MDR: Polskie inwestycje w Niemczech od dawna nie są rzadkością | Echa polskie | DW | 30.01.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

MDR: Polskie inwestycje w Niemczech od dawna nie są rzadkością

Przejęcie niemieckich linii Condor przez polski LOT zdumiało wielu Niemców, ale nie pierwszy raz polska firma ratuje niemiecką przed bankructwem – pisze MDR.

Polski LOT przejął niemieckie linie czarterowe Condor

Polski LOT przejął niemieckie linie czarterowe Condor

Regionalna stacja Mitteldeutscher Rundfunk (MDR) opisuje w czwartek (30.01.2020) na stronie internetowej aktywność polskich inwestorów w Niemczech. Pretekstem do powstania artykułu było ogłoszone w zeszłym tygodniu przejęcie przez polskie linie lotnicze LOT niemieckiego przewoźnika Condor. Według MDR informacja ta wywołała w Niemczech spore zdumienie. „Przyzwyczajono się do tego, że to niemieckie firmy wybierają się na zakupy do Europy Wschodniej. Jednak w tym, że przebiega to również w odwrotnym kierunku, od dawna nie ma nic nadzwyczajnego” – ocenia MDR.

Wielomilionowa inwestycja Ciech w Strassfurcie

Jak dodaje, przykładem udanej polskiej inwestycji w Niemczech jest Sodawerk Stassfurt. Znajduje się tam jeden z najstarszych zakładów landu Saksonia-Anhalt i od 138 lat produkuje się proszek do pieczenia i węglan sodu. Od 2007 roku zakład należy do polskiego giganta chemicznego Ciech. „I od tego czasu w Strassfurcie wiedzie się lepiej” – pisze MDR. Do tej pory niemiecki zakład kosztował polskiego właściciela około 100 milionów euro, co uwzględnia nie tylko cenę zakupu, ale i nowe inwestycje. Rzecznik koncernu Mirosław Kuk potwierdził MDR, że w Strassfurcie trwają prace nad budową nowego zakładu. Pod koniec 2020 roku planowane jest tam otwarcie warzelni soli, a inwestycje mają wzrosnąć o kolejne 100 milionów euro.

Według rzeczniczki Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej (AHK) Katarzyny Szoszki-Ogrodnik nie ma dokładnych danych o tym, ile niemieckich firm zostało kupionych przez polskie przedsiębiorstwa. „Wprawdzie liczba niemieckich firm w Polsce, których jest około 5 tysięcy, nadal jest bardzo wysoka, ale polskie firmy w Niemczech nie są już rzadkością. Według szacunków AHK jest ich między 1000 a 1500 – informuje MDR.

Polskie firmy na ratunek

Kolejny przykład, jaki podaje niemiecka rozgłośnia, to dawne Zakłady Włókien Chemicznych VEB Guben, gdzie w czasach NRD produkowano słynny dederon. Od 2013 roku zakład należy do polskiej Grupy Azoty S.A. Polski koncern jest także właścicielem drugiego zakładu w Niemczech – producenta nawozów Compo Expert z siedzibą w Muenster. Ekspansję rynku niemieckiego prowadzi również firma Nowy Styl Group, do której należy już trzech producentów mebli w Niemczech. „Podobnych przykładów można podać więcej” – dodaje MDR.

Jak pisze, bardzo często polscy inwestorzy ratują niemieckie firmy przed upadkiem. Producent wanien HOESCH Design GmbH z Nadrenii Północnej Westfalii został w 2005 roku uchroniony przed upadłością przez polską spółkę Sanplast i dziś regularnie zbiera nagrody za wzornictwo. Podobnie było z dostawcą części samochodowych Altmaerker Kunststoff-Technik GmbH (AKT) z Gardelegen w Saksonii-Anhalt. W 2011 roku firma została kupiona przez polski Boryszew.

Dostęp do rynku, ale nie tylko

Według AHK polskie firmy działające w Niemczech cenią sobie szczególnie dobrą infrastrukturę oraz wywiązywanie się partnerów z zobowiązań płatniczych. Pozytywnie oceniają również to, że niemiecka gospodarka jest stabilna i przewidywalna – dodaje MDR. Jednak głównym motywem, którym kierują się polskie firmy, dokonujące „zakupów” w Niemczech, jest uzyskanie dostępu do niemieckiego rynku. „Często łatwiej jest wykupić niemieckiego partnera, który jest nieco poobijany, aby przejąć jego pozycją, marki i łańcuchy dystrybucji, niż budować to wszystko powoli od podstaw” – mówi MDR Soszka-Ogrodnik.

Jak ocenia MDR, wielu polskim przedsiębiorcom, którzy inwestują w Niemczech, może chodzić też o jeszcze coś innego, mianowice o pokazanie, że nie są gorsi od swych konkurentów na zachodzie. „To tak jak z Niemcami wschodnimi, którzy długo uchodzili za «uczniów». Najpierw musieli się nauczyć, jak działa gospodarka rynkowa. Tymczasem wielu z nich stało się prawdziwymi globalnymi graczami” – zauważa MDR, wskazując na polską sieć sklepów odzieżowych Reserved, która ma w Niemczech 19 filii, a na całym świecie – 1700.

 

Reklama