, a dotacje na rozwój elektromobilności przeznaczy na opracowanie nowych technologii dla niej. Wyniki badań modelowych na berlińskiej uczelni nie są żadną niespodzianką. Przeprowadzono je na zlecenie ministerstwa ochrony środowiska i za ich największą zaletę uznano sprecyzowanie paru opinii, które do tej pory traktowano jako nie poparte argumentami naukowymi.

Teraz natomiast wiadomo już niemal na pewno, że przyszłość elektromobilności będzie oparta na technologii hybrydowej, a nie silniku elektrycznym zasilanym z baterii. Takie samochody też będą, ale w mniejszości. Zdaniem naukowców z Berlina nie będzie ich milion, tylko 870 tysięcy, i nie w roku 2020 tylko dopiero w roku 2050.

Andreas Becker / Andrzej Pawlak

red.odp.: Agnieszka Rycicka