Michał Borczuch: „To nie jest spektakl o winie Niemców″ | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 28.12.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Kultura

Michał Borczuch: „To nie jest spektakl o winie Niemców"

Uznany polski reżyser młodego pokolenia Michał Borczuch debiutuje w Niemczech na deskach teatru Schauspielhaus w Duesseldorfie.

Der Krieg hat kein weibliches Gesicht von Michal Borczuch, Theaterprobe in Schauspielhaus Duesseldorf. 13.12.2012 Duesseldorf Copyright: DW/Anna Maciol

Premiera: 21 grudnia 2012

Ubrany w jeansy i t-shirt reżyser Michał Borczuch w wielkim skupieniu obserwuje, co dzieje się na scenie. Po niemiecku nie rozumie ani słowa. Znany ze spektakli z Teatru Starego w Krakowie młody reżyser debiutuje właśnie w Niemczech nową sztuką na podstawie książki Swietłany Aleksijewicz „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety".

Spektakl powstaje we współpracy polsko-niemieckiej i jest próbą ujęcia historii w nowej perspektywie. Ksiażka Aleksijewicz to zbiór reportaży i rozmów z kobietami, które w czasie drugiej wojny światowej walczyły w Armii Czerwonej. Ale spektakl Borczucha nie stawia pytania o winę i czy jej brak, nie oskarża nikogo. Bada mechanizm zapisu historii i stawia istotne dziś pytanie: Po co my się wciąż tą historią zajmujemy?

Posłuchaj audio 01:28

"Czy da się uchwycić historię? " - posłuchaj co sam mówi reżyser o swoim spektaklu

Językowy trójkąt

W skład polsko-niemieckiego zespółu wchodzą cztery osoby z Polski: reżyser, dramaturg, kostiumolog-scenograf i autor muzyki. To stali współpracownicy Michała Borczucha. Pozostali członkowie ekipy to obsada z niemieckiego teatru. Jako, że reżyser nie mówi po niemiecku, w pobliżu zawsze jest tłumacz, który bacznie śledzi śledzi przebieg akcji. - To dla mnie duże ograniczenie – przyznaje reżyser – w pracy jestem zawsze bardzo bezpośredni, a tutaj mamy taki trójkąt. To zawsze stwarza dystans.

Taka komunikacja to także dodatkowy wysiłek dla aktorów - Reżyser dużo mówi – śmieje się aktorka Elena Schmidt – i to wszystko musi zostać przetłumaczone, to wymaga ogromnej koncentracji, ale da się zrobić. Ale na próbach słychać też od czasu do czasu angielski, często komentarze wyrażają po prostu gesty, ton głosu czy mimika. - Czasem na prawdę mam wrażenie, że rozumiem niemiecki – dodaje żartobliwie Michał.

Theaterprobe Der Krieg hat kein weibliches Gesicht

Podczas prób dyskusjom nie ma końca

Niemcy: raj dla aktora

W dużych teatrach w Polsce odbywa się w sezonie około siedmiu premier, w Schauspielhaus w Duesseldorfie – około trzydziestu. To sprawia, że praca w niemieckim teatrze przebiega nieco inaczej. - Polska ekipa była zdziwiona, że my w ostatnich dniach przed premierą gramy inne sztuki i mamy inne próby – przyznaje Elena. - Polacy potrafią pracować też do 3 w nocy, u nas to jest niemożliwe. Gramy więcej spektakli.

Sytuację tę docenia jednak reżyser, który przyznaje, że dzięki temu aktorzy mają bardziej profesjonalne podejście do pracy: - Są zawsze rozgrzani i gotowi do działania. Nikogo nie trzeba rozkręcać - mówi.

W Polsce zdarza się, że aktor wychodzi na scenę grać po kilku miesiącach przerwy. Brak funduszy na teatr sprawia, że maleje liczba premier i częstotliwość granych spektakli. - Aktorzy muszą swoje odczekać – tłumaczy sytuację Michał Borczuch - Ten system jest bardzo szkodliwy, ale to zależy od tego jak państwo wspiera kulturę.

Theaterprobe Der Krieg hat kein weibliches Gesicht Michal Borczuch

Reżyser Michał Borczuch

Choć system funkcjonowania teatru w Polsce i w Niemczech nieco się różni, na poziomie organizacyjnym można odnaleźć jednak pewne podobieństwa. - Gdy budujemy scenografię ktoś mówi, że czegoś nie da się zrobić, coś ma być gotowe na poniedziałek a nie jest, to dokładnie tak jak w Polsce, jest lekki chaos – dodaje z przekąsem reżyser. Miłą niespodzianką był jednak fakt, że wszystkie próby zespół mógł zrealizować na dużej scenie.

Doceniona polska sztuka

Wspólne polsko-niemieckie przedsięwzięcie to owoc współpracy między Teatrem Starym w Krakowie a Schauspielhaus w Duesseldorfie. Ale polscy reżyserzy niejednokrotnie gościli już w innych niemieckich teatrach. Przykładowo w Bochum swoje sztuki wystawiał Jan Klata.

- Polski teatr, podobnie jak polska sztuka, jest obecnie najważniejszą dziedziną, znaną i cenioną przez zagranicznych odbiorców - mówi Katarzyna Fortuna, wicedyrektorka Polskiego Instytutu w Duesseldorfie, który także pośredniczy w tej współpracy. Jej zdaniem to szansa przede wszystkim na wymianę myśli i doświadczeń, konfrontację postaw artystycznych. - Do niedawna to polski młody teatr wzorował się na niemieckim, obecnie jest odwrotnie i to Niemcy szukają inspiracji w Polsce, podkreślając świeżość polskiego spojrzenia, entuzjazm i zaangażowanie społeczne polskiej sztuki.

Premiera sztuki na deskach teatru w Duesseldorfie odbyła się 21 grudnia 2012 r.

Anna Macioł

red.odp.: Małgorzata Matzke

Audio i wideo na ten temat

Reklama