Marne szanse wypędzonych | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 03.08.2004
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Marne szanse wypędzonych

Wypowiedzi kanclerza w Warszawie wywołują w Niemczech ostre reakcje polityczne. Jednak szanse wypędzonych na otrzymanie odszkodowań na drodze politycznej bądz prawnej oceniane są jako niewielkie.

Wypędzeni nie mają szans przed żadnym sądem - uważa prof. Christian Tomuschat, jeden z największych autorytetów prawa międzynarodowego

Wypędzeni nie mają szans przed żadnym sądem - uważa prof. Christian Tomuschat, jeden z największych autorytetów prawa międzynarodowego

Erika Steinbach , szefowa Związku Wypędzonych i posłanka CDU do bundestagu, zarzuciła kanclerzowi, że jego wypowiedzi w Polsce są nieprzyzwoite, bo skierowane przeciwko własnym obywatelom. " Skoro rząd stara się uniemożliwić roszczenia Niemców w Polsce, to powinien sam zapłacić im odszkodowania" - powiedziała Steinbach. Tym samym wypędzeni domagają się, by Republika Federalna chcąc zakończyć spory wokół roszczeń, powinna przygotować nową ustawę o odszkodowaniach.

Rząd jednak wszelkie takie żądania odrzuca powołując się na już wypłacone rekompensaty za utracone mienie. Były to symboliczne sumy, które wysiedleńcy otrzymali od Republiki Federalnej po wojnie.

Srodowiska wypędzonych twierdzą jednak, że te rekompensaty nie są odszkodowaniem za utracone posiadłości i planują dalsze dochodzenie domniemanych praw na drodze prawnej.

Kierownik katedry prawa publicznego na berlińskim Uniwersytecie Humboldta Christian Tomuschat , uznany ekspert w tym zakresie, uważa że rekompensaty są wystarczającym zadośćuczynieniem. Jego zdaniem wypędzeni nie mają przed sądami żadnych szans.

Trybunał Europejski w Luksemburgu nie ma z tą sprawą nic wspólnego, więc tam takie wnioski zostaną odrzucone. Polskie sądy również prawdopodobnie odrzucą roszczenia dawnych właścicieli nieruchomości, gdyż dziś są to posiadłości polskie. Także w Trybunale Praw Człowieka w Strassburgu wypędzeni nie mają moim zdaniem szans, gdyż chodzi tu o wydarzenia, które miały miejsce bezpośrednio po wojnie, w latach czterdziestych, natomiast w Strassburgu mogą być jedynie rozpatrywane przypadki, które miały miejce po roku 1990. Czyli wtedy, gdy Polska podpisała Europejską Konwencję Praw Człowieka. - powiedział profesor Tomuschat z Berlina.

Zdaniem ekspertów ustawowa regulacja roszczeń wypędzonych nie ma szans na poparcie polityczne. Christian Tomuschat odrzuca również propozycję, by Polska i Niemcy podpisały nową umowę międzyrządową, w której kwestie wzajemnych roszczeń i odszkodowań zostałyby ostatecznie zamknięte. W tym kontekście eksperci mówią o tzw. "opcji zerowej". Ta zakłada, że Polska zrezygnuje z roszczeń wynikających ze strat wojennych, natomiast Niemcy zrezygnują z wszelkich roszczeń, w tym również prywatnych za utracone mienie.

Zdaniem Profesora Tomuschata takie rozwiązanie nie poprawiłoby polsko-niemieckich stosunków, lecz wręcz przeciwnie.

"Moim zdaniem obecny kurs rządu powinien być dalej kontynuowany. Wzajemne wyliczanie strat do niczego nie prowadzi. Chcę podkreślić, że owszem, Polska zrezygnowała w latach 50-tych z odszkodowań wobec Niemiec, jednak należy również pamiętać, że otrzymała po wojnie duże połacie byłego terytorium niemieckiego. To była też forma pewnego odszkodowania za poniesione podczas wojny straty. Dokładne wyliczenie strat po obu stronach nie jest możliwe, bo wymagałoby ogromnej rewizji, co i tak nie dałoby żadnych efektów. Dlatego moim zdaniem nie ma to już dziś zadnego sensu. Uważam natomiast, że przyznanie Polsce ziem na zachodzie miało nie tylko wymiar finansowy, lecz również polityczny. Chcę podkreślić, że dla wszystkich powojennych rządów Republiki Federalnej był to ogromny wysiłek polityczny, mam na myśli pogodzenie się z utratą tych ziem na zawsze" - powiedział profesor Tomuschat.

Jego zdaniem niedzielne zapewnienia Gerharda Schroedera w Warszawie należy traktować jako wystarczające dla obydwu stron. Jeżeli Niemcy chcieliby odszkodować wypędzonych, to byłaby to ich wewnętrzna sprawa, która Polski w ogóle by nie dotyczyła. Tomuschat twierdzi jednak, że do tego nie dojdzie.

"Republika Federalna z pewnością nie będzie teraz pracować nad żadną nową ustawą w tej sprawie, to nie jest konieczne. A biorąc pod uwagę aktualną sytuację budżetu rządu nowe odszkodowania nie są również możliwe ". - powiedział Tomuschat.

Jego zdaniem eskalacja tematu roszczeń wypędzonych w ostatnich dniach jest krótkotrwała i oczekuje on, że wkrótce temat ten zniknie z agendy niemieckiej polityki.

Z Berlina dla Deutsche Welle Róża Romaniec.