Magazyn „Emma“ - 40 lat w walce o prawa kobiet w Niemczech | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 26.01.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Magazyn „Emma“ - 40 lat w walce o prawa kobiet w Niemczech

Dla krytyków magazyn dla kobiet „Emma” jest fanatycznym czasopismem feministek. Dla jego sympatyków - rzecznikiem ruchu wyzwolenia kobiet w Niemczech.

„Emma” -  czasopismo wydawane przez kobiety dla kobiet - ukazała się na niemieckim rynku prasowym 26 stycznia 1977 roku w nakładzie 300 tys. egzemplarzy. Pierwsze wydanie odróżniała od innych kobiecych czasopism w Niemczech wyjątkowo skromna okładka. Miesięcznik kosztował wtedy 3 marki. Tematami pierwszego wydania były m.in. dyskryminacja kobiet podczas rozwodu, wywiad z Romy Schneider oraz męska dominacja w niemieckim sądownictwie. Inicjatorką powstania „Emmy” była kolońska dziennikarka Alice Schwarzer, do dzisiaj redaktor naczelna oraz jedyny wydawca magazynu.

„Emma” pojawiła się w sprzedaży w okresie, kiedy Niemki mogły szukać zatrudnienia tylko wtedy, gdy były w stanie pogodzić pracę z obowiązkami  rodzinnymi. Dopiero kilka miesięcy po ukazaniu się magazynu, weszła w Niemczech ustawa pozwalająca kobietom bez ograniczeń na podejmowanie pracy. Nic więc dziwnego, że czasopismo w tym czasie rozchodziło się niczym ciepłe bułki.

Tuba ruchu feministycznego

Bardzo szybko magazyn, którego redakcja do dziś mieści się w Kolonii, awansował na niemieckojęzycznym obszarze do roli rzecznika ruchu feministycznego. – Naturalnie już wtedy pod dostatkiem było pism związanych z ruchem kobiet czy ulotek wydawanych przez kobiece ośrodki. „Emma” była jednak czymś zupełnie innym. Ja i moje koleżanki miałyśmy ambicje wydania profesjonalnego czasopisma, które ukazywałoby się w kioskach tuż obok „Spiegla” i „Sterna” – wspomina  Alice Schwarzer.

 Alice Schwarzer (2. v. l.) und die Emma-Frauen 1977 in der Redaktion (G. Jakobi)

Alice Schwarzer (druga od lewej) z zespołem redakcyjnym w 1977 roku

Autorki piszące dla kolońskiego magazynu wypowiadały się w zadziornym i wojowniczym tonie przeciwko męskiej władczości czy przejawom seksizmu i robią to do dziś. Dla magazynu piszą wyłącznie kobiety, bo jak tłumaczyła Alice Schwarzer „chcemy właśnie ich oczami z ich perspektywy spoglądać na poruszające nas tematy”. Wypowiedź ta wywołała wówczas falę krytyki pod adresem redaktor naczelnej magazynu. Przylgnęła do niej na stałe etykietka „wroga mężczyzn”, a „Emma” zaczęła uchodzić za fanatyczne czasopismo dla feministek. W 1994 r. doszło nawet do włamania do pomieszczeń redakcyjnych, w których rozrzucono obornik i wysmarowano nim ściany. Szkody z tego tytułu oszacowano wtedy na 100 tys. marek. – Jestem dumna, że przetrzymałyśmy te wszystkie przeciwności i szyderstwa – podkreśla dziś Alice Schwarzer.

Nie mniej dumna jest też z powodu licznych zainicjowanych przez „Emmę” kampanii. W 1978 r. magazyn zaskarżył magazyn „Stern” o zbyt pornograficzną, seksistowską okładkę. I chociaż feministki proces przegrały, przyczynił się on do wzrostu popularności „Emmy” oraz przysporzył redakcji dużo sympatii. Kolejne akcje dotyczyły m.in. poparcia dla służby wojskowej dla kobiet, urlopu wychowawczego dla ojców, poparcia kobiet piłkarek nożnych oraz przeciwko powszechnemu wtedy kultowi chudości.

Obok poruszania ważnych ze społecznego punktu widzenia kwestii, Emma prowadziła też humorystyczną rubrykę zatytułowaną „Basza miesiąca”. Na liście nominowanych znaleźli się obok Dalai Lamy m.in. Helmut Schmidt oraz David Bowie.

Dzisiaj trudniej niż 40 lat temu

Jednak pomimo rozlicznych zasług, podejmowania kontrowersyjnych debat „Emma” przeżywa obecnie cięższe czasy niż 40 lat temu. – Jasne, że dzisiaj kupuje się mniej gazet.

Dla takiego magazynu jak nasz, który nie należy do żadnego wydawnictwa i nie zamieszcza reklam, a utrzymuje się z bezpośredniej sprzedaży i abonamentu to niekorzystna sytuacja – konstatuje Alice Schwarzer. Jednocześnie nie zgadza się ona z opinią, że ruch feministyczny się przeżył i nie budzi więcej zainteresowania. Co czwarta czytelniczka „Emmy” to kobieta poniżej 30 roku życia i przedstawicielki tej właśnie grupy wiekowej zaglądają regularnie do wydania „Emmy”online. Zdaniem redaktor naczelnej magazynu nie może on też dzisiaj narzekać na brak kontrowersyjnych tematów. Jest ich wiele, chociażby ten dotyczący kwestii podziału obowiązków między kobietą i mężczyzną czy faktu, że co druga kobieta w Niemczech pracuje w niepełnym wymiarze godzin, co grozi jej w starszym wieku ubóstwem. Problem jest wciąż przemoc wobec kobiet oraz zjawisko islamizacji.

Społeczne przebudzenie

W opinii Alice Schwarzer można mówić obecnie o uczuciu społecznego przebudzenia. Zachodzące zmiany polityczne i społeczne w Niemczech czy w USA powodują, że kobiety stają się znowu bardziej aktywne. – Byłam wręcza zaskoczona marszem kobiet (Women's March) w Waszyngtonie w ubiegłą sobotę. Nie pomyślałabym, że w 2017 roku aż tyle kobiet wyjdzie na ulice w imię równouprawnienia, przeciwko rasizmowi i seksizmowi – mówi redaktor naczelna „Emmy”. Dla niej ta niepozbawiona elementów humorystycznych demonstracja była wymierzona „w autorytarny i zacofany styl rządzenia nowych prezydentów”. Otwartą kwestią jednak pozostaje to czy ukształtuje się z tego nowa polityczna siła.

Po 330 wydaniach magazynu „Emma” Alice Schwarzer wciąż jeszcze nie myśli o emeryturze. Właśnie jest w trakcie przygotowań kolejnego numeru. „Praca nad „Emmą” sprawia mi przyjemność „ – podkreśla 74-letnia dziennikarka i aktywistka z Kolonii.

 

dpa / Alexandra Jarecka    

 

Reklama